Po okresie, w którym LeBron James potrzebował wewnętrznie poradzić sobie ze śmiercią przyjaciela, zawodnik Los Angeles Lakers poprzez swoje media społecznościowe wyraził ogromny ból, jaki przeżywa. 


Wiemy już, że mecz pomiędzy Los Angeles Lakers i Los Angeles Clippers nie odbędzie się w pierwotnym terminie. Zawodnicy drużyny, której Kobe Bryant jest legendą, w tym momencie nie są w stanie grać w koszykówkę. NBA zgodziła się więc na to, by spotkanie przełożyć i na razie nie wiemy, jaki termin zostanie wybrany. Nie wiemy też, kiedy de facto Lakers wrócą do gry, choć muszą mieć na uwadze fakt, że kolejne przełożone mecze utrudnią im zadanie w drugiej połowie sezonu.

Dla LeBrona Jamesa to szczególnie trudny okres. Kilkanaście godzin przed śmiercią przyjaciela wyprzedził go na liście najlepszych strzelców w historii NBA. Ostatni tweet Bryanta był skierowany właśnie do LeBrona.

Panowie rozmawiali ze sobą kilka godzin przed tym, jak Kobe wsiadł do śmigłowca. Mieli wyjątkową więź, którą zawiązywali przez wiele lat, zarówno na parkietach NBA, jak i w reprezentacji Stanów Zjednoczonych. James potrzebował więc czasu, by się otrząsnąć. Ból szybko nie minie, a powracającą świadomość tego, że już nigdy nie zobaczy go siedzącego przy linii bocznej i uśmiechającego do swojej córki będzie go tylko potęgował.

Nie jestem gotowy, ale spróbuję. Siadam i staram się coś napisać, ale za każdym razem zaczynam płakać, gdy pomyślę o Tobie mojej siostrzenicy GiGi i relacji/przyjaźni/braterstwa, które nas łączyły – pisze LBJ. – Dopiero co słyszałem twój głos w niedzielny poranek zanim wyruszyliśmy z Philly. Nigdy bym nie przypuszczał, że to nasza ostatnia rozmowa. WTF!!! Moje serce jest złamane i jestem zdruzgotany bracie. Kocham Cię, myślami jestem z Vanessą i dziećmi. Obiecuję, że będę kontynuował to, co zacząłeś. Tak wiele znaczysz dla całej społeczności Lakers. Założenie tej koszulki i kontynuowanie jest moją odpowiedzialnością. Daj mi siłę i miej mnie w opiece spoglądając z góry. Teraz ja o wszystko zadbam. Mógłbym powiedzieć jeszcze tyle rzeczy, ale po prostu nie mogę. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Do ponownego zobaczenia bracie #Mamba4Life❤️?? #Gigi4Life❤️??

View this post on Instagram

I’m Not Ready but here I go. Man I sitting here trying to write something for this post but every time I try I begin crying again just thinking about you, niece Gigi and the friendship/bond/brotherhood we had! I literally just heard your voice Sunday morning before I left Philly to head back to LA. Didn’t think for one bit in a million years that would be the last conversation we’d have. WTF!! I’m heartbroken and devastated my brother!! 😢😢😢😢💔. Man I love you big bro. My heart goes to Vanessa and the kids. I promise you I’ll continue your legacy man! You mean so much to us all here especially #LakerNation💜💛 and it’s my responsibility to put this shit on my back and keep it going!! Please give me the strength from the heavens above and watch over me! I got US here! There’s so much more I want to say but just can’t right now because I can’t get through it! Until we meet again my brother!! #Mamba4Life❤️🙏🏾 #Gigi4Life❤️🙏🏾

A post shared by LeBron James (@kingjames) on

Panowie mieli do siebie ogromny szacunek. Obaj wychowali się na inspiracji, jaką dał im Michael Jordan. LeBron wybrał Lakers również dlatego, że to drużyna Bryanta, chciał przywrócić ją do miejsca, w jakim była, gdy Black Mamba wypruwał sobie żyły w drodze po kolejne mistrzostwa. Kobe bez wątpienia go namaścił.



Subscribe
Powiadom o
5 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Shaviel
Shaviel
28 stycznia 2020 11:05

Kobe wybrał Lakers również dlatego, że to drużyna Bryanta… Powinno być chyba „LeBron wybrał Lakers….”?

SceptoFan
28 stycznia 2020 14:16

Nigdy nie lubiłem Kobe, nie jestem fanem LBJota, a przykro mi jest tak samo mocno, jak ich wielbicielom.
Pusto jak cholera.

Radek
Radek
28 stycznia 2020 19:53
Odpowiedz  SceptoFan

Mnie rozkochała gra Jordana i Pippena w latach 1990-1998. To była magia nie do powtórzenia. Więc po rozpadzie byków chciałem całkowicie porzucić oglądać NBA, ale utrzymało się we mnie zainteresowanie dzięki Bryantowi, który starał się swą grą naśladować Jordana. Mimo, że był słabszy od MJ ze względu na gorszy shoot selection, mniejszą lekkość gry i znacznie mniejszą dominację w playoff to i tak piękno jego gry i mentalność robiła porównywalne dobre wrażenie na tyle, że śledziłem całą jego karierę. L.James z pewnością też jest wyżej od Kobego, ale nigdy nie miał takiej psychiki jak Bryant czy wszechstronnego arsenału ofensywnego oraz… Czytaj więcej »

tim
tim
29 stycznia 2020 09:39
Odpowiedz  SceptoFan

Radek, praktycznie ze wszystkim zgoda, z wyjątkiem tego, że LBJ ma gorszą psychikę od Kobe’go. Uważam że jest zupełnie na odwrót.