Wyniki NBA: Dominacja Heat i Suns. Już prowadzą 3-2 i są o krok od awansu

12
5774

Miami Heat wrócili do własnej hali, aby nie dać w niej żadnych szans Philadelphia 76ers w meczu nr 5. Gospodarzy do wygranej poprowadził Jimmy Butler, zdobywca 23 punktów. Przekonującą wygraną odnieśli także gracze Phoenix Suns. Obie zwycięskie ekipy potrzebują jeszcze jednego triumfu, aby awansować do kolejnej rundy play-offów.


Miami Heat – Philadelphia 76ers 120:85

Stan rywalizacji: 3:2

Statystyki na PROBASKET

  • Wszystko wyglądało dla Heat dzisiaj tak, jak w pierwszych dwóch spotkaniach tej serii – rzuty ponownie wpadały, a w defensywie udało się ograniczyć zarówno Jamesa Hardena, jak i Joela Embiida. Po takim spotkaniu każdy kibic gospodarzy ponownie wierzy w sukces w play-offach. Jimmy Butler zanotował dzisiaj 23 punkty, Max Strus dołożył 19 oczek i 10 zbiórek, a Heat dzieli już tylko jedno zwycięstwo od awansu do finału Konferencji Wschodniej.
  • Dzisiejsze 35-punktowe zwycięstwo to wyrównanie dotychczasowego rekordu tegorocznych play-offów pod względem największej różnicy punktowej – 76ers ograli Raptors taką samą różnicą w decydującym meczu nr 6 w pierwszej rundzie. – Byli po prostu dużo bardziej fizyczni. Nie byliśmy w stanie egzekwować naszych zagrywek. Graliśmy z szybkością ślimaka. Wszystko, co dzisiaj robili było lepsze, miało wyższą jakość. Mieli niesłychaną energię – przyznał trener Sixers, Doc Rivers. Victor Oladipo dołożył 13 punktów, PJ Tucker 12, a Heat w trwających play-offach nie przegrali jeszcze we własnej hali (6:0).
  • Dla Sixers 17 punktów zdobył Embiid, Harden zanotował 14 oczek, a Tobias Harris 12. Sixers przegrywali 15 punktami przed startem czwartej kwarty, a następnie pozwolili rywalom na serię 12:0. – Dzisiaj nie byliśmy wystarczająco skupieni – przyznał Embiid. Kolejny mecz jest w Filadelfii, a gospodarze będą musieli to spotkanie wygrać. – To trudne miejsce do grania, ale jesteśmy w stanie odnieść sukces, jeśli będziemy dobrze zorganizowani w obronie – stwierdził Butler.
  • Tyrese Maxey trafił zza łuku na koniec trzeciej kwarty, zmniejszając straty gości do 15 oczek. W ten sposób dał jeszcze 76ers ostatnią nadzieję na sukces w tym spotkaniu. To jednak nie trwało długo. Najpierw trafił Herro, a później Strus. Miami oszalało. Gdy trafił Adebayo, przewaga urosła do 25 punktów, a Embiid opuścił parkiet na dobre. – To tylko jeden mecz. My to wiemy i oni to wiedzą – przyznał trener Heat, Erik Spoelstra.
  • To trudne play-offy dla Embiida, który już gra z maską na twarzy i zmaga się z poważną kontuzją kciuka. Środkowy dostał w twarz od Dewayne’a Dedmona w trakcie drugiej kwarty, a jeszcze w pierwszej został poobijany po tym, jak próbował ratować piłkę zmierzającą na aut. Po starciu z Dedmonem środkowy leżał przez chwilę na parkiecie, a wszyscy kibice Sixers przeżywali trudne czasy. Ostatecznie Kameruńczyk wrócił do gry.

Phoenix Suns – Dallas Mavericks 110:80

Stan rywalizacji: 3:2

Statystyki na PROBASKET

  • Suns nie wyglądali tak dobrze w dwóch meczach w Dallas, ale to wszystko minęło, gdy wrócili do własnej hali. Chris Paul wciąż do końca nie był sobą, choć zdobył siedem punktów i 10 asyst. Najjaśniej w ekipie gospodarzy błyszczał dzisiaj Devin Booker, autor 28 punktów i siedmiu zbiórek. Seria przeniesie się teraz do Dallas. Booker przyznał, że w ostatnich dniach wiele poświęcili na analizę rywala. – Trener wprowadza usprawnienia. My wprowadzamy je w życie – powiedział Booker. Deandre Ayton dołożył 20 oczek.
  • Mavericks wyglądali dzisiaj bardzo słabo, czego dowodem może być dziewięć asyst, jakie zdołali zanotować na przestrzeni czterech kwart. Dla porównania – Suns mieli aż 28 takich zagrań. Goście znów grali dużo jeden na jeden, ale to nie przyniosło im spodziewanych efektów – Luka Doncić miał 28 punktów i 11 zbiórek, a Jalen Brunson dołożył 21 oczek i siedem zbiórek. Mavs liczą, że własna hala i kibice w niej zgromadzeni ponownie pomogą im w odniesieniu zwycięstwa. – Dzisiejsza obrona to podstawa naszego sukcesu – powiedział trener Suns, Monty Williams.
  • Decydujące dla losów spotkania rzeczy działy się w trzeciej kwarcie, gdy Suns zamienili w miarę wyrównane spotkanie w komfortowe prowadzenie. Suns otworzyli drugą połowę serią 11:4. Trener gości, Jason Kidd, próbował reagować, ale na nic się to zdało, a Suns na koniec trzeciej ćwiartki prowadzili już różnicą 22 punktów. W tym czasie D-Book rzucił rywalom 12 oczek. Goście zdobyli zaledwie cztery punkty w pierwszej połowie trzeciej ćwiartki, a w tym czasie dwoił się i troił Doncić, ale nie był w stanie niczego zdziałać.
  • Mavericks trafili dzisiaj zaledwie 38% rzutów z gry. – Nie graliśmy dzisiaj z odpowiednią szybkością. W ostatnich dwóch meczach nasze tempo był bardzo dobre. Myślę, że Suns to jedna z najlepszych, o ile nie najlepsza drużyna pod względem obrony w całej NBA. Zatrzymali nas na 80 punktach, to imponujące. Musimy lepiej dzielić się piłką i grać dużo szybciej – zdiagnozował Doncić.

