W minionym tygodniu mieliśmy wszystko to co ciekawe ze statystycznego punktu widzenia – mecze na poziomie triple-double, świetne punktowo indywidualne występy i masę bardzo dobrych linijek statystycznych. Dość powiedzieć, że w środę, kiedy grały jednego wieczora prawie wszystkie zespoły NBA, naliczyć mogliśmy 26 co najmniej 25-punktowych występów, 15 co najmniej 30-punktowych występów i 8 meczów 30-punktowych na poziomie double-double – wszystkie te wartości to wyrównania historycznych wyników w NBA pod względem osiągnięć statystycznych w ciągu jednego dnia.


  • Joel Embiid zagrał najlepszy pod względem zdobyczy punkowych mecz w lidze w tym tygodniu.  W spotkaniu przeciwko Orlando podkoszowy Sixers zaliczył 50 punktów, 12 zbiórek i miał 17/23 z gry, a także 15/17 z linii rzutów wolnych – wszystko to w zaledwie 27 minut na parkiecie. Wyrównał tym samym swój rekord kariery pod względem zdobyczy punktowych, poprzednie 50 miał w lutym zeszłego roku. W historii 76ers było ośmiu graczy z meczem co najmniej pięćdziesięciopunktowym, ale Embiid jest dopiero trzecim w Filadelfii, który ma taki więcej niż jeden. Poprzednia dwójka to Wilt Chamberlain (11) i Allen Iverson (10).
  • Embiid już od dobrych kilku tygodni gra ze średnimi na poziomie około 33 punktów i 10 zbiórek, a jego 33.4 punktu na mecz w styczniu pozwala być najlepszym strzelcem NBA tego miesiąca. Embiid, tak jak wspomniałem, w środę zdobył 50 punktów w tylko 27 minut na parkiecie  – w historii tylko Klay Thompson rzucał powyżej 50 punktów w tak krótkim czasie. W przeliczeniu na minuty gry Embiid zdobywał w tym meczu 1.85 punktu na minutę, co jest 9 wynikiem w pojedynczym meczu w historii. Dwóch zawodników w historii przekraczało 2 punkty na minutę – Wilt Chamberlain (100 punktów w 48 minut) i Klay Thompson (60 punktów w 29 minut).
  • Dwa dni później w spotkaniu przeciwko Clippers, Embiid zaliczył 40 punktów, 13 zbiórek, 6 asyst i miał 3/3 za trzy – tym razem w 36 min na parkiecie. Zagrał 18 w karierze mecz co najmniej czterdziestopunktowy, w którym zdobył double-double ze zbiórkami. Daje to 23 miejsce na liście wszech czasów NBA, a w historii 76ers drugie – za Chamberlainem (31) i przed Charlsem Barkleyem (13).
  • Licząc oba wspomniane mecze, Embiid został pierwszym od czterech lat graczem NBA ze zdobyczami minimum 90 punktów i 25 zbiórek na przestrzeni dwóch sąsiednich meczów. Ostatnim zawodnikiem z takim wyczynem był Anthony Davis w 2018. Z innej strony – 90 punktów w dwóch meczach w zaledwie 64 minut gry w erze nowożytnej (ostatnie 50 lat) przed Embiidem zdobywał tylko Kobe Bryant w roku 2003, kiedy dzień po dniu Los Angeles Lakers grali z Denver – Kobe miał wtedy 93 punkty w 63 minuty.
  • W mistrzowskiej formie w ostatnich dniach i tygodniach jest też Nikola Jokić. Najlepszy jego indywidualne występ tego tygodnia to potężne triple-double z meczu przeciwko Clippers: 49 punktów, 14 zbiórek, 10 asyst i 3 przechwyty, przy tym 16/25 z gry i 14/16 z linii rzutów wolnych. Nie licząc nawet przechwytów, wartości punktów, zbiórek i asyst (49-14-10), to dziesiąta w historii linijka, w której zawodnik osiąga takie liczby, przy czym jest to pierwsza taka linijka od pięciu lat, a w ciągu ostatnich 30 sezonów lepsze osiągali jedynie James Harden i Russell Westbrook. W całości, czyli z przechwytami, jedyne dwie lepsze linijki w historii to Russell Westbrook w 2015 (49-15-10-3) i Larry Bird w 1992 (49-14-12-4). Poza tym wspomniany występ Jokicia to nowy rekord punktowy Denver Nuggets w meczu z triple-double. Dotychczasowym było 45 punktów Michaela Adamsa z roku 1991. Sam Jokić nigdy dotąd nie miał meczu z triple-double i 40 punktami, jego dotychczasowy rekord to 39 w lutym 2020.
  • Jokić ma najwięcej meczów triple-double w tym sezonie NBA (11), a w karierze jego licznik wskazuje już 68. Podkoszowy Denver zagrał na poziomie trzech podwójnych zdobyczy już cztery mecze z rzędu. Zdobywa w nich średnio 29 punktów, 13 zbiórek i 12 asyst na mecz, na doskonałej skuteczności 62% z gry i 50% za trzy. Jest to jedna z 18 najdłuższych serii meczów z triple-double z rzędu w NBA (większość z nich ma Russell Westbrook) i jednocześnie nowy rekord pod tym względem w historii Denver. Poprzednim były 3 mecze triple-double z rzędu – dwukrotnie Jokicia (w tym w grudniu 2021, a więc z obecnego sezonu) i raz Fata Levera.
  • Devin Booker rzucając 48 punktów przeciwko San Antonio, zagrał zdecydowanie najlepsze spotkanie w sezonie. Był to jego 15 co najmniej 40-punktowy występ dla Phoenix Suns, czym zrównał się na czele listy w historii organizacji z Amare Stoudemirem. Booker obecnie jest ósmym strzelcem w historii Suns, po tych rozgrywkach prawie na pewno wyprzedzi Steve’a Nasha, a być może i szóstego Amare. W ciągu półtora najbliższego sezonu (czyli na koniec sezonu 2022-23), Booker może dobić do top3 w historii Suns. Liderem punktowym Phoenix jest Walter Davis, dalej na podium są Alvan Adams i Kevin Johnson, do którego Booker ma około 2500 punktów straty, a zdobywa około 1600-1800 punktów na sezon.

Kilka słów o ciekawych występach debiutantów:

  • Evan Mobley w sobotę zdobył 15 punktów i 17 zbiórek, pobił rekord kariery w liczbie zebranych z tablic piłek. Poprzednim rekordem było 15 z grudnia. Jego średnia zbiórek w sezonie przekroczyła 8 i jest to najwyższy wskaźnik debiutanta od trzech sezonów, a w XXI wieku więcej w sezonie zbierali jako rookie tylko Deandre Ayton w 2019, Ben Simmons w 2018, Karl-Anthony Towns w 2016, Nerlens Noel 2015, DeMarcus Cousins i Blake Griffin w 2011. Cavaliers nie mieli tyle zbierającego debiutanta od roku 1998, od Zydrunasa Ilgauskasa. Analogicznie sprawa wygląda w blokach. Mobley ma średnią 1.7 bloku na mecz (jest szósty w lidze w sezonie pod tym względem) i tylko jeden debiutant w ostatnich 6 sezonach miał wyższą – był to Mitchell Robinson. W historii Cavaliers było tylko dwóch lepszych pod tym względem debiutantów: Hot Rod Williams w 1987 (2.1 bloku na mecz) i Roy Hinson w 1984 (1.8). Biorąc pod uwagę aktualne statystyki Mobleya, wśród debiutantów w całej historii NBA, przed graczem Cavs było 14 zawodników przekraczających w sezonie 15 punktów, 8 zbiórek i półtora bloku na mecz. W XXI wieku oprócz Mobleya było trzech: Karl-Anthony Towns w 2016, Emeka Okafor w 2005 i Pau Gasol w 2002.
  • Jalen Green w meczu przeciwko Warriors nie zdołał trafić do kosza z gry, mimo 11 prób (0/6 za 2 i 0/5 za 3). Został 28 debiutantem w historii ze skutecznością 0/11 lub gorszą w meczu. W tym sezonie w listopadzie 0/11 miał też wspomniany Mobley, a poprzednim debiutantem z takim meczem był Josh Jackson cztery lata temu (0/13). Jest to też jeden z czterech najgorszych rzutowo meczów w historii Houston Rockets (wśród wszystkich graczy, nie tylko debiutantów): Vernon Maxwell w 1990 i Allen Leavell w 1983 mieli po 0/13, a 0/11 miał również Rafer Alston w 2006.

Na kolejne statystyczne ciekawostki z parkietów NBA zapraszam już za tydzień.

Więcej moich artykułów znajdziecie tutaj.





1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj