Wyniki NBA: Debiut Griffina, dogrywki w starciu 76ers z New York Knicks, triple-double Westbrooka

1
5237

Wczorajszy wieczór NBA owocował w bardzo zacięte starcia, w których Pacers ograli Heat, a Rocekts ponieśli kolejną porażkę w sezonie. W nocy również nie brakowało emocji, ponieważ Brooklyn Nets wygrali z Wizards, a debiut zaliczył Blake Griffin. Cavs wygrali z Raptors dzięki występowi Sextona, a Chicago Bulls nie pozostawili szans Detroit Pistons. Dopiero po dogrywce 76ers zdołali pokonać rywali z Nowego Jorku. Lakers, jak i Blazers, ponieśli wyraźne porażki.

MIAMI HEAT – INDIANA PACERS 106:109 (po dogrywce)

Statystyki na PROBASKET

  • Drugi z rzędu bezpośredni pojedynek obu ekip. W piątkowym starciu Indiana Pacers zdemolowali Miami Heat, prowadząc w pewnym momencie różnicą nawet 32 punktów. Dla zespołu z Florydy była to dopiero trzecia porażka na przełomie 14 ostatnich spotkań. Po niespełna dwóch dniach stanęli jednak przed szansą na rewanż.
  • Po wyrównanym początku podopieczni Nate’a Bjorkgrena odskoczyli nieco z wynikiem. Przyjezdni swoje ataki opierali w głównej mierze na rzutach zza łuku. Dobrze prezentowali się Justin Holiday i Myles Turner. Intensywności grze nadawał natomiast Domantas Sabonis. Trafienia Jimmy’ego Butlera i Duncana Robinsona, a w drugiej kwarcie Bama Adebayo uniemożliwiły jednak Pacers ucieczkę z wynikiem. Co więcej, dzięki popisom Tylera Herro i Gabe’a Vincenta Heat odzyskali prowadzenie (37:36). Przed przerwą gracze Indiany ponieśli jednak poprzeczkę i po pierwszej połowie to oni nieco przeważali (57:49).
  • Zespół Erika Spoelstry rozpoczął trzecią odsłonę od imponującej serii 9:0 i mecz wrócił do punktu wyjścia. Oba zespoły miewały lepsze i gorsze fragmenty, a o rezultacie zadecydował przebieg końcówki czwartej kwarty. Na 1:05 przed syreną wsad Bama Adebayo zmniejszył stratę gospodarzy do jednego „oczka” (97:98). Pacers, mimo dwóch dogodnych sytuacji, nie zdołali odpowiedzieć, dzięki czemu ostatnie posiadanie miało należeć do Heat. Faulowany Jimmy Butler wykorzystał jednak tylko jeden rzut osobisty (98:98). Indiana stanęła przed szansą zakończenia spotkania w regulaminowym czasie, ale z półdystansu spudłował Caris LeVert.
  • Po 16 sekundach dogrywki z parkietu za szósty faul wyleciał Domantas Sabonis. Początkowo osłabieni Pacers nie byli w stanie przebić się przez szczelną defensywę Heat. Na 5 punktów ekipy z Miami goście odpowiedzieli jednak dwiema „trójkami” Holidaya i jedną Brogdona. Przy stanie 109:106 i kilku sekundach na zegarze do kolejnego remisu mógł doprowadzić Butler, ale jego rzut zza łuku obił jedynie obręcz. Tym samym ekipa z Florydy notuje już trzecią z rzędu porażkę.
  • W szeregach Pacers nawięcej punktów, pomimo ograniczonego czasu gry w dogrywce, zdobył Domantas Sabonis (17 punktów, 11 zbiórek, 3 przechwyty). Równie dobrze zaprezentowali się Myles Turner (16 punktów, 5 bloków), Justin Holiday (15 pkt), Malcolm Brogdon (12 punktów, 10 asyst), a także wchodzący z ławki Doug McDermott (15 pkt) i T.J. McConnell (12 pkt).
  • Po stronie Heat prym wiedli dziś Jimmy Butler (21 punktów, 15 zbiórek, 7 asyst) i Bam Adebayo (29 punktów, 10 zbiórek). Duncan Robinson dołożył 13 „oczek”, a Tyler Herro 9 (przy kiepskiej skuteczności 25% z gry, w tym 0/7 zza łuku).

autor: Krzysztof Dziadek

HOUSTON ROCKETS – OKLAHOMA CITY THUNDER 112:114

Statystyki na PROBASKET

  • Houston Rockets dalej śrubują bardzo niechlubny rekord porażek z rzędu. Przed tym spotkaniem zaliczyli serię 19 przegranych, a dziś dołożyli już 20. Aktualnie znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli, a za ich plecami plasują się jedynie gracze Timberwolves. Oklahoma City Thunder przeplatają swoje dobre momenty bardzo słabymi występami, przez co ostatnio przegrali dwa mecze. Dziś zdołali przełamać się, w przeciwieństwie do swoich rywali.
  • Cały mecz był niezwykle wyrównany, o czym stanowi przede wszystkim wynik. Pierwsza kwarta oraz początek drugiej to zdecydowanie kontrolowanie gry przez OKC, lecz do przerwy Rockets zdołali wrócić z wynikiem i tracili już jedynie 4 punktów. Druga połowa była wyrównana do tego stopnia, że podopieczni Stephena Sillasa wyszli na prowadzenie. Bardzo ważny rzut na niespełna 1,5 sekundy do końca oddał Maledon. Po zaciętej końcówce OKC wygrało dwoma punktami.
  • Mimo że Rockets ulegli nieznacznie, to z bardzo dobrej strony zaprezentował się Christian Wood, który rzucił 27 punktów. Victor Oladipo zdobył 23 punkty, a o jedno oczko więcej zaliczył rozgrywający John Wall. Były zawodnik Wizards miał okazję, by doprowadzić do stanu 113:113, lecz nie trafił jednego z dwóch rzutów wolnych. Potem jego próba wejścia pod kosz, które mogło dać prowadzenie, została zablokowana.
  • W zespole OKC na parkiecie dowodził Luguentz Dort, który pod nieobecność Shaia Gilgeousa-Alexandra poprowadził drużynę do zwycięstwa. Zdobył 23 punkty, dokładając do tego 3 asysty oraz 3 zbiórki. 18 „oczek” dołożył od siebie Isaiah Roby, a Theo Maledon zakończył mecz z 12. Dzięki jego trafieniu OKC mogło odskoczyć w bardzo zaciętej końcówce i odkuć się po dwóch ostatnich porażkach

DENVER NUGGETS – NEW ORLEANS PELICANS 108:113

Statystyki na PROBASKET

  • Pelicans zagrali w tym meczu bez odczuwającego dolegliwości z biodrem Lonzo Balla. W wyjściowej piątce zastąpił go Nickeil Alexander-Walker. Początek meczu był w ich wykonaniu nerwowy, jednak dzięki dobrym minutom w końcówce pierwszej kwarty oraz początku drugiej strata do gospodarzy nie była duża. Problemy w początkowych fragmentach gry miał za to lider Nuggets Nikola Jokic. Serb, zanim zdążył oddać jakikolwiek rzut, szybko złapał dwa faule i usiadł na ławce rezerwowych.
  • W miarę upływu drugiej odsłony goście z Nowego Orleanu zaczęli przejmować inicjatywę. Świetny fragment rozgrywali Alexander-Walker oraz Brandon Ingram. Na deskach dominował Steven Adams, który spośród 10 szybkich zbiórek aż sześć uzbierał w ataku. Do przerwy Pels prowadzili 58-51.
  • W trzeciej kwarcie powrócił wielki Nikola Jokic. Niemal każda ofensywna akcja Samorodków szła przez jego ręce. W samej tej części meczu Jokic zdobył 14 punktów. 3-punktowe prowadzenie Pelicans gwarantowało emocje w ostatnich 12-minutach spotkania.
  • W finałowej kwarcie walka toczyła się punkt za punkt. Dla Nuggets trafiali Porter Jr. i Jokic, a dla Pelicans Williamson i Ingram. To właśnie Ingram był bohaterem ostatnich minut meczu. Jego dwie akcje 2+1 oraz kilka skutecznych osobistych przesądziło o ostatecznej wygranej Pelicans. Gospodarze mieli jeszcze szansę dogonić wynik, jednak obaj liderzy Samorodków spudłowali swoje próby zza łuku. Mecz zamknęły osobiste Harta i Williamsona.
  • Najwięcej punktów dla zwycięskiej drużyny Pelicans zdobyli Brandon Ingram i Zion Williamson. Obaj panowie obok swoich nazwisk dopisali po 30 punktów. Ingram dołożył również 8 asyst i 6 zbiórek. Nickeil Alexander-Walker, zdobywając 20 punktów, świetnie zastąpił Lonzo Balla, a kolejne bardzo wszechstronne spotkanie zaliczył Josh Hart, który uzbierał 12 punktów, 9 zbiórek i 6 asyst. Steven Adams zapisał na swoim koncie 13 zbiórek.
  • W ekipie gospodarzy mimo mizernego startu najlepszy był Nikola Jokic. Serb po raz kolejny zakończył mecz z triple-double, na które złożyło się 29 punktów, 10 zbiórek i 10 asyst. Jamal Murray zdobył 23 punkty, Michael Porter Jr. 17, a Will Barton 16.

autor: Paweł Mazur

BOSTON CELTICS – ORLANDO MAGIC 112:96

Statystyki na PROBASKET

  • Po serii nieudanych spotkań (trzy porażki z rzędu) Celtics przystąpili do meczu z Magic wyraźnie zmotywowani. Trzeciej porażki z rzędu na własnym parkiecie nikt nawet nie brał pod uwagę. Orlando zbudowane ostatnią wygraną nad Brooklyn Nets łatwo nie zamierzało odpuszczać.
  • Pierwsze dwie kwarty były przez większą część czasu wyrównane. Dla Bostonu dobrze punktowali Brown i Tatum, a w ekipie Magic tradycyjnie już Nikola Vucevic. Końcówka drugiej odsłony należała jednak do Celtics, którzy za sprawą Tatuma odskoczyli na osiem oczek. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem 56-48 dl gospodarzy.
  • Szybka seria 10-1 Celtics na początki trzeciej ćwiartki ustawiła drugą część spotkania. Podopieczni Brada Stevensa uciekli rywalom na 17-punktów, jednak Orlando dzięki dobrym pierwszym minutom ostatniej odsłony, zbliżyli się do Celtics na 8 oczek. Końcówka należała ponownie do Celtics. Brown trafił trzy trójki z rzędu i przewaga gospodarzy znowu wzrosła do niemal 20-punktów. Rezerwowi oby ekip dokończyli rozstrzygnięty już mecz. Po serii fatalnych porażek Celtics w końcu rozegrali dobry mecz.
  • Najwięcej punktów dla Bostonu zdobyli Jaylen Brown (34), Jayson Tatum (23), Kemba Walker (14), Daniel Theis (13) oraz Marcus Smart (11).
  • Liderem punktowym gości z Florydy był Nikola Vucevic, który zdobył 22 punkty i zebrał 13 piłek. Oprócz niego 18 punktów zgromadził James Ennis III, Evan Fournier dołożył 16, a Aaron Gordon 12.
  • Celtics mieli dziś bardzo skuteczny dzień zza łuku. Trafili 23 z 54 prób (42,6%). Brown trafił aż 10 z 18 prób, natomiast Tatum 5 z 8. Po dwie celne trójki dołożyli również Smart i Walker

autor: Paweł Mazur

BROOKLYN NETS – WASHINGTON WIZARDS 113:106

Statystyki na PROBASKET

  • Wszyscy dobrze pamiętali to, w jakim stylu zakończyło się ostatnie spotkanie tych drużyn. Wtedy Westbrook ostatnim rzutem zza łuku dał Wizards zwycięstwo. Choć dziś również zanosiło się na zaciętą końcówkę, to jednak Nets nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. Podopieczni Scotta Brooksa zaliczyli wzrost formy w lutym, lecz teraz znów przyszedł gorszy okres, przez co znajdują się na 13 pozycji w Konferencji Wschodniej. Zdecydowanie wyżej są Nets, którzy plasują się na drugiej pozycji, tuż za Philadelphią 76ers.
  • Zdecydowanie lepiej w mecz weszli gracze Wizards, o czym świadczy przewaga 5 punktów po pierwszej kwarcie. Jednak Nets nie pozostali dłużni na zbyt długo i już po pierwszej połowie spotkania to oni prowadzili siedmioma. Trzecia odsłona tego meczu nie przyniosła wiele więcej, co mogłoby rozwiązać kwestię, kto wygra, ponieważ Nets jedynie utrzymali kilka punktów przewagi. W ostatniej części Wizards zdołali się zbliżyć nawet na jeden punkt za sprawą Russella Westbrooka, lecz na niewiele się to zdało i to głównie Nets punktowali na koniec.
  • Swoje pierwsze minuty w zespole z Brooklynu odnotował dziś Blake Griffin, czyli były gracz m.in. Pistons, czy Clippers. Przebywał na parkiecie łącznie 15 minut, w ciągu których zdołał zdobyć 2 punkty. Trafił jeden z dwóch oddanych rzutów, a do tego dołożył dwie zbiórki. Swoim efektownym wsadem otworzył ostatnią kwartę.
  • Najlepszym graczem na parkiecie w szeregach zwycięskich dzisiaj Nets był zdecydowanie Kyrie Irving, który zakończył spotkanie z dorobkiem 28 punktów, 6 asyst i 7 zbiórek. Równie dobrze zagrał drugi z liderów obecnych w tym spotkaniu, czyli James Harden. Zdobył on 26 „oczek”, dokładając do tego 5 zbiórek i 8 asyst. Z dobrej strony pokazali się tacy zawodnicy jak: Nicolas Claxton 16 punktów, DeAndre Jordan 12 punktów (6/6).
  • Jeśli chodzi o Washington Wizards to kolejnym triple-double w sezonie popisał się Russell Westbrook, który był najlepszym graczem na parkiecie. Były zawodnik Rockets zdobył 29 punktów, 13 zbiórek i 13 asyst. Nieco słabiej dziś zagrał drugi z liderów, Bradley Beal, który rzucił 17 punktów, na dość słabej skuteczności (6/15). Po 20 punktów dołożyli Alex Ren i Rui Hachimura. Wchodzący z ławki Lopez dołożył 12 „oczek” od siebie.

CLEVELAND CAVALIERS – TORONTO RAPTORS 116:105

Statystyki na PROBASKET

  • Dwie drużyny, które sąsiadują ze sobą w tabeli Konferencji Wschodniej mierzyły się dziś na hali w Rocket Mortgage FieldHouse w Cleveland. Sam początek nie należał do gospodarzy, ponieważ to gracze Toronto Raptors lepiej weszli w to spotkanie, prowadząc po pierwszej kwarcie 5 punktami. Dopiero w drugiej odsłonie Cavs zdołali odrobić straty i wyjść na prowadzenie. Trzecia i czwarta kwarta przebiegały głównie pod dyktando gospodarzy. Mimo że Raptors zaczęli w końcówce starcia wracać do wyniku, to zostali szybko skontrowani i mecz zakończył się 9 punktowym prowadzeniem Cavs.
  • W szeregach przegranych z dzisiejszego starcia najlepiej spisał się lider zespołu, czyli Fred VanVleet. Gracz Raptors zakończył mecz z dorobkiem 23 punktów, do czego dołożył 7 asyst. Do tego trafił również 5 razy za trzy punkty. Po 18 punktów dołożyli od siebie Norman Powell oraz Kyle Lowry. Og Anunoby zdobył dziś 17 punktów. Gracze z ławki nie pomagali dziś swoim kolegom zbyt skutecznie, ponieważ razem cała ławka rezerwowa zdobyła mniej punktów niż Fred VanVleet.
  • Jeśli chodzi o zespół Cleveland Cavaliers, to w tym przypadku gospodarze mieli swojego wyraźnego lidera na parkiecie. Colin Sexton zaliczył kolejny świetny występ, zdobywając 36 punktów oraz 4 asysty. Należy wspomnieć, że trafił aż 6 trójek (6/9 zza łuku). Bardzo dobry występ zaliczył Jarrett Allen, zaliczając double-double (17 punktów, 15 zbiórek). 15 punktów dołożył również Darius Garland.

DETROIT PISTONS – CHICAGO BULLS 86:100

Statystyki na PROBASKET

  • Od samego początku kapitalne zawody rozgrywał Jerami Grant. Skrzydłowy Pistons zdobył 14 z pierwszych 19 punktów swojego zespołu i poprowadził „Tłoki” do prowadzenia 25:20 po pierwszej kwarcie. Choć śladem 27-latka podążył Isaiah Stewart, autor 11 „oczek” w drugiej odsłonie, to jednak Bulls prowadzili do przerwy 46:45.
  • Druga połowa należała już zdecydowanie do Chicago. Podopieczni Billy’ego Donovana odskoczyli z wynikiem, a ich przewaga szybko wzrosła do nawet 19 punktów (90:71). Goście kontrolowali przebieg gry i bez większych problemów utrzymali prowadzenie do końcowej syreny.
  • Najlepszym punktującym po stronie Chicago był dziś Zach Lavine, zdobywca 18 punktów. 26-latek miał jednak spore problemy ze skutecznością (6/16 z gry). Aż trzech zawodników Bulls otarło się o linijkę na poziomie double-double: Lauri Markkanen (16 punktów, 8 zbiórek), Tomas Satoransky (8 punktów, 9 asyst) i Daniel Gafford (8 punktów, 11 zbiórek). Debiutant Patrick Williams dołożył 10 punktów i 7 zbiórek.
  • Prym w Pistons wiódł dziś wspomniany już Jerami Grant, który zakończył spotkanie z dorobkiem 26 punktów. Skromniejsze zdobycze dołożyli Mason Plumlee (12 punktów, 10 zbiórek), Frank Jackson (12 pkt), Isaiah Stewart (11 pkt) i Delon Wright (8 pkt). Słabo zaprezentował się natomiast Saddiq Bey, autor jedynie 3 punktów (1/9 z gry).
  • Po zwycięstwie Bulls umocnili się na 10. miejscu w tabeli wschodu. Za ich plecami wciąż plasują się trapieni urazami Toronto Raptors. Pistons z bilansem 12-30 w dalszym ciągu zamykają stawkę konferencji.

autor: Krzysztof Dziadek

NEW YORK KNICKS – PHILADELPHIA 76ERS 100:101 (po dogrywce)

Statystyki na PROBASKET

  • Do rozstrzygnięcia zwycięzcy tego spotkania potrzebny był doliczony czas gry. Do dogrywki celnym rzutem trzypunktowym na 6,4 sekundy przed końcem doprowadził Julius Randle (88:88). W dodatkowych pięciu minutach minimalnie lepsi okazali się goście, wygrywając jednym punktem (101:100). Wynik spotkania ustalił Tobias Harris, trafiając oba rzuty wolne.
  • Najwięcej punktów dla Szóstek uzyskał Shake Milton (21). Rezerwowy obrońca klubu z Pensylwanii skutecznie trafiał z gry (9/15, 60%). Jedno oczko mniej (20) zdobył Tobias Harris, jednak skuteczność podstawowego skrzydłowego Sixers pozostawiała wiele do życzenia (5/18 z gry, 28%). Trzeci najlepszy wynik punktowy osiągnął Ben Simmons, autor 16 punktów i 8 zbiórek. Australijski obrońca miał jednak też 7 strat.
  • 12 punktów dołożył Forkan Korkmaz, a 11 oczek i 5 przechwytów zapisał na swoje konto Danny Green. Zaledwie 4 punkty, ale za to 13 zbiórek zanotował Dwight Howard. Dla Sixers było to 30. zwycięstwo w sezonie. Podopieczni Doca Rivers (30-13) są nadal pozostają liderami konferencji wschodniej.
  • Po stronie nowojorczyków najwięcej punktów zdobył Julius Randle, autor 24 oczek, 7 zbiórek oraz 5 strat. 20 punktów i 6 asyst uzyskał Alec Burks. Jedno oczko mniej (20) zanotował RJ Barrett. Skrzydłowy NYK miał też 8 zbiórek. Nowojorczycy przegrali po raz 22. w obecnym sezonie. Z bilansem 21-22 zajmują siódme miejsce w konferencji wschodniej.
  • Sixers kolejne spotkanie rozegrają w nocy z wtorku na środę. Przeciwnikami Szóstek będą Golden State Warriors. Z kolei nowojorczycy następne spotkanie odbędzie się dopiero za trzy dni. 26 marca, w nocy z czwartku na piątek przeciwnikami NYK będą Washington Wizards.

autor: Mateusz Malinowski

PHOENIX SUNS – LOS ANGELES LAKERS 111:94

Statystyki na PROBASKET

  • Koszykarze Słońc nie mieli większych problemów, aby pokonać mocno osłabionych Lakers. Najwięcej punktów (po 26) zdobyli Deandre Ayton i Devin Booker. Środkowy Suns trafiał praktycznie wszystko (10/13 z gry, 77%). Ayton do znakomitego dorobku punktowego dołożył też 8 zbiórek. Jedną zbiórkę więcej zanotował Devin Booker (9). Obrońca Suns również trafiał na znakomitej skuteczności (11/22 z gry, 50%).
  • Triple-double zanotował Chris Paul (11 punktów, 10 zbiórek i 13 asyst). Dla CP3 była to 16. potrójna zdobycz w karierze. Mimo znakomitych osiągnięć statystycznych jego rzuty w dzisiejszym dniu nie mogły znaleźć drogi do kosza. Rozgrywający Słońc zaledwie 3 z 11 rzutów (27%). Tyle samo oczek co słynny gracz Suns zdobył Jae Crowder, a 10 punktów i 6 zbiórek dołożył Mikal Bridges.
  • Po stronie Jeziorowców najwięcej punktów uzyskał Montrezl Harrell, autor double-double (23 punkty i 10 zbiórek). Jedno oczko mniej zanotował Dennis Schroder. 17 punktów i 6 zbiórek zdobył Talen Horton-Tucker. 13 punktów, 6 zbiórek i 6 asyst uzyskał Kyle Kuzma, jednak skuteczność skrzydłowego Lakers zdecydowanie nie była godna pochwały (5/16 z gry, 31%).
  • Phoenix Suns z bilansem 28-13 umacniają się na drugim miejscu na Zachodzie. Z kolei Lakers przegrali drugi mecz z rzędu. Podopieczni Franka Vogela znajdują się na trzecim miejscu w konferencji zachodniej.

autor: Mateusz Malinowski

PORTLAND TRAIL BLAZERS – DALLAS MAVERICKS 92:132

Statystyki na PROBASKET

  • Dallas Mavericks i Portland Trail Blazers to drużyny ze zbliżonym do siebie bilansem, przez co są bardzo blisko w tabeli. Ostatnio Lillard i spółka byli w bardzo dobrej formie, wygrywając trzy mecze z rzędu. Mavs grają za to ostatnio w kratkę, ponieważ zwycięstwa przeplatają kolejnymi porażkami. Wydawałoby się, że kibiców czeka wyrównane starcie, lecz wcale tak nie było i Mavs kompletnie zdominowali swoich rywali.
  • Początek spotkania należał zdecydowanie do Portland Trail Blazers. Mimo że jeszcze w pierwszej kwarcie Mavs zbliżyli się z wynikiem, to na drugą odsłonę wychodzili jeszcze ze stratą 3 punktów. Dopiero w połowie drugiej kwarty to podopieczni Ricka Carlsile’a wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do samego końca. Już w kolejnych dwóch odsłonach przewaga drużyny z Dallas wzrosła do 40 punktów.
  • Mavericks zdominowali swoich rywali, lecz nie byłoby to możliwe, gdyby nie lider zespołu i najlepszy zawodnik na parkiecie, czyli Luka Doncić. Słoweniec zakończył mecz z 37 punktami na koncie, dokładając do tego 4 asysty oraz 7 zbiórek. Josh Richardson dołożył od siebie 21 punktów, a drugi z liderów, Kristaps Porzingis, dołożył od 12 „oczek”.
  • W szeregach Portland Trail Blazers trochę słabszy występ zanotował Damian Lillard. Na pewno nie był to mecz na jego poziomie, do którego przyzwyczaił nas w tym sezonie. Ostatecznie zdobył 19 punktów (na słabej skuteczności 7/16 z gry, w tym 0/7 zza łuku). Gorsza forma lidera ewidentnie wpłynęła na resztę drużyny. Gary Trent Jr trafił 16 punktów, Nassir Little zdobył 13. Ich kolejnym spotkaniem, gdzie będą mieli okazję odkuć się po tej bolesnej porażce, będzie starcie z Nets. Nie będzie to łatwe zadanie.