NBA: Mistrz z Chicago Bulls mówi, że to nie Jordan rządził drużyną!

6
8637

Craig Hodges to bez wątpienia jeden z najlepszych strzelców za trzy punkty w historii NBA. Był członkiem pierwszych dwóch mistrzowskich składów Chicago Bulls i o swoim czasie z Bykami, a także o całej karierze opowiedział Przemkowi Opłockiemu.


Hodges jako zawodnik Bulls trzykrotnie wygrywał konkurs trójek podczas Weekendu Gwiazd, ale co ważniejsze, trafiał wiele ważnych trójek w walce o mistrzowskie tytuły. W swoim wywiadzie powiedział o tym kto był liderem Bulls, a także czy widziałby dla siebie miejsce w obecnej NBA. Poniżej kilka ciekawszych wypowiedzi.

Jak wyglądała współpraca z Michaelem Jordanem na początku lat 90.? Wiemy, że nie był łatwym kolegą z drużyny, że wymagał od innych tyle ile od siebie, ale jak Ty go pamiętasz?
Cała historia pokazana w The Last Dance to tylko retrospekcja. Wszyscy, którzy byliśmy z nim w drużynie rozumieliśmy nie tylko jego publiczną postawę i budowanie wizerunku, ale wewnątrz wiedzieliśmy, że najważniejszym człowiekiem był Phil Jackson. Michael być może był trudny dla niektórych kolegów, ale gdy przesadzał, Phil wkraczał i wymagał od niego zaprzestania takich działań. Rzucał mu wyzwania, np. wymagał od niego bycia lepszym liderem zespołu, żeby nie myślał tylko o sobie, ale o zdobyciu mistrzostwa. Więc wiele z tego co widziałem w dokumencie to świetna rozrywka, sporo materiałów zza kulis, ale brakuje tej osobistej części, tej części dotyczącej zespołu.

Na przykład ten fragment o sezonie gdy Jordana nie było – materiał o Scottiem odmawiającym bycia na parkiecie – Michaela nie było wtedy w zespole, więc po co znalazło się to w dokumencie? Chyba tylko po to, żeby dołożyć Scottiemu. Ludzie szli za nim jako za liderem i patrzyli w jaki sposób dowodził – czy taki, żeby zjednoczyć ludzi wokół siebie czy żeby zarobić więcej. I gdy chodziło o pieniądze, nie było mowy o tym, żeby jednoczyć grupę.

Obecna koszykówka jest mniej fizyczna, a bardziej skupia się na umiejętności rzucania. Czy uważasz, że twoja kariera wyglądałaby inaczej gdybyś urodził się nieco później i mógłbyś grać obecnie?
Na pewno byłoby to przyjemne grać teraz, bo my graliśmy w koszykówkę zdecydowanie bardziej fizyczną, bardziej pod kontrolą trenera. Teraz gra kręci się wokół zawodników i daje im więcej kontroli niż w moich czasach. Zawodnicy decydują sami jak chcą grać, z kim chcą grać. Jest zdecydowanie więcej wolności dla zawodników. Ja musiałem się przyporządkować programowi narzuconemu, a teraz zawodnicy sami go narzucają. Nie jestem temu przeciwny, to jest naturalne także przez media społecznościowe, które stały się ważną częścią profesjonalnego sportu. Gracze rozumieją jaką mają pozycję i to wykorzystują. Sami zaczynają kreować nowe trendy w koszykówce, grając ją bardziej pod siebie, a nie odgórne zalecenia. Ja po prostu kocham koszykówkę i choć obecna mi się podoba, to uważam że granie trójkątów było najlepszym sposobem na grę, bo angażowało każdego zawodnika na boisku, bo wszyscy uczestniczyli w grze i każdy miał piłkę w rękach.

Wyobraź sobie, że możesz zorganizować sobie konkurs rzutów za trzy punkty i wybrać sześciu zawodników z całej historii. Oczywiście jednym z nich byłbyś ty, a jacy byliby pozostali?
Larry Bird, Stephen Curry, Ray Allen, Reggie Miller i dorzuciłbym Jasona Kapono, bo wygrał dwa konkursy podczas Weekendu Gwiazd. Ale jeśli nie on, to ewentualnie jeszcze Mark Price. Z resztą z rzucaniem tak jest, że danego dnia mógłby wygrać każdy z nas i to jest tego piękno. Był taki okres, w którym uważałem że mam najlepszy rzut w lidze.

A czy w obecnej NBA jest jakiś zawodnik podobny do ciebie?
Trudno powiedzieć, bo w swojej karierze odgrywałem różne role. Na pewnym etapie byłem rozgrywającym, a na innym byłem tylko strzelcem, bez innych zadań. Nie oglądam za bardzo obecnej NBA, więc nie umiem wytypować jednego, ale moim ulubionym zawodnikiem jest teraz Giannis Antetokounmpo.

Na inne wywiady zapraszamy na kanał Przemka:

Subscribe
Powiadom o
6 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Rad23
Rad23
28 maja 2020 10:43

Widać uzależnienie Jordana od Jacksona. Jeszcze Jordan sam mówił, że nie będzie grał dla innego trenera. Bardzo wygodne podejście.

cormac
cormac
28 maja 2020 11:06

co do trójkątów to 100% racji, każdy zaangażowany w grę, piłka krąży od jednego do drugiego, ciągły ruch i to się oglądało. A teraz Harden bierze piłkę, klep, klep i jeb cegła przez ręce za trzy….

Jerzu
Jerzu
28 maja 2020 17:27

Fajne fragmenty z rozmowy. Nie podzielam czepialstwa o playoffy bez Jordana. Dokument z tytułu traktuje o ostatnim mistrzostwie Bulls, a retrospekcje opowiadają o wszystkim, co doprowadziło ich do tego momentu. Krytycy są jak konie w klapkach. Pippenowi nie szczędzono pochwał, podobnie jak całej ekipie z Chicago. Podkreślano, że spisał się powyżej oczekiwań jako lider. Ale przemilczeć jego focha, byłoby hipokryzją i wystawianiem nieobiektywnej laurki.

Nba
Nba
28 maja 2020 20:58
Odpowiedz  Jerzu

Ogólnie to mało jest o tym ostatnim sezonie.Raczej przekrój kariery Jordana.Serial nie jest zły ,ale szału nie ma.Jak ktoś tu napisał dobrze przed premierą.”pewnie wiekszość rzeczy już widzieliśmy na you tube”i to się zgadza

Karol
Karol
29 maja 2020 22:47

Nie oglądam za bardzo obecnej NBA
—————

hahahaha, nic dziwnego. Tego się nie da oglądać. Wiadomo, że dzisiaj lepiej jest grać w NBA niż kiedyś, bo nie trzeba bronić, człowiek się nie męczy, każdy tępak nie musi rozumieć taktyki bo taktyki nie ma, jest tylko złapanie piłki, przebiegnięcie boiska i rzut, najlepiej za 3 pkt.

Drose
1 czerwca 2020 19:49
Odpowiedz  Karol

No nie zgadzam się z tobą,fakt teraz oddaje się więcej żutów za 3 ale i tak (nie liczą houston rockets)piła krąży na obwodzie w prawie każdej akcji.