Dogrywki potrzebowali koszykarze Cleveland Cavaliers, aby pokonać na wyjeździe Indianę Pacers 111:106. Do sporej niespodzianki doszło w Denver, gdzie tamtejsi Nuggets pokonali Toronto Raptors 112:93 przerywając tym samym ich serię jedenastu kolejnych zwycięstw.


Detroit Pistons na dwie minuty przed końcem przegrywali jednym punktem z Brooklyn Nets, jednak w samej końcówce na tyle poprawili swoją grę, że zwyciężyli 105:100. Bardzo dobra czwarta kwarta, wygrana przez Memphis Grizzlies 33:20 zapewniła Niedźwiadkom zwycięstwo nad New Orleans Pelicans. Dwudzieste szóste zwycięstwo na własnym parkiecie zaliczyli tej nocy San Antonio Spurs, którzy pozostają obok Golden State Warriors jedyną niepokonaną drużyną na własnym parkiecie. Tym razem pewnie pokonali Orlando Magic 107:92. Niespodziewanej porażki natomiast doznali Toronto Raptors, którzy przegrali na wyjeździe z Denver Nuggets. Dogrywki potrzebowali natomiast Utah Jazz, aby uporać się z będącymi w dołku Chciago Bulls. Brak DeMarcusa Cousinsa nie przeszkodził Sacramento Kings w pokonaniu Milwaukee Bucks 111-104.

 

INDIANA PACERS (25-23) – (35-12) CLEVELAND CAVALIERS 106:111

Szybki początek, zakończony dwoma rzutami Kevina Love’a dał ekipie gości pięciopunktowe prowadzenie już w pierwszej minucie meczu. W odpowiedzi gospodarze postawili na efektowność zagrań, co się opłaciło i przyniosło im w pewnym momencie jednopunktowe prowadzenie.

Radość kibiców nie trwała jednak zbyt długo. Cavaliers grając szybko i przede wszystkim skutecznie zdołała uciec gospodarzom na osiem punktów po serii 9-0. Przewaga Cavs utrzymała się do końca kwarty, choć, skuteczna ostatnia minuta w wykonaniu gospodarzy dała zmniejszyła ich stratę do siedmiu punktów.

W drugiej odsłonie goście nie pozwalali przeciwnikom zmniejszyć różnicy, która ich dzieliła. Kilka punktów przewagi dawało ekipie z Cleveland pewien komfort, który pozwalał im przeprowadzać spokojną grę w ataku. Tylko raz gospodarze zmniejszyli stratę do trzech punktów, po celnej trójce dobrze dysponowanego tego wieczoru George’a Hilla (15 punktów w pierwszej połowie).

Trzecia kwarta rozpoczęła się wyśmienicie dla gospodarzy. Seria 12-2 zbliżyła ich na jeden punkt do Cavaliers, co ożywiło publiczność zgromadzoną w hali. Ambitnie walczący gospodarze w połowie kwarty po punktach Mylesa Turnera najpierw doprowadzili do wyrównania, aby chwilę później objąć długo oczekiwane dwupunktowe prowadzenie, również po rzucie Turnera.

Mimo, że swój czwarty faul popełnił Paul George i musiał usiąść na ławce to gra w dalszym ciągu była bardzo wyrównana i toczyła się na zasadzie punkt za punkt. Po trzech kwartach z tej batalii bliżej zwycięstwa byli Pacers, którzy prowadzili 79:75.

Czwartą część obie ekipy rozpoczynały bez swoich liderów, Paula George’a oraz Lebrona Jamesa. Pod nieobecność tych dwóch graczy w obrazie gry z końcówki trzeciej kwarty niewiele się zmieniło. Pojedynek w dalszym ciągu był wyrównany, czego potwierdzeniem był remis na dziewięć minut do końca regulaminowego czasu gry.

Wyrównany obraz gry toczył się również po powrocie na parkiet George’a i Jamesa. Kiedy tylko Pacers wychodzili na prowadzenie, zaraz kontrowali to goście, którzy utrzymywali wynik w okolicach remisu. Tym razem jednak to gospodarze nadawali poniekąd ton tej końcówki wychodząc kilkukrotnie na prowadzenie.

Gospodarze oprócz dobrej gry w ataku bardzo dobrze radzili sobie również w obronie, a w szczególności Myles Turner, który niezwykle efektownie powstrzymał blokiem Lebrona Jamesa, elektryzując tym samym publiczność. O ile wówczas James został zatrzymany przez Turnera, tak na kilkadziesiąt sekund przed końcem indywidualna akcja lidera Cavs dała gościom jeden punkt przewagi nad rywalem. W odpowiedzi zimną krew przy rzucie za trzy zachował George Hill, co na niespełna minutę przed końcem dało Pacers prowadzenie 96:94. Do remisu i jak się później okazało również do dogrywki doprowadził Kyrie Irving.

W dogrywce prowadzenie przechodziło z rąk do rąk i żadna z ekip nie mogła być spokojna o wynik. Czterdzieści kilka sekund przed końcem jednym punktem prowadzili Cavs i po szybkim wyprowadzeniu piłki po nieskutecznej akcji Pacers faulowany przy próbie rzutu był Irving, który zamienił oba rzuty wolne na punkty, dając swojej ekipie prowadzenie 107:104. W odpowiedzi dwukrotnie z linii nie pomylił się Ellis dając jeszcze nadzieję drużynie z Indianapolis. Po drugiej stronie parkietu znów na linii stanął Irving i znów nie pomylił się. W ostatniej akcji Pacers w tym meczu szalony rzut George’a Hilla, który nota bene nie był rzutem za trzy okazał się niecelny, co przy defensywnej zbiórce gości oznaczało koniec szans na zwycięstwo. Wynik ustalił rzutami wolnymi Lebron James.

https://www.youtube.com/watch?v=Mis5VrvcEHA

ATLANTA HAWKS (28-22) – (28-23) DALLAS MAVERICKS 112:97

Obie drużyny dość niepewni rozpoczęły to spotkanie. Zarówno jedna jak i druga ekipa miała problemy ze zdobywaniem punktów, dlatego też po upływie trzech minut na tablicy widniał wynik 4:3 dla Dallas. Worek z punktami rozwiązał Kyle Korver, który dzień wcześniej raził nieskutecznością (0/6 z gry). W meczu z Dallas znacznie poprawił się w ataku i mecz zakończył z 16 punktami (5/8 z gry). To mięzy innymi jego skuteczność w pierwszej kwarcie (9 oczek) pozwoliła gospdoarzom uzyskać kilka punktów przewagi. Na domiar złego po zderzeniu z Mikem Muscalą kontuzji eliminującej z dalszej gry nabawił się Deron Williams.

W drugiej kwarcie gospodarze grali równie skutecznie, co w końcówce pierwszej odsłony i sukcesywnie powiększali przewagę. Po wsadzie Tima Hardaway’a Juniora na tablicy pojawił się wynik 36:20. Taka przewaga nie rozluźniła jednak graczy Hawks, którzy konsekwetnie grali koszykówkę opartą na powiększaniu przewagi.

Świetny powrót na parkiet zaliczył Jeff Teague, który po dwóch punktach zdobytych w pierwszej kwarcie, w drugiej części zdobył 12 z 14 ostatnich punktów gospodarzy, dzięki czemu przewaga sięgnęła osiemnastu punktów. Kwartę rzutem wolnym zakońćzył najskuteczniejszy dotychczas gracz Dallas, Dirk Nowitzki (12 punktów w pierwszej połowie).

Drugą połowę aktywniej rozpoczęli goście, którzy po dobrym fragmencie gry Chandlera Parsona podgonili nieco wynik i na osiem i pół minuty przed końcem tej kwarty przegrywali już tylko 55:60. To jednak było wszystko na co było stać w tej kwarcie koszykarzy z Teksasu.

Kolejny popis gry dawał Teague, który wspierany przez kolegów z zespołu po raz kolejny wyprowadził swój zespół na wysokie, bo ponad dziesięciopunktowe prowadzenie. Rozgrywający Hawks byli tego wieczoru zmorą Mavs. Kiedy z parkietu zszedł Teague, punkty zaczął zdobywać Dennis Schroder, który zakończył spotkanie z 14 punktami.

W decydującej kwarcie gospodarze kontrolowali wypracowaną wcześniej przewagę nie pozwalając chociażby pomyśleć Mavericks o ewentualnym zniwelowaniu strat. Przewaga przez całą kwartę wynosiła co najmniej 10 punktów, dzięki czemu koszykarze Hawks mogli ze spokojem dowieźć swoje prowadzenie do końca. Swój rekord sezonu ustanowił Jeff Teague (32 punkty, 12/15 z gry). Dla Dallas 19 oczek zdobył Parson.

https://www.youtube.com/watch?v=T_Rtgr0qviA

BROOKLYN NETS (12-37) – (26-23) DETROIT PISTONS 100:105

https://www.youtube.com/watch?v=QnstSuA4LGo

OKLAHOMA CITY THUNDER (37-13) – (21-25) WASHINGTON WIZARDS 114:98

https://www.youtube.com/watch?v=bGZ16hM2pi0

NEW ORLEANS PELICANS (18-29) – (29-20) MEMPHIS GRIZZLIES 95:110

https://www.youtube.com/watch?v=emO4cRq7rcM

SAN ANTONIO SPURS (40-8) – (21-26) ORLANDO MAGIC 107:92

DENVER NUGGETS (19-30) – (32-16) TORONTO RAPTORS 112:93

https://www.youtube.com/watch?v=qPEh2OD0YrE

UTAH JAZZ (22-25) – (26-21) CHICAGO BULLS 105-96

https://www.youtube.com/watch?v=fH84-K3Ikw4

SACRAMENTO KINGS (21-27) – (20-30) MILWAUKEE BUCKS 111-104

https://www.youtube.com/watch?v=ZNvSyhSlPrQ





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here