Raczej nie na taki początek nowego sezonu liczyli kibice Golden State Warriors. Ich zespół w sobotę przegrał 122:131, co oznacza, że Wojownicy zaliczyli na start rozgrywek trzy kolejne porażki. To pierwszy taki przypadek od sezonu 2007-08! Stephen Curry jeszcze nigdy w swojej karierze nie zaczynał więc rozgrywek tak źle.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Może jest jeszcze za wcześnie, żeby panikować, ale Golden State Warriors bardzo źle zaczęli nowy sezon. Wpadają w coraz większą dziurę. W sobotę przegrali trzeci kolejny mecz na start. Jest to ich najgorszy początek rozgrywek od listopada 2007 roku, czyli zanim jeszcze Stephen Curry zaczął karierę w San Francisco.
Warriors w sobotę nie poradzili sobie z Phoenix Suns. Choć przez długie okresy spotkania ich młodzi zawodnicy szli łeb w łeb z rywalem, to w końcówce zabrakło im skuteczności w defensywie.
Ekipa z Golden State nie był w stanie powstrzymać przede wszystkim Devina Bookera, który zakończył zmagania z dorobkiem 43 punktów:
Warto dodać, że kalifornijski zespół wyszedł do tego meczu w dość ciekawej pierwszej piątce. Jako że był to drugi mecz w ramach serii back-to-back, to wolne dostali m.in. Stephen Curry czy Draymond Green, a to oznaczało, że od pierwszych minut na boisku pojawili się Yaxel Lendeborg, Brandon Williams, Graham Ike, Will Richard oraz Gui Santos. Ten pierwszy znów udowodnił, że jest gotów na rywalizację w NBA, ale to za mało, żeby uchronić ekipę Steve’a Kerra przed kolejną porażką.
Warriors na początku sezonu mają problemy, bo aż trzech z ich pięciu najlepiej zarabiających zawodników nie jest dostępnych! Jimmy Butler (56,8 miliona dolarów pensji), Kristaps Porzingis (20 milionów) oraz Moses Moody (12,5 miliona) pozostają poza grą. Butler i Moody najwcześniej wrócą gdzieś na przełomie roku, ale nie jest to wcale przesądzone. Porzingis z kolei chyba nie wróci wcale – Warriors szukają mu nowego domu, a on zastanawia się nawet nad zakończeniem kariery.
W międzyczasie Wojownicy muszą grać kolejne mecze i starać się o pierwsze zwycięstwo w nowym sezonie. Coraz częściej wydaje się jednak, że Warriors potrzebują znacznie większych zmian. Atmosfera wokół klubu nie jest zbyt dobra. Steve Kerr, który latem mimo wszystko wrócił na ławkę trenerską na kolejny rok, zapowiada jednak, że jego drużyna nie straci pogody ducha.
– Musimy dalej pracować. Jeśli będziemy razem i będziemy walczyć, to staniemy się lepsi, niezależnie czy wygramy, czy przegramy. Nie stracimy naszego zapału. Mamy świetną grupę zawodników i kilku naprawdę dobrych weteranów, którzy im pomagają. Widzieliście już trochę tej młodzieńczej energii i talentu, jaką mamy. To ekscytujące – twierdzi szkoleniowiec Warriors.
Sęk w tym, że fanom GSW ekscytować się jest coraz trudniej. Tym bardziej po takim początku. Oczywiście to dopiero pierwszy tydzień rozgrywek, natomiast Warriors mają sporo problemów do rozwiązania. Pytanie też, czy ewentualny powrót Jimmy’ego Butlera nie nastąpi… za późno. Może się bowiem okazać, że za 2-3 miesiące nie będzie już tak naprawdę do czego wracać. A przed Warriors kolejne trudne spotkania. W poniedziałek czeka ich starcie z Denver Nuggets.
CZYTAJ WIĘCEJ O GOLDEN STATE WARRIORS:
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy










