NBA: Trzech kandydatów, jeden faworyt. Kto zostanie trenerem Los Angeles Lakers?

3
7299

W wyścigu o fotel trenera Los Angeles Lakers widać linię mety. W grze pozostali już jedynie trzej kandydaci, których w najlepszej lidze świata nie trzeba nikomu przedstawiać. Przed nimi ostatni krok w drodze do rozpoczęcia prawdziwego wyzwania.

Zgodnie z tym, co wcześniej zapowiadali działacze Los Angeles Lakers, nie spieszą się z wyborem nowego trenera. Zespół od dłuższego czasu uważnie przygląda się sytuacji na rynku i prowadzi rozmowy z potencjalnymi kandydatami. Wszystko wskazuje jednak na to, że proces zbliża się ku końcowi, a nazwisko wybrańca poznać możemy już w najbliższym tygodniu.

Jak informują amerykańskie media, na polu walki pozostało trzech śmiałków. Są nimi Kenny Atkinson (asystent Warriors), Terry Stotts (były trener Trail Blazers) oraz Darvin Ham (asystent Bucks). Przed szkoleniowcami ostatnia tura rozmów, która odbędzie się w stacjonarnie w Los Angeles. The Athletic donosi, że włodarze Jeziorowców mają swojego faworyta wśród kandydatów.

Źródła podają, że drużyna chce postawić na trenera, który potrafi wzbudzić szacunek i autorytet w szatni – czytamy. – Powinien mieć także wystarczająco silną prezencję i głos, by wytyczyć nowe role w zespole i odbudować relacje z zawodnikami. Te cechy dobrze wróżą kandydaturze Hama, który w trakcie asystentury w Lakers, Hawks i Bucks był znany z twardej ręki i umiejętności współpracy z podopiecznymi – dodają.

Mając drużynę weteranów, wypełnioną aktualnymi lub byłymi gwiazdami potrzebujesz trenera z mocnym charakterem, który zamiast aspiracjami i ego zawodników będzie kierował się dobrem zespołu. Zatrudnienie Hama byłoby z pewnością nowym pomysłem na koszykówkę Lakers, nawet gdy latem nie udałoby się wymienić Russella Westbrooka.

Wśród wcześniejszych kandydatów do objęcia ekipy z Los Angeles wymieniani byli również Adrian Griffin (asystent Raptors), Juwan Howard (trener Michigan), Mark Jackson, czy Scott Brooks.

Czy widziałeś już najnowszy odcinek podcastu PROBASKET Live?





3 KOMENTARZE

  1. Kto by nie przyszedł efekt będzie ten sam. James stłamsi drużynę. Już nie raz był przypadek że przy Lebronie ktoś grał piach, by po odejściu zachwycać w innej drużynie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj