Oczywiście, że najważniejszy jest dziś powrót do gry. Na jakich zasadach i w jakich warunkach – o tym dyskutują i to planują najlepsi menedżerowie na świecie. Możemy się tylko przyglądać, zadawać pytania i zastanawiać się nad liczbą problemów, z którymi przyjdzie im się zmierzyć. Zostawmy jednak te kwestie na chwilę i przyjrzyjmy się zmianie, która może NBA wiele kosztować. 


Zmiana teoretycznie niepozorna, bo to przecież tylko piłka. Jest okrągła, pomarańczowa, więc o co chodzi? W końcu piłka, to piłka. O czym tu zatem pisać? Skąd przypuszczenie, że to w ogóle będzie „temat”?

Dla niewtajemniczonych – od sezonu 2020/21 nastąpi w NBA zmiana oficjalnego partnera i producenta piłek. Po ponad 30 latach Spalding zostanie zastąpiony przez Wilsona, firmę, która była już partnerem NBA, ale od lat 80-tych jej miejsce zajął Spalding.

Mówisz NBA, myślisz… 

Jeśli ktoś wychował się na NBA lat 90-tych, to oczywistym jest, że pierwsze skojarzenia z najlepszą koszykówką świata, to dla niego Michael Jordan, logo NBA i piłka Spalding.

Pomarańczowy Spalding był elementem budowania wizerunku i popularności NBA. Trafił oczywiście też w znakomity czas ekspansji NBA na świat. Stał się kultowy. 

Zabawy z piłkami źle się kończą

Pamiętacie kryzys NBA z 2007 roku? Pewnie nie wszyscy. Trwał od października do grudnia. Krótko, bo NBA musiała się wycofać z radykalnej zmiany, jaką wprowadziła. NBA wspólnie ze Spaldingiem wprowadzili piłki ze sztucznego tworzywa – syntetyczne. Wywołało to mnóstwo kontrowersji wśród zawodników i trenerów.

NBA i Spalding chcieli być nowocześni, ekologiczni, skończyć ze skórzanymi piłkami, ale okazało się, że nowe są nie do zaakceptowania. Pamiętam jak Dirk Nowitzki pokazywał swoje pokrwawione, pozdzierane palce, bo oddawał setki rzutów i musiał je zaklejać plastrami. NBA szybko wycofała się z rewolucyjnego pomysłu i przywróciła znane przez lata piłki skórzane. Za to bardzo szanuję NBA, że potrafi się przyznać do błędu, wycofać z decyzji, kiedy widzi, że pierwsza była błędna, a nie brnie i zakrzywia rzeczywistość. Z tym możecie się często spotkać w polskiej koszykówce.

Wyzwanie dla NBA

Zmiana piłki z kultowego Spaldinga na Wilsona będzie dla NBA dużym wyzwaniem. Co prawda mają być one z tego samego materiału i jakościowo są rzeczywiście bardzo zbliżone, to jednak NBA może stanąć przed trudnym zadaniem: jak dobrze sprzedać zmianę na Wilsona przy wielu krytycznych głosach? Jak zmierzyć się z uwagami zawodników? Jak tym zarządzać? Co zrobić, jeśli trenerzy zaczną narzekać na piłki?

NBA w ostatnich latach wprowadzała wiele zmian. Niektóre z nich okazywały  się porażkami lub niewypałami. Pamiętacie, że adidas chciał przejąć koszykówkę? Był oficjalnym producentem strojów, dresów, a także butów dla zawodników NBA. Od 2006 roku przez 11 lat próbował się przebić, ale mu się nie udało. 

Adidas zainwestował olbrzymie pieniądze w promocję, budowanie wizerunku, kontrakty indywidualne, wymyślał nowe koszulki zamiast strojów. Robił co mógł i co? Nie udało się. Zawodnicy NBA, którzy nie mieli kontraktów z Nike i tak nie chcieli grać w butach adidasa, mimo że mieli taki obowiązek. Podpisywali więc z Nike „małe umowy”, że są  przez nich sponsorowani i dzięki temu omijali przepis nakazujący im grę w butach marki adidas.

NBA próbował wcześniej przejąć Reebok. Też się nie udało. Dziś partnerem jest Nike i zdecydowana większość zawodników i kibiców uważa, że to najlepsze połączenie NBANikekoszykówka.

Może się więc okazać, że zmiana piłki Spalding na Wilsona będzie dużym wyzwaniem dla NBA, która będzie się musiała zmierzyć z krytyką zarówno zawodników, trenerów, jak i kibiców.

Przemyślana decyzja?

Może być jednak też tak, że NBA zrobiła badania, z których wyszło, że współcześni 20-latkowie, albo w ogóle kibice, nie są tak przywiązani do marki Spalding, jakby nam, starym fanom wychowanym na latach 90-tych, się wydawało.

W takich sytuacjach trzeba być jednak bardzo ostrożnym. Jeśli coś działa, sprawdza się, jest szanowane, uznawane za najlepsze, to warto tego nie ruszać, bo jak się przekombinuje, to można wiele stracić.


Dziękuję, że przeczytałeś/przeczytałaś ten artykuł do końca. Więcej moich tekstów znajdziecie tutaj.

Widzieliście już ranking ESPN? Wybrali 74 najlepszych koszykarzy w historii NBA. Dla mnie te zestawienia są trudne, bo nie pamiętam NBA sprzed 40, 50 czy 60 lat i nie wiem jak się odnieść do graczy, którzy grali w NBA tak dawno temu. Świat był inny, koszykówka była inna. Sprawdziłem za to jak zmienił się ranking z 2020 w porównaniu do zestawienia z 2016 roku. Nowy ranking ESPN znajdziecie tutaj

Przy tej okazji odsyłam do mojego tekstu z sierpnia 2019 roku: Kto jest najlepszym koszykarzem w historii? Czy GOAT istnieje?

Zapraszam do zapoznania się z newsletterem PROBASKET – ostatni wyglądał tak: podgląd. Jeśli chcesz być informowany o najciekawszych artykułach i najważniejszych wydarzeniach ze świata koszykówki, a głównie NBA, to tutaj znajduje się formularz, zachęcam do zapisania się.

Przypominam też i zapraszam do specjalnej grupy dyskusyjnej PROBASKET na Facebooku, gdzie jest nas już prawie 2500 osób.

PROBASKET ma też swój oficjalny profil na Facebooku – lubi nas ponad 36 tysięcy fanów NBA!

PROBASKET jest też na Twitterze – twitter.com/probasketpl
Mój profil na Twitterze znajduje się tutaj – twitter.com/Pacuda

NBA: Jordan czy LeBron? Nowy ranking najlepszych koszykarzy w historii. Jak się zmienił w porównaniu do poprzedniego?


Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
manute
manute
14 maja 2020 11:32

Ciekawe jaki kolor wybiorą. Pamiętam kultowe biało, niebiesko, czerwone, którymi Dr J wyczyniał cuda w ABA.

LbArtJ
LbArtJ
14 maja 2020 14:52

Swoją drogą Adidas robi obecnie lepsze buty niż Nike. Coś się złego zaczeło dziać z Nike koszykarskim.

Kozanostra
Kozanostra
14 maja 2020 20:40
Odpowiedz  LbArtJ

Adidas lepsze buty niż Nike??Ja się z tym nie zgodze.

Laki
Laki
14 maja 2020 20:42

Ja bym zrobil piłki z sierści psa.Na hali nie pada to i capić nie bedzie.A i NBA wpadnie pare groszy bo coś nowego .ps kocham pawla❤❤

Szymon
Szymon
15 maja 2020 16:09

Wilson jest bardzo popularny w Stanach. Grają nim w Ncaa, na halach, w ligach amatorskich. Oczywiście nie wiadomo jak zareagują zawodnicy ale akurat w USA Wilson może być szerzej kojarzony niż Spalding.