Toronto Raptors idą jak burza i dzięki zwycięstwu nad New York Knicks zaliczyli dziesiąte z rzędu zwycięstwo. W innym meczu drużyn ze Wschodu Indiana Pacers nadspodziewanie łatwo pokonała na własnym parkiecie Atlantę Hawks 111:92.


Kolejny dobry mecz w wykonaniu Jeffa Greena (21 punktów z ławki) przypieczętował zwycięstwo Memphis Grizzlies nad Milwaukee Bucks 103:83. Sacramento Kings, którzy walczą o play-off przegrali na wyjeździe z New Orleans Pelicans 105:114, którzy musieli sobie radzić bez Anthony’ego Davisa. W ostatnim meczu tej nocy Chciago Bulls nie mieli zbytnich problemów, aby pokonać na wyjeździe Los Angeles Lakers 114:91. Był to również ostatni pojedynek Pau Gasola i Kobego Bryanta w Staples Center.

 

INDIANA PACERS (24-22) – (27-21) ATLANTA HAWKS 111:92

Wyrównana pierwsza kwarta i skuteczna gra z obu stron mogła się podobać kibicom. Żadna z ekip nie odpuszczała i na twarzach zawodników widać było chęć zwycięstwa. W drużynie z Indiany dobrze na parkiecie od pierwszych minut czył się Monta Ellis, zdobywca ośmiu punktów. W ekipie Hawks 9 oczek ustrzelił Jeff Teague.

O ile pierwsza odsłona była wyrównana i zakończyła się skromnym, trzypunktowym prowadzeniem ekipy z Indianapolis, tak w drugiej kwarcie gospodarze podkręcili nieco tempo gry dosyć szybko uzyskując osiem oczek przewagi.

Różnica pomiędzy obiema ekipa stale utrzymywała się na jednym poziomie i nie topniała poniżej siedmiu punktów. Taką też różnicą (51:44 dla Pacers) zakończyła się pierwsza połowa tego spotkania.

W trzeciej części goście starali się dogonić przeciwników. Po upływie czterech minut i punktach Kyle’a Korvera na tablicy pokawił się wynik 59:55 dla Pacers. Wówczas trener Frank Vogel poprosił o czas, który jednak niezbyt dużo zmienił w grze jego drużyny, ponieważ po chwili goście zdołali doprowadzić do wyrównania.

Dopiero wówczas gospodarze poprawili swoją skuteczność i dzięki dobrej grze między innymi Mylesa Turnera ponownie odskoczyli gościom na kilka punktów. W kolejnych minutach do wypunktowywania rywali dołączył się również Ellis, co w efekcie dało siedem punktów przewagi Pacers przed ostatnią kwartą.

Cztery punkty na otwarcie ostatniej części George’a Hilla dały Indianie 11 oczek przewagi. To jednak nie zrobiło zbyt dużego wrażenia na Hawks, którzy podobnie jak w trzeciej kwarcie odrobili całą stratę doprowadzając do wyrównania, a nawet wychodząc na dwupunktowe prowadzenie po wsadzie Ala Harforda.

Jednak w kolejnych dwóch minutach gości dopadła niemoc strzelecka, którą najlepiej wykorzystali miejscowi, przeprowadzając serię 12-0, która przypieczętowała tak naprawdę zwycięstwo gospodarzy. Ostatecznie gracze Pacers wygrali 111:92, po dobrej grze Monty’ego Ellisa, autora 25 punktów.

TORONTO RAPTORS (31-15) – (22-26) NEW YORK KNICKS 103:93

Tym razem bez dwóch swoich liderów, Carmelo Anthony’ego oraz Kristapsa Porzignisa musieli radzić sobie koszyakrze New York Knicks w starciu z Toronto Raptors. Brak tych dwóch zawodników znacząco obniżał potencjał drużyny, któa mierzyła się z będącymi w gazie Kanadyjczykami (bilans z ostatnich meczów 9-0).

Mimo braku dwóch podstawowych graczy, koszykarze Knicks od pierwszych minut starali się narzucić gospodarzom swój styl gry. Po puntkach Arrona Afflalo Knicks prowadzili 15:9. W kolejnych akcjach górą byli jednak gospdoarze, którzy po dobrej grze DeMara DeRozana objęli prowadzenie 18:17. Gospdoarze poszli za ciosem i po pierwszej kwarcie wyszli na sześć punktów przewagi.

Bardzo dobrze zakońćzona pierwsza kwarta przez gospdoarzy, miała swoją kontynuację, w postaci dobrej gry również w drugiej części, gdzie od początku można było zauważyć lepszą grę Raptors. Skuteczna gra miała swoje odzwierciedlenie także na wyniku, który z kolejnymi akcjami zwiększał się na korzyść Kanadyjczyków. Goście z Nowego Jorku starali się dotrzymać kroku jednak nie do końca im się to udawało, czego efektem było dziesięć punktów straty po pierwszej połowie.

Trzecią część ambitnie ambitnie rozpoczęli goście, któzy stopniowo małymi kroczkami zbliżali się do przeciwników, sukcesywnie niwelując straty. W połowie kwarty po punktach Lance’a Thomasa na tablicy pojawił się wynik 58:57 dla gospodarze. W tym momencie jednak do roboty wzięli się Raptors, którzy z każdą kolejną akcją podcinali skrzydła Knicks. Seria 16:3 dla gospodarzy po raz kolejny uspokoiła kibiców, którzy liczyli na dziesiąty z rzędu triumf ich drużyny.

W czwartej kwarcie Raptors już nie pozwolili rozkręcić się przyjezdnym, przez co spokojnie kontrolowali wynik, dzięki kilkupunktowemu prowadzeniu. Kanadyjczycy ostatecznie triumfowali 103:93. Po raz kolejny świetnie zaprezentowali się DeMar Derozan oraz Kyle Lowry, któzy zdobyli po 26 oczek. Dla przegranych 20 punktów zdobył Arron Afflalo.

https://www.youtube.com/watch?v=TR3RQX_galM

WASHINGTON WIZARDS (20-24) – (18-29) DENVER NUGGETS 113:117

https://www.youtube.com/watch?v=W7JlF1u4POw

 

MEMPHIS GRIZZLIES (27-20) – (20-28) MILWAUKEE BUCKS 103:83

 

NEW ORLEANS PELICANS (17-28) – (20-26) SACRAMENTO KINGS 114:105

https://www.youtube.com/watch?v=GEf_lnpw9Ns

 

LOS ANGELES LAKERS (9-39) – (26-19) CHICAGO BULLS 114:91





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here