Już w czwartek 12 maja o godz. 21:00 rozpocznie się kolejny Podcast PROBASKET LIVE. Poprzedni odcinek możecie obejrzeć tutaj:





12 KOMENTARZE

  1. Blowout Suns ale dalej martwi CP3, który po urodzinach jest słabszą wersją siebie. Oby się przebudził i wrócił do najlepszej formy. Bardzo dobrze się pokazali Ayton i Bridges. Holiday powinien dostawać więcej czasu kosztem Payne-a, który gdzieś (po dobrych występach gdy zastępował Paula) zgasł. Chłop nie dowozi. Heat już praktycznie w finale, nie ma szans żeby poobijany Embiid to uratował.

    • „…martwi CP3, który po urodzinach jest słabszą wersją siebie.”

      Wciąż na kacu…

  2. Brawo Heat! Musi być mocna defensywa, to jest ich największy atut. Miami nie ma w składzie takich zawodników jak Curry, Booker, Tatum, Giannis, którzy z łatwością potrafią zdobyć +35-40 puntków na mecz.
    Muszą opierać swoją grę na mocnej defensywie, różnoradności aktaku, głębi składu + genialny Bulter!

    Go HEAT – po tytuł !!

    • 33 lata, post prime, ale jeszcze pogra. Wiadomo że powrotu do prime już nie ma, nie te lata, to jest grajek na 3 opcję optymalnie, no i przyzwoite prowadzenie gry,ale reszta musi dojechać. Maxey jest młody i nierówny, a Embiid straszliwie poobijany, więc z tej mąki nie za bardzo da się chleb upiec w tych PO

  3. Kto spodziewał się aż takich blowoutów po wyrównaniu obu serii? Spotykają się te same zespoły, znają się a wylot i po zmianie aren mamy 30-punktowe dewastacje. Trudno to zrozumieć, ale wydaje się, że własne śmieci mają tu kluczowe znaczenie

  4. Suns w końcu zagrali na właściwym poziomie. Defensywa była świetnie zorganizowana i Lukavsi się o nią rozbijali jak rozpędzone surykatki o stalowy mur. Seria wyprowadzona na 3-2 i można to zamknąć już w kolejnym spotkaniu. Ale ogólnie nie wygląda to dla mnie dobrze. Suns wydawali mi się jeszcze mocniejsi niż w poprzednich playoffach ale jest faktem, że w tej chwili mają już tyle playoffowych porażek ile w zeszłym roku mieli po przejściu trzech rund i awansie do finałów. Wtedy rywalami byli Lejkery, Nuggets i Clippers a teraz … . Jeśli poradzą sobie z Dallas to na horyzoncie już się wyłaniają Warriors i to będzie dopiero wyzwanie. Monty musi poukładać i ustabilizować grę. Fajnie że „ławce” wraca skuteczność i włącza się na nowo waleczność. Tak trzymać. Taki np Biyombo (a wcześniej McGik) walczą pod tablicami tak, że Mr Give-Me-Maxa może się ze wstydu zaczerwienić. Jak do tej pory Ayton rozczarowuje (a czasami jest prawie bezużyteczny). W tym meczu coś się ruszyło. Ale i tak za miękki pod tym koszem, zamiast wykorzystywać wzrost i siłę do dominacji i niszczenia pod koszem sam się daje ogrywać frajersko albo próbuje takie „softcikowe” punkciki spod kosza zamiast dunkować nad łbami przeciwników aż by trzeszczało. Bridges super postawa. Booker punktuje równo a CP3 wahania ale mam nadzieję że w następnym meczu „poczuje krew” i pogra jak najlepiej potrafi.

    • Cryboy > też uważam, że grają gorzej niż w poprzednim sezonie. Kuriozalnie bo mieli lepszy bilans po sezonie zasadniczym, łatwiejszą drogę w PO i wzmocnili się mocno. A grają jakby trochę już na zmęczeniu, ten poprzedni sezon to był taki „mega ogień” i cała ekipa cisnęła ile miała. Teraz jak podkreśliłeś, brak tej waleczności – co było widać w obu meczach w Dallas. W serii z NOP Paul robił robotę. Teraz Booker i Bridges wiozą Suns przez serię z Dallas, reszta musi się ogarnąć. Bo trzeba po pierwsze zamknąć serię, a coś czuję że będzie game 7. A po drugie, z GSW to nie wystarczy.

    • Ayton nie jest typem twardziela. Na Bahamach mieszkają spokojni ludzie. Tam czas płynie wolno.

    • Zawsze może wrócić na swoje karaibskie niwy i tam spokojnie palić zioło i żyć z dala od zegarków. Po co się męczyć w jakiejś kapitalistyczno-korporacyjnej NBA? Jeśli będzie powtórka poprzednich finałów to Jańcio- przedstawiciel narodu równie slow-life’owego i wyluzowanego zniszczy Aytona aż oczy będą boleć.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj