Charles Barkley na gorąco skomentował informacje, że LeBron James zagra dla Philadelphia 76ers. Były znakomity podkoszowy filadelfijskiej drużyny skrytykował najlepszego strzelca w historii NBA i stwierdził, że przez całą karierę LeBrona powtarza się pewien wzór. Powiedział też, pod jakim warunkiem będzie w stanie uznać Jamesa za GOAT-a (najlepszego w historii).
LeBron James został nowym zawodnikiem Philadelphia 76ers. 41-letni skrzydłowy w piątek zdecydował się podpisać kontrakt na dwa sezony o wartości 8 milionów dolarów. Jego decyzję skomentował już m.in. Charles Barkley, który pojawił się w programie Stephena A. Smitha.
– To zrujnowało mi dzień! – zaczął w swoim stylu Barkley, który miał na piątek inne plany (chciał zagrać w golfa, tak jak w każdy inny dzień tygodnia), ale przez decyzję LeBrona musiał je zmienić.
– Byłem zszokowany. Chciałem, żeby wrócił do Cleveland. Myślę, że wybrał 76ers z powodu Jaylena Browna. Nie zdecydowałby tak, gdyby 76ers nie ściągnęli Browna. Nie mam pojęcia, co sobie myśleli Boston Celtics. Ten ruch sprawia, że teraz na Wschodzie będzie trzeba przejść przez 76ers – oznajmił 11-krotny all-star.
Barkley zauważył, że zdrowie LeBrona Jamesa oraz przede wszystkim Joela Embiida będzie bardzo ważnymi kwestiami, ale przynajmniej na papierze to 76ers będą jego zdaniem faworytami na Wschodzie. Chuck sformułował też jeden zarzut w kierunku Jamesa w kontekście jego przenosin do Filadelfii.
– Od zawsze największą krytyką wobec LeBrona od starszej, mojej generacji było to, że zawsze idzie do drużyny napakowanej gwiazdami. Było tak w Miami, potem w Cleveland i w L.A., a teraz także w Filadelfii. Jest świetny, ale od zawsze krytykuję go za to, że upewnia się, że jest w gronie najlepszych zawodników. Ale powiem też tak: skierował teraz na siebie celownik, bo 76ers muszą teraz zdobyć mistrzostwo albo przynajmniej dotrzeć do finałów – dodał.
Barkley uważa więc, że James przechodząc do mocnego składu 76ers, musi teraz zdobyć kolejny tytuł (z czwartym zespołem w karierze) albo będzie to jego porażka. Co ciekawe, były MVP ligi przyznał, że w jednym przypadku uzna wyższość LeBrona nad Michaelem Jordana w rozmowach o GOAT (najlepszym w historii): jeśli LBJ zdobędzie dwa z rzędu tytuły mistrzowskie, czym zrównałby się z Jordanem pod względem liczby mistrzostw NBA.
CZYTAJ WIĘCEJ:










