Do końca sezonu zespół z Arizony będzie prowadził dotychczasowy asystent Jeffa Hornacka – Earl Watson. To jego pierwsza tak poważna praca po zakończeniu kariery zawodniczej. Jednak pierwszym wyborem zarządu Phoenix Suns był ktoś zupełnie inny.


Phoenix Suns zwolnili Jeffa Hornacka po porażce drużyny z Dallas Mavericks na wyjeździe. Head-coach otrzymywał wcześniej znaki ostrzegawcze, ale nie był w stanie odnowić motywacji drużyny do jakiejkolwiek walki. Został więc zwolniony ze stanowiska. Zawodnicy od dłuższego czasu narzekali na atmosferę w szatni.

Earl Watson w debiucie poprowadzi Suns przeciwko Toronto Raptors. 28 grudnia zeszłego roku, po zwolnieniu dwóch asystentów – Mike’a Longobardiego i Jerry’ego Sichtinga, Watson został awansowany na głównego asystenta. Suns najwyraźniej nie byli w stanie znaleźć innego rozwiązania w tak krótkim czasie, więc zamiast zatrudniać kogoś nowego, postawili na osobę, która miała kontakt z drużyną przez kilka ostatnich miesięcy.

Watson spędził trzynaście sezonów na parkietach NBA. Grał w tym czasie dla Seattle SuperSonics, Memphis Grizzlies, Denver Nuggets, Oklahomy City Thunder, Indiany Pacers, Utah Jazz oraz Portland Trail Blazers. Teraz dostał szansę, aby powalczyć o stanowisko, gdy sezon dobiegnie końca.

Pierwotnie jednak Phoenix Suns miejsce na trenerskiej ławce chcieli oddać w ręce… Steve’a Nasha, obecnie współpracującego z Golden State Warriors w roli konsultanta. Zespół z Arizony naciskał na swojego byłego gracza, ale ten stwierdził ostatecznie, że jeszcze nie czuje się gotowy na to, aby przejąć zespół NBA.



Subscribe
Powiadom o
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Sebastian
Sebastian
2 lutego 2016 19:17

Czy Suns nigdy nie przyjda po rozum do głowy ?! Po co kombinuja z byłymi zawodnikami Suns, bez doswiadczenia trenerskiego, zamiast powierzyc TO sprawdzonemu trenerowi, takiemu jak Tom Thiebaudeu, specjalisty od defensywy. Zupełnie jak w polskim zespole piłki noznej; ” trener sredni, aby zarzad mógłóby go kontrolowac, a w razie niepowodzenia mozna zrzucic na niego wine…” Chore !!!!!

Blasiacco
Blasiacco
3 lutego 2016 09:21
Odpowiedz  Sebastian

Dokładnie. Też uważam, że pomysł z Nashem – był delikatnie mówiąc poroniony. Rzadko kiedy znakomity zawodnik jest dobrym trenerem. Ja też bym z miłą chęcią zobaczył na ławce trenerskiej Toma. Watson jeżeli dostał (a mam nadzieję, że tak) nakaz tankowania to bilans jako trener nie do pozazdroszczenia – przynajmniej (co widać po pierwszym meczu) odkurzył Markieffa.

Tkk
Tkk
3 lutego 2016 21:01

jest takie powiedzenie: z gów bata nie ukręcisz 😉 na chwile obecną grają już o nic, więc po co im silny trener w tym momencie. Zresztą przegrali sezon strzałem w kolano stawiając wszystko na Aldriga. W ogóle nie rozumiem stawiania na trenerów graczy chwile po karierach. Trener jest jak wino, z latami dojrzewa lub kwaśnieje, a ostatnio wszyscy chcą świeże novello. SIC!!