Dwa dni po nieudanym występie przeciwko Los Angeles Lakers, w którym zdobył zaledwie sześć punktów, popełnił pięć strat i opuścił parkiet z powodu limitu fauli, Yaxel Lendeborg poprowadził Golden State Warriors do efektownego zwycięstwa 124:112 nad Los Angeles Clippers. Pod nieobecność odpoczywających Stephena Curry’ego i Draymonda Greena 24-latek przejął rolę lidera ofensywy, odpowiadając aż 37 punktami. Jego znakomity występ skłonił trenera Steve’a Kerra do postawienia pytania, które powinno zainteresować całą ligę NBA: czy kluby nie przywiązują zbyt dużej wagi do wieku debiutantów, zamiast oceniać ich rzeczywiste umiejętności?


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!


Yaxel Lendeborg trafił do Golden State Warriors z 11. numerem draftu po udanym okresie gry na uczelni Michigan, zaliczając swój pierwszy występ w oficjalnym meczu NBA w wieku 24 lat. We współczesnej lidze, w której menedżerowie często stawiają w naborze na jak najmłodszych zawodników, licząc na ich wieloletni rozwój, późniejszy debiut bywa postrzegany jako ograniczenie potencjału. Trener Steve Kerr stanowczo sprzeciwił się jednak takiemu podejściu i zwrócił uwagę na wartość, jaką może dawać zawodnik z większym doświadczeniem akademickim.

Jeszcze przed spotkaniem z Los Angeles Lakers Kerr ironizował zresztą na temat podejścia klubów NBA do starszych kandydatów do draftu. Zwrócił uwagę, że Lendeborg dysponuje imponującymi warunkami fizycznymi i wszechstronnymi umiejętnościami, ale jego wiek mógł zniechęcić część zespołów do wyboru go z wyższym numerem.

– Kiedy widzisz, że ten gość ma 208 centymetrów wzrostu, potrafi kozłować, podawać i rzucać, trudno uwierzyć, że można znaleźć kogoś o takim zestawie umiejętności. A potem przypominasz sobie, że w NBA karzemy zawodników za to, że mają 23 lata. Yaxel sam sobie zaszkodził. Powinien był zgłosić się do draftu cztery lata wcześniej, zupełnie nieprzygotowany. Wtedy zostałby wybrany z drugim numerem – żartował szkoleniowiec.

Taka perspektywa ma szczególne znaczenie dla organizacji z San Francisco. Warriors chcą jak najlepiej wykorzystać pozostałe lata kariery 38-letniego Stephena Curry’ego. W tej sytuacji zawodnik, który od pierwszego dnia w NBA potrafi kozłować, podawać i skutecznie rzucać, może być dla zespołu znacznie cenniejszy niż młodszy gracz wymagający kilku lat rozwoju.

Droga do niedzielnego sukcesu nie była jednak pozbawiona przeszkód. W piątkowym spotkaniu przeciwko Lakers Lendeborg dał się ponieść emocjom i nie potrafił odnaleźć właściwego rytmu. Curry podkreślał jednak po meczu, że takie występy są naturalnym elementem rozwoju młodego zawodnika, który dopiero uczy się realiów NBA. Jednocześnie zapowiedział, że jego kolega z drużyny szybko pokaże się z lepszej strony.

Odpowiedź Yaxela przeszła najśmielsze oczekiwania. W starciu z Los Angeles Clippers spędził na parkiecie 34 minuty, trafiając 13/19 rzutów z gry, w tym 6/11 prób zza łuku. Dołożył do tego sześć asyst i cztery zbiórki. Dość powiedzieć, że już do przerwy miał na koncie 19 „oczek” i trzy asysty, nie popełniając przy tym ani jednej straty. Imponował nie tylko skutecznością, ale również doskonałym czytaniem gry i umiejętnością wykorzystywania zmian krycia.

Wyczyn 24-latka zapisał się w historii organizacji. 37 punktów to najwyższy wynik osiągnięty przez debiutanta Warriors w jednym meczu od czasu, gdy sam Steph rzucił 42 punkty w kwietniu 2010 roku. Lendeborg zapisał się w klubowych kronikach również dzięki znakomitemu początkowi kariery. Po pierwszych siedmiu występach w NBA legitymuje się średnią 22,3 punktu na mecz, co stawia go w wyjątkowym gronie. Przed nim granicę 20 punktów na mecz na tym etapie kariery przekroczyli jedynie Wilt Chamberlain i Rick Barry — obaj później trafili do Galerii Sław.

Tymczasem końcówka spotkania okazała się dla Lendeborga ważną lekcją. Gdy skrzydłowy zbliżał się do granicy 40 punktów, dał się namówić kolegom z ławki rezerwowych na dalsze próby powiększenia dorobku i zaczął forsować rzuty. Nie trafił trzech kolejnych, a Clippers ruszyli do odrabiania strat. Kerr postanowił zareagować, sadzając debiutanta na ławce na ostatnie dwie minuty meczu.

Po zakończeniu spotkania sam zawodnik z dużą samokrytyką odniósł się do swojego zachowania w końcówce meczu.

– Nigdy w życiu nie goniłem za statystykami. Uległem presji kolegów i to z mojej strony było po prostu niewłaściwe. Jestem facetem, który ceni uczciwą koszykówkę i efektywną grę, a przez ostatnie dwie, trzy minuty nie grałem w ten sposób – przyznał.

– Szczerze mówiąc, Steph dzisiaj nie grał. Kiedy nie ma go na parkiecie, traktuję to jako okazję, by spróbować przewodzić zespołowi i wziąć na siebie większą odpowiedzialność. Trener Kerr opiera na mnie organizację ataku, więc muszę nauczyć się grać agresywnie i czasami być bardziej samolubnym – dodał, odnosząc się do swojej roli na parkiecie pod nieobecność liderów.

Z kolei trener Kerr nie szczędził pochwał pod adresem talentu i wszechstronności swojego podopiecznego, podkreślając jednocześnie, jak wiele nauki jeszcze przed nim.

– Gra na takim poziomie, choć tak naprawdę wciąż nie zna jeszcze NBA. Tempo gry nadal jest dla niego bardzo duże, ale ma tak wiele umiejętności i talentu, że potrafi wykonywać na parkiecie najróżniejsze zagrania. Będzie jeszcze o wiele lepszy – podsumował szkoleniowiec.

Zwycięstwo nad Clippers było czwartą z rzędu wygraną Warriors po trudnym początku sezonu i komplecie porażek w trzech pierwszych spotkaniach. Niedzielny wieczór pokazał, że zespół z San Francisco może liczyć nie tylko na swoje największe gwiazdy, ale również na zawodników zdolnych przejąć odpowiedzialność pod ich nieobecność. Yaxel Lendeborg udowodnił, że debiutant wybrany z 11. numerem draftu może już od pierwszych tygodni kariery mieć realny wpływ na wyniki drużyny. Jego występ to także kolejny argument w dyskusji o tym, jak dużą wagę kluby NBA powinny przywiązywać do wieku kandydatów do draftu.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany