Dallas Mavericks byli już na dobrej drodze do zwycięstwa, ale ostatecznie musieli uznać wyższość Golden State Warriors, którzy mieli piorunującą drugą połowę. Zatem do Teksasu ekipa Jasona Kidda wraca przegrywając w serii 0-2. Już raz w podobnej sytuacji byli. 

Mavs doskonale wiedzieli, że Golden State Warriors podkręcą tempo w trzeciej kwarcie. To coś, do czego zespół Steve’a Kerra nas przyzwyczaił. Mimo to podopieczni Jasona Kidda nie byli w stanie odpowiednio zareagować. – Musimy zrozumieć, że jeśli rzucamy trzy, cztery trójki z rzędu i pudłujemy, to w końcu powinniśmy wjechać pod kosz i spróbować zmusić rywala do błędu. Chodzi o zrozumienie sytuacji, o wyciąganie wniosków i w dużej mierze o doświadczenie. […] Rywal atakował pomalowane i tam musimy usprawnić naszą defensywę – mówił Kidd. 

Powodów porażki szkoleniowiec upatrywał głównie ofensywnej niefrasobliwości przeciwko rozpędzonym Warriors, którzy nie mieli żadnego problemu z tym, by kreować kolejne pozycje do rzutu. – Gramy dobrze w obronie, gdy gramy dobrze w ataku. Gdy nie potrafimy punktować, to nie gramy w obronie. […] Musimy zrozumieć, w jakiej jesteśmy sytuacji, gdy pudłujemy cztery trójki z rzędu – dodaje, wyraźnie mając pretensje do swojego zespołu za podejście do gry w ataku. 

Gdy oddajesz kolejny rzut i znów pudłujesz, to