OPOwieści z NBA: „Najciężej mieliśmy z Cedriciem Ceballosem” – wywiad z Bruno Sundovem

1
985

Bruno Sundov – chorwacki koszykarz, który spędził na parkietach NBA siedem sezonów. W tym czasie zdążył zagrać w pięciu klubach – Dallas Mavericks, Indiana Pacers, Boston Celtics, Cleveland Cavaliers i New York Knicks. Jednak sporą część kariery spędził również na europejskich parkietach. Przedstawiamy wam kolejny wywiad z cyklu „OPOwieści z NBA”.

Wywiad przeprowadził Przemek Opłocki, który odpowiada za projekt „OPOwieści z NBA”. Poniżej macie linki do jego mediów społecznościowych. Lajki i subskrypcje z pewnością zachęcą go do dalszej pracy.

Facebook Twitter Instagram Youtube

Przemek Opłocki: Czy możesz coś powiedzieć o swoim debiutanckim sezonie w NBA? Jak traktowali ciebie koledzy? Czy miałeś jakieś specjalne zadania?

Bruno Šundov: Razem z Dirkiem byliśmy trochę zmieszani. Na początku bycie w NBA to był szok. Byliśmy młodzi, nie przygotowani fizycznie. Były specjalne zadania dla debiutantów. Musieliśmy przynieść kawę, gazetę czy donaty.

Przemek Opłocki: Musiałeś sam za nie zapłacić?

Bruno Šundov: Oczywiście (uśmiech) Na szczęście nie były zbyt drogie. Nie można było na to narzekać. Mieliśmy dyżury w wyznaczone dni i rano przynosiliśmy kawę, donaty i gazety dla weteranów. Nie dla wszystkich. Najciężej mieliśmy z Cedriciem Ceballosem. Najbardziej dawał się we znaki. Jeżeli zapomnieliśmy przynieść mu czegoś brał torbę z piłkami, wnosił ją na schody i wyrzucał piłki, które spadały na różne strony. Gdy już je pozbierałeś, robił to ponownie, i tak w kółko. To było nawet zabawne, że w trakcie zajęć musiałeś zbierać te piłki, bo zapomniałeś przynieść donatów, ale musieliśmy przez to przejść i nauczyć się szacunku dla weteranów. Trwało to 2-3 miesiące, tak do Nowego Roku, a później zdobywało się jego szacunek i stawał się mentorem. Uczył nas co i jak robić, czego unikać. Wówczas zaczynałeś doceniać to, gdzie jesteś i czułeś się w Dallas jak w rodzinie.








1 KOMENTARZ

  1. Ceballos, który przez całą karierę miał problemy z drugami, niekoniecznie chyba był dobrym kandydatem na wzór do naśladowania. Pozbywały się go kolejne kluby NBA. Jeszcze jedna niespełniona koszykarska nadzieja.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj