Trudna sytuacja kadrowa zespołów NBA związana z pandemią koronawirusa zmusiła w ostatnich tygodniach do sięgnięcia po wielu graczy z G-League. W ten sposób George King i Craig Sword stali się 15 i 16 zawodnikiem w historii, którzy po grze w PLK wybiegli na parkiety NBA. Graczy którzy podążali w przeciwnym kierunku na przestrzeni lat była ponad setka. W tym artykule przybliżę historie szesnastki która trafiła (lub wróciła) do NBA, po tym jak grali w Polsce. Warto zauważyć że na ogół byli to gracze, po których w momencie występów na polskich parkietach nikt nie spodziewał się debiutu lub powrotu do NBA.


Nate Driggers – był pierwszym graczem, który mając w CV grę w polskiej lidze trafił do NBA. W sezonie 1996-97 zagrał 3 spotkania w Pruszkowie, będąc testowanym w drugiej połowie sezonu. Zdobył w nich łącznie 34 punkty i nie znalazł uznania w oczach sztabu. Driggers w NBA debiutował jesienią 1996, potem został odesłany do ligi CBA, do zespołu La Crosse Bobcats, a po krótkim pobycie w Polsce trafił z powrotem do Bostonu wiosną. Był to jego jedyny sezon na parkietach NBA, zagrał w sumie 15 spotkań – 7 przed pobytem w Polsce i 8 po PLK. Jego najlepszy występ to 8 punktów.

Oliver Miller – jedna z najbarwniejszych postaci w historii PLK. Do Polski trafił jako wielka gwiazda w roku 2000, miał odmienić grę słabo prezentującego się zespołu z Pruszkowa. Nie był jeszcze „dinozaurem” (w chwili transferu miał 30 lat), grał za to w NBA w latach 1992-2000, łącznie 445 meczów. W sezonie 1992-93 był nawet finalistą NBA w barwach Phoenix przeciwko Chicago. W kolejnych sezonach, czy to w Phoenix, czy w Toronto miewał mecze z 35 punktami lub kilkunastoma zbiórkami na koncie. W Polsce zagrał tylko 7 meczów, zdobywając średnio ponad 15 punktów, 7 zbiórek i 3 asysty. Gry zespołu jednak nie odmienił, a jego przygoda z PLK skończyła się zwolnieniem dyscyplinarnym, związanym z lekceważeniem treningów i rękoczynami Millera w stronę kolegów z drużyny i sztabu. Warto jeszcze wspomnieć, że jego forma fizyczna była daleka od optymalnej. Kolejne lata Miller spędził w słabszej zawodowej lidze CBA i w Chinach. Do NBA wrócił niespodziewanie. W sezonie 2003-04 na ważącego wtedy ponad 140kg centra w grudniu zdecydowali się w Minnesocie. Miller w roli rezerwowego zagrał 48 meczów (najlepsze występy to 9 punktów i 9 zbiórek), zagrał nawet w play-offs, ale była to jego ostatnia przygoda z NBA. Kolejna lata aż do „emerytury” spędził w pół-zawodowej lidze ABA.

Sean Marks – obecny GM Brooklyn Nets był pierwszym Nowozelandczykiem w NBA. Jego kariera była specyficzna, bo w karierze grał zawodowo jedynie w dwóch ligach: NBA i PLK. Ściślej rzecz mówiąc spędził w NBA 12 sezonów z przerwą na sezon 2000-01, kiedy trafił do Śląska Wrocław, z którym grał w konkurencyjnej do Euroligi Suprolidze. W trakcie sezonu w Polsce bez powodzenia próbował wrócić do NBA, wyleciał do USA na kilka tygodni (podpisał nawet 10-dniowy kontrakt w Seattle, ale bez występów), wrócił w trakcie rozgrywek by zastąpić Harolda Jamisona z którym we Wrocławiu było sporo zamieszania natury wychowawczej. Marks zagrał w obu tych okresach tylko 8 meczów w lidze (i kilka pucharowych), zdobywając śr. 7 punktów. Do NBA udało mu się wrócić już jesienią, gdy trafił do Miami. W 2005 został mistrzem NBA z San Antonio, a w 2014 w tej samej organizacji mistrzem NBA w roli asystenta trenera.

Harold Jamison – w PLK grał dwukrotnie: w sezonie 2000-01 w Śląsku Wrocław i w sezonie 2004-05 w Prokomie Sopot. Kontrakt we Wrocławiu amerykański podkoszowy podpisał po debiutanckim sezonie w NBA. Zagrał 12 spotkań dla Miami Heat w rozgrywkach 1999-00. We Wrocławiu grał bardzo dobrze (ponad 10 punktów i 9 zbiórek na mecz), ale nie obyło się bez problemów. W połowie sezonu Jamison zniknął na kilka tygodni, nie wracając z wyjazdu do USA. Po udanym sezonie w Europie, Jamison trafił do Clippers. Nie grał tam jednak zbyt dużo, w sezonie 2001-02 wystąpił w 25 meczach, raz notując double-double (14 punktów i 10 zbiórek). W kolejnym okienku był częścią wymiany na linii Clippers – Cavaliers i wkrótce został zwolniony z Cleveland. Nigdy nie wrócił już na poziom NBA, ani Euroligi, ale po powrocie do Europy grał jeszcze kilka lat w niezłych ligach.

Randy Holcomb – gracz wybrany w drafcie 2002 z nr 57 przez San Antonio, ale szybko wytransferowany do Filadelfii, następnie do Atlanty, a potem zwolniony z NBA. Już w trakcie rozgrywek 2002-03 podpisał kontrakt w Śląsku Wrocław, zagrał 11 meczów ze średnimi ponad 14 punktów i 5 zbiórek. Śląsk nie grał jednak najlepiej i na początku 2003 roku kontrakt rozwiązano, a Holcomba we Wrocławiu zastąpił skrzydłowy Michael Smith. Kolejne lata Randy’ego to tułaczka po egzotycznych ligach (jak Filipiny czy Wenezuela). W sezonie 2005-06 będąc graczem ligi CBA podpisał 10-dniowy kontrakt z Chicago Bulls i zagrał 4 mecze w epizodycznej roli.

Cezary Trybański – pierwszy Polak w NBA grał za oceanem w dwóch sezonach: 2002-03 i 2003-04, wystąpił 22 razy w barwach 3 zespołów: Memphis, Phoenix i Nowy Jork. Jego angaż w NBA był dużą niespodzianką, a nawet szokiem. W swoim ostatnim sezonie w PLK przed wyjazdem do NBA zdobywał tylko 6 punktów na mecz w 16 minut gry w Pruszkowie. Nie był tez już nastolatkiem (23 lata). Po 2 sezonach w NBA, Trybański przez kilka lat był graczem D-League, a po powrocie do Europy grał m.in. na Litwie, w Czechach, w PLK (w Koszalinie i Starogardzie) i na drugim szczeblu rozgrywek w Polsce (w Legii).

Lynn Greer – przez wielu uważany za jednego z najlepszych obcokrajowców w historii polskiej ligi.  W Śląsku grał w sezonie 2003-04, był to jego drugi kontrakt zawodowy po grze w Grecji. W PLK i Eurolidze Greer pokazywał się ze świetnej strony, w lidze zdobywał ponad 20 punktów na mecz, był też najlepszym strzelcem Euroligi, jednak Śląsk nie zdobył w tamtym sezonie mistrzostwa Polski. Po grze w Polsce trafił do Dynama Moskwa i Neapolu, a latem 2006 podpisał kontrakt w Milwaukee – zespole w którym grał w meczach przedsezonowych przed podpisaniem kontraktu w PLK. W Bucks Greer zaczął regularnie grać od połowy sezonu, zagrał w sumie 41 spotkań, średnio po 10 minut, kilkukrotnie przekraczał 10 punktów (19 to jego rekord). Już w kolejnym sezonie Greer wrócił do Europy, grając kilka sezonów na najwyższym poziomie w Eurolidze, a karierę zakończył zaledwie 6 lat temu.

Desmon Farmer – trafił do Sopotu w połowie sezonu 2004-05 z belgijskiej Oostendy jako młody gracz. W Prokomie zdobył mistrzostwo Polski, zagrał 13 meczów do końca sezonu, ale niczym się nie wyróżniał (śr. tylko niecałe 4 punkty na mecz). Po PLK grał przez chwilę w Hiszpanii oraz zagrał dobry sezon w D-League, gdzie wypatrzyli go skauci z Seattle. W SuperSonics był przez pół sezonu 2006-07, ale do zwolnienia w styczniu zagrał tylko 8 razy po kilka minut. Po kolejnym sezonie w D-League i częściowo w Portoryko, trafił do NBA raz jeszcze – w sezonie 2008-09 na krótki kontrakt w San Antonio, gdzie wystąpił tylko w 3 meczach.

Chris Hunter – próbował dostać się do NBA poprzez draft 2006, będąc absolwentem słynnego uniwersytetu Michigan. Zamiast do NBA trafił do AZS Koszalin, gdzie rozegrał cały sezon z całkiem solidnymi statystykami. Koszaliński zespół nie awansował jednak do play-offs.  Po pobycie w Polsce, Hunter trafił na krótko do Belgii, ale jego sezon zakończyła kontuzja. W kolejnym sezonie był gwiazdą D-League, co zaowocowało angażem w Golden State. Sezon 2009-10 w NBA zagrał prawie w całości – 60 meczów, średnio po kilkanaście minut. Jego rekordowe zdobycze to 22 punktów i 13 zbiórek, należy jednak pamiętać że były to czasy kiedy Golden State nie grało w play-offs NBA, a Steph Curry był wtedy debiutantem.

Mustafa Shakur – grając w Prokomie Treflu Sopot w sezonie 2007-08, Shakur był debiutantem na europejskich parkietach, po grze na bardzo cenionym uniwersytecie Arizona. Nie został jednak wybrany w drafcie, a jego pierwsza przygoda z NBA zakończyła się na grze Lidze Letniej w barwach Sacramento. W Polsce, w mistrzowskim zespole z Sopotu nie odgrywał pierwszoplanowej roli, ale był istotnym elementem układanki – również na parkietach Euroligi. Po zdobyciu mistrzostwa Polski i kolejnym nieudanym podejściu do NBA (występy w Lidze Letniej) przeniósł się do Hiszpanii – w Tau Ceramica Vitoria również występował w Eurolidze, ale grał mniej niż w Sopocie. Blisko NBA był również sezon później – z Minnesotą podpisał nawet kontrakt, ale został odesłany do D-League. W sezonie 2009-10 Shakur również miał kontrakt w NBA, ale tak jak i poprzednio nie zagrał żadnego spotkania, zamiast tego lawirował pomiędzy Oklahomą i D-League. To co nie udawało się przez kilka sezonów,  udało się w styczniu 2011, kiedy w drugiej części sezonu na Shakura zdecydowali się w Waszyngtonie. Zagrał 22 mecze w roli rezerwowego w słabych wówczas Wizards, najlepsze jego występy to 8 punktów i 5 asyst. Po kolejnych dwóch latach spędzonych we Włoszech, pod koniec sezonu 2013-14 dostał jeszcze jedną szansę pokazania się w NBA, podpisując 10-dniowy kontrakt z Oklahomą. Wystąpił w trzech spotkaniach, w których łącznie zdobył 1 punkt.

Chris Johnson – kolejny zawodnik grający w PLK jako młody gracz, zaraz po karierze w NCAA. Swój debiutancki sezon w Europie (2009-10) zaczął w Turcji, by w styczniu przenieść się do Turowa Zgorzelec. Zespół z przygranicznego miasta zakończył rozgrywki na ćwierćfinale, a Johnson był rezerwowym centrem (średnie to tylko 12 minut gry i niecałe 5 punktów). Po nieudanym sezonie wrócił za ocean, w sezonie 2010-11 został wybrany najlepszym obrońcą D-League i zwrócił na siebie uwagę zespołów NBA. W ciągu 3 kolejnych sezonów zagrał w NBA 71 spotkań, dla czterech różnych drużyn (Portland – dwukrotnie wiązał się krótkoterminowymi umowami, Boston, Nowy Orlean i Minnesota). Najwięcej i najlepiej grał dla Timberwolves w sezonie 2012-13, występując w 30 spotkaniach i notując prawie 4 punkty na mecz. Jego rekordy kariery w NBA to 15 punktów i 13 zbiórek. Jeszcze w zeszłym sezonie Johnson grał w pół-amatorskiej lidze w Nowej Zelandii.

Bobby Brown – historia rozgrywającego z Kalifornii jest nieco inna niż wcześniej opisywanych zawodników. W sezonie 2010-11 został graczem euroligowego Asseco Prokomu już jako gwiazda. Miał wtedy na koncie 113 występów w NBA (2008-2010, Sacramento, Minnesota, Nowy Orlean, LA Clippers). W zespole mistrza Polski nie byli z niego zadowoleni (szczególnie w rozgrywkach Euroligi, gdzie miał być liderem drużyny, a zawodziła skuteczność) i już w grudniu, po 4 występach ligowych i 6 euroligowych rozwiązano z nim kontrakt. Kilka dni później grał już dla AEK Ateny. Trzy lata później Brown w barwach włoskiej Sieny był królem strzelców Euroligi, a do NBA wrócił w sezonie 2016-17 do Houston. Spędził tam 1,5 roku, grając 45 spotkań jako rezerwowy z dalekiego końca ławki. Jego rekord punktowy sprzed pobytu w PLK to 21 punktów w barwach w Sacramento. Po powrocie do NBA najwięcej rzucał 16. W drugim sezonie w Houston (2017-18) wystąpił także w dwóch meczach play-offs. W zeszłym sezonie 37-letni zawodnik grał jeszcze w G-League.

Donatas Motiejunas – był specyficznym przypadkiem wśród opisywanych graczy. W Polsce grał już jako zawodnik wybrany w drafcie NBA – z numerem 20 w 2011 sięgnęła po niego Minnesota, ale lockout pokrzyżował plany młodego Litwina, który był zmuszony wrócić do swojego klubu w Europie. Bennetton Treviso wypożyczył jednak 21-latka do Asseco Prokomu, w którym był gwiazdą PLK i Euroligi. Na polskich parkietach zdobywał średnio blisko 15 punktów na mecz i dokładał ponad 6 zbiórek, w Eurolidze odpowiednio ponad 12 punktów i prawie 8 zbiórek, a sezon zakończył mistrzostwem Polski. Po sezonie podpisał 4-letni kontrakt w Houston Rockets, wypełniony niemalże w całości – z drużyny z Teksasu Motiejunas został zwolniony zimą 2015. Szczególnie udany był jego trzeci sezon na parkietach NBA, kiedy był pierwszopiątkowym graczem Rockets i zdobywał średnio 12 punktów na mecz. Był też w czołówce skuteczności rzutów z gry (50.4% dało 16 miejsce) i zaliczył kilka występów w których przekraczał barierę 20 punktów (rekordowo 26). W kolejnym sezonie Motiejunas był graczem Nowego Orleanu (34 mecze w sezonie 2016-17), a po dwuletnim pobycie w Chinach trafił do NBA raz jeszcze – w samej końcówce sezonu 2018-19 do San Antonio, gdzie zagrał 3 spotkania. Łącznie Litwin w NBA wystąpił 251 razy, w tym 101 razy jako gracz pierwszej piątki. Obecnie 31-latek jest ważnym graczem euroligowego Monaco.

Kevinn Pinkney – podkoszowy grał w PLK dwukrotnie. Najpierw w 2006 jako młody gracz w Turowie Zgorzelec, po przenosinach z Francji w pierwszym swoim roku na zawodowych parkietach. Najczęściej jako rezerwowy zdobywał średnio ok. 12 punktów na mecz, a sezon z drużyną zakończył na ćwierćfinale. Do PLK wrócił po 11 latach, krótko (około miesiąc) będąc graczem Stali Ostrów Wielkopolski w sezonie 2017-18. Był wtedy jednak cieniem samego siebie (śr. 4.5 punktu na mecz) i szybko go pożegnano. Do opisywanej listy zawodników którzy trafili z PLK do NBA Pinkneya kwalifikuje sezon 2006-07, a więc rozgrywki bezpośrednio po pobycie w Zgorzelcu. Po gracza D-League sięgnęli pod koniec sezonu prześladowani kontuzjami Boston Celtics. Wcześniej, na początku sezonu Pinkney nie wywalczył sobie miejsca w składzie Waszyngtonu. W Bostonie podkoszowy był na dwóch 10-dniowych kontraktach, zagrał w sumie 6 spotkań, a najlepszy mecz to jego debiut w NBA przeciwko Milwaukee, kiedy zdobył 15 punktów. Ciekawostką jest to, że był to jeden z najlepszych debiutów w NBA w barwach Celtics w ich historii. Żaden gracz Celtów w ostatnich 20 latach nie zdobył więcej punktów w pierwszym swoim występie w NBA (nawet Jayson Tatum), a jedynym lepszym w ciągu ostatnich 50 lat był Paul Pierce w 1999 z 19 oczkami w debiucie.

Zawodnicy nr 15 i 16 do powyższych graczy dołączyli w ostatnich dniach. W związku z trudnościami ze skompletowaniem meczowych składów po George’a Kinga sięgnęli Dallas, a po Craiga Sworda Waszyngton. King to 27-letni skrzydłowy który dwa sezony temu został mistrzem Polski ze Stelmetem Zielona Góra w rozgrywkach niedokończonych przez pandemię. W poprzednim sezonie grał w przeciętnej drużynie Bundesligi, a w obecnych rozgrywkach reprezentował Aqua Caliente Clippers w G-League. W NBA debiutował jeszcze przed występami w Europie, zaliczając 6-minutowy epizod dla Phoenix w sezonie 2018-19.

Rówieśnik Kinga – Craig Sword w PLK grał zaraz po zakończeniu kariery w NCAA. Rozgrywający nie wyróżniał się zupełnie niczym na polskich parkietach grając dla drużyny ze Szczecina. W połowie sezonu działacze klubu zorientowali się, że niepotrzebny jest w zespole obcokrajowiec „zużywający” limit graczy bez polskiego paszportu, który gra na poziomie 4 punktów na mecz. Dla rzucającego z Alabamy była to jedyna styczność z europejską koszykówką – kolejne sezony spędził wyłącznie w G-League i Meksyku. W tym sezonie zadebiutował w Wizards rzucając 6 punktów w meczu przeciwko Miami.

Co ciekawe w NBA jest jeszcze jeden gracz, który był związany kontraktem z polskim klubem. Xavier Moon, gwiazda ligi kanadyjskiej i brat znanego z parkietów NBA Jamario Moona miał być zawodnikiem klubu ze Szczecina w poprzednim sezonie, ale po dopięciu wszystkich formalności nie wsiadł do samolotu do Polski i ostatecznie na polskich parkietach się nie pojawił.

Więcej moich artykułów na PROBASKET znajdziesz tutaj.





2 KOMENTARZE

    • no właśnie nie pykał – jedynie w pucharach grał i nie wystąpił w żadnym meczu PLK, a takie było wymaganie (którego zapomniałem dopisać na końcu) 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here