W świecie koszykówki rzadko zdarza się, by zawodnik, który powinien wchodzić w swój statystyczny szczyt formy, mający za sobą sezony na poziomie 16 punktów na mecz, decydował się na opuszczenie najlepszej ligi świata. Transfer 26-letniego Cole’a Anthony’ego do Melbourne United, ogłoszony jako „ostatni element układanki” australijskiej drużyny, wywołał prawdziwy wstrząs w środowisku. Podczas gdy NBL celebruje jeden z największych transferów w swojej historii, za oceanem powracają pytania o to, jak jeden z najbardziej dynamicznych młodych rozgrywających ostatnich lat znalazł się poza rotacją NBA.



Cole Anthony, wybrany z 15. numerem draftu w 2020 roku przez Orlando Magic, przez lata uchodził za gracza, który na stałe zagości w NBA. Jego szczyt przypadł na sezon 2021-2022, kiedy to jako podstawowy rozgrywający notował średnio 16,3 punktu, 5,4 zbiórki i 5,7 asysty na mecz. Był liderem młodej ekipy z Florydy, zawodnikiem potrafiącym w pojedynkę rozstrzygać losy spotkań, o czym świadczy jego rekordowe 37 punktów rzuconych przeciwko Philadelphia 76ers.

Jednak ostatnie lata to dla syna Grega Anthony’ego systematyczny zjazd w hierarchii ligowej. Głównym powodem takiego regresu było stopniowe ograniczanie jego roli. Z lidera i podstawowego rozgrywającego Magic szybko stał się rezerwowym, co odbiło się na jego pewności siebie i produkcji. Po przenosinach do Milwaukee Bucks notował zaledwie 6,7 punktu w 15,1 minuty na mecz, a w play-offach trafiał tylko 30,9% rzutów z gry i 10,5% za trzy.

Kolejne zmiany klubów oraz zwolnienie przez Phoenix Suns po niespełna miesiącu sprawiły, że zawodnik, który jeszcze niedawno był uznawany za duży talent, stracił miejsce w planach klubów NBA. Fakt, że 26-latek, w teorii będący w kwiecie wieku, nie zdołał znaleźć miejsca w żadnym z 30 zespołów przed nadchodzącym sezonem, każe postawić pytanie: czy mamy do czynienia z jednym z największych sportowych zjazdów ostatnich lat?

Choć dla wielu ekspertów przeprowadzka na antypody w tym wieku może wyglądać jak kapitulacja, sam zawodnik i jego nowe otoczenie starają się nadać temu ruchowi inną narrację. Anthony zdaje się postrzegać Melbourne United nie jako przystanek końcowy, ale jako miejsce na odbudowanie swojej marki.

– Jestem niesamowicie podekscytowany rozpoczęciem tej przygody z Melbourne United. To świetna okazja, by dalej rozwijać się jako zawodnik i walczyć o mistrzowski tytuł. Jestem gotowy do pracy i nie mogę się doczekać, aby reprezentować ten klub oraz poznać naszych kibiców – stwierdził w wywiadzie opublikowanym na oficjalnej stronie klubu.

Co ciekawe, w nowym klubie 26-latek spotka starego znajomego, australijską legendę, Joe Inglesa, z którym grał w Orlando. To właśnie 38-letni skrzydłowy, który dopiero co wrócił do ojczyzny po 12 latach w NBA, był jednym z głównych orędowników tego transferu.

– Cole to wybitny strzelec i urodzony wojownik. Myślę, że będzie miał ogromny wpływ na rozgrywki NBL. Rywale będą musieli poświęcać mu mnóstwo uwagi w obronie, a to stworzy więcej miejsca na parkiecie dla pozostałych zawodników. To świetny facet z dużą charyzmą i jestem przekonany, że kibice Melbourne United szybko go pokochają – chwalił swojego nowego-starego kolegę z drużyny popularny „Slow Mo Joe”. Także trener United, Jacob Chance, który sam szlifował warsztat w G-League, nie ukrywał, że pozyskanie Anthony’ego to „historyczny moment dla klubu”. Podkreślił przy tym, że w rozmowach z zawodnikiem priorytetem nie były pieniądze, lecz chęć wygrywania.

– Wierzę, że najlepszy etap jego kariery dopiero nadchodzi. Przejście do NBL ma pomóc mu wejść na jeszcze wyższy poziom, a jego obecność sprawi, że cała drużyna stanie się lepsza – powiedział szkoleniowiec sześciokrotnych mistrzów Australii.

Czy jednak Cole’a Anthony’ego rzeczywiście można uznać za jeden z największych zjazdów ostatnich lat? Jeśli patrzeć wyłącznie przez pryzmat prestiżu ligi, odpowiedź twierdząca nasuwa się sama. Przejście z poziomu 16 punktów w NBA do gry w lidze australijskiej we wciąż młodym wieku jest rzadko spotykaną regresją dla gracza o takim potencjale.

Z drugiej strony, NBL udowodniła już, że potrafi być trampoliną z powrotem do USA. Tamtejsze rozgrywki od lat przyciągają zawodników, którzy chcą odzyskać pewność siebie w roli pierwszoplanowych postaci, a nie walczyć o kilka minut na końcu ławki w najlepszej koszykarskiej lidze świata. Dla 26-latka nadchodzący sezon w John Cain Arena będzie najważniejszym sprawdzianem w karierze – albo udowodni, że wciąż jest „elitarnym strzelcem” godnym NBA, albo przypieczętuje swój status gracza, który nie udźwignął ciężaru oczekiwań.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    4 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany