San Antonio Spurs nie zwracają uwagi na to, z kim przychodzi im się mierzyć u siebie, odprawiając każdego rywala z kwitkiem. Tym razem nie dali szans Memphis Grizzlies, a Los Angeles Lakers mimo 28 punktów Bryanta musieli uznać wyższość Denver Nuggets.

Memphis Grizzlies 104:110 San Antonio Spurs

Można powiedzieć, że podopieczni Gregga Popovicha wynik tego meczu rozstrzygnęli już w pierwszej kwarcie, którą po świetnej grze zarówno w ataku, jak i w obronie wygrali 37:23. W drugiej ćwiartce Ostrogi nieco spuściły z tonu, jednak wciąż śmiało kontrolowały ten mecz, wygrywając po pierwszej połowie 64:51.

Gospodarze, którzy tym zwycięstwem wyrównali rekord zwycięstw domowych z rzędu, poczuli się zbyt pewnie, wychodząc na trzecią ćwiartkę zbyt wyluzowanym. Koszykarzy Gregga Popovicha przy życiu utrzymywały świetne zawody LaMarcusa Alridge’a, który z meczu na mecz gra coraz lepiej. Po trzech kwartach Spurs prowadzili 88:84 i było wiadome, że to nie koniec emocji.

Ostatnia część tego meczu to prawdziwy popis Ostróg, które odskoczyły od rywala trzeba trójkami, wypracowując sobie 15 punktową przewagę. Po tych punktach Spurs zagrali bardzo spokojnie i mądrze, co przełożyło się na 37. Zwycięstwo z rzędu we własnej hali, czym wyrównali rekord Chicago Bulls.

– To wspaniale, że po raz kolejny obroniliśmy swoją halę, jednak to będzie ważne w maju, pod koniec kwietnia – przyznaje weteran, Manu Ginobili, który w tym meczu zanotował 13 punktów i 5 asyst.

Najlepszym zawodnikiem meczu był bezapelacyjnie LaMarcus Alridge, z 32 punktami, 12 zbiórkami i 3 blokami na koncie. Miejsce nieobecnego Kawhiego Leonarda zajął Kyle Anderson, który w tym meczu zanotował 6 punktów i 3 zbiórki. 14 punktów zdobył Parkier, 13 Martin, a 12 Tim Duncan.

[ot-video][/ot-video]

Denver Nuggets 116:105 Los Angeles Lakers

Koszykarze z miasta aniołów zdecydowanie lepiej weszli w mecz, bardzo szybko wypracowując sobie przewagę, która po pierwszej kwarcie wynosiła 7 punktów (31:24). W drugiej części meczu Lakers zdobyli ledwie 15 punktów i nie byli w stanie odpowiedzieć na ataki świetnie dysponowanych graczy Nuggets, którzy prowadzili po pierwszej połowie 58:46.

Trzecia ćwiartka to show Kobego Bryanta, który w tej kwarcie trafił trzy trójki, dzięki którym jego zespół wciąż liczył się w tym meczu. Świetny mecz kontynuował Julius Randle, nie dając szans rywalom pod swoimi tablicami. Mimo słabszej kwarty Nuggets wciąż prowadzili, 83:77.

Ostatnia kwarta padła pewnym łupem Nuggets, którzy rozstrzygnęli losy meczu już na początku tej części meczu. Barton i Augustin trafili po trójce, do czego doszło 2+1 Jusufa Nurkicia i było po meczu. Lakers się jednak nie poddali, a Juliusowi Randle’owi udało się zanotować triple-double. Lakers ulegli we własnej hali 116:115.

Po stronie przegranych aż 28 punktów zdobył Kobe Bryant, do których dołożył 4 zbiórki. Trafił 10/22 rzutów z gry. Dobre zawody rozegrał Jordan Clarkson, który spotkanie skończył z 20 punktami i również 4 zbiórkami. Triple-double w postaci 13 punktów, 18 zbiórek (wszystkie defensywnie) i 10 asyst zanotował Julius Randle. Kontuzji w tym meczu doznał D’Angelo Russel i póki co, nie wiadomo kiedy wróci do gry.

To jedyny pozytyw tego meczu – komentował triple-double swojego zawodnika, szkoleniowiec LAL, Byron Scott.

Po raz kolejny bardzo ważnym ogniwem w zespole Bryłek okazał się D.J. Augustin, który wchodząc z ławki zanotował 20 punktów, 8 asyst i 3 zbiórki. 18 „oczek” z ławki dorzucił Jusuf Nurkić, a 16 Will Barton. O double-double otarli się z Nikola Jokić (8 punktów, 12 zbiórek, 4 asysty) i Joffrey Lauvergne (9 punktów, 10 zbiórek).

[ot-video][/ot-video]

Dallas Mavericks 120:128 Golden State Warriors

[ot-video][/ot-video]

Minnesota Timberwolves 132:129 Washington Wizards

[ot-video][/ot-video]

Charlotte Hornets 105:112 Detroit Pistons

[ot-video][/ot-video]

Orlando Magic 97:108 Miami Heat

[ot-video][/ot-video]

Milwaukee Bucks 90:101 Atlanta Hawks

[ot-video][/ot-video]

Toronto Raptors 109:112 Houston Rockets

[ot-video][/ot-video]

Phoenix Suns 94:116 Sacramento Kings

[ot-video][/ot-video]

TOP10:

[ot-video][/ot-video]






8 KOMENTARZE

  1. Troche brak skladu I ciaglosci w artykule odnosnie MEM-SA. Na poczatku napisane, ze podopieczni Gregga Popovicha wynik tego meczu rozstrzygnęli już w pierwszej kwarcie. Nagle piszemy, ze koszykarzy Gregga Popovicha przy życiu utrzymywały świetne zawody LaMarcusa Alridge’a. A zaraz po tym ze Spurs prowadzili 88:84 i było wiadome, że to nie koniec emocji.

    Jesli mecz rostrczygneli by w pierwszej kwarcie to emocje skonczyly by sie wtedy a nie dopiero w czwartej kwarcie.

    SA bedzie w finale z GW to pewne. Obie druzyny graja rewelacyjne sezony. Ciekawe tylko kto bedzie w finale drugiej konferencji CLE, MIAMI, TOR ?

    • Przed tym napisałem, że „Można powiedzieć”, co nie oznacza, że mecz pozbawiony był już emocji.

      Jeśli chodzi o twoje pytanie, to zdaje mi się, że Heat będą w tym sezonie w stanie pokonać LeBrona i spółkę, jednak czy tak będzie… zobaczymy 🙂 Pozdrawiam 🙂

  2. Kontuzji w tym meczu doznał D’Angelo Russel i póki co, nie wiadomo kiedy wróci do gry.

    – To jedyny pozytyw tego meczu – mówił po spotkaniu trener ekipy Lakers, Byron Scott

    Serio? 😀

    • Mój błąd, chodziło oczywiście o triple-double Randle’a. 🙂

  3. A co to znaczy, że śmiało kontroluje mecz? Autor jest tragiczny, powinien dać sobie spokój z pisaniem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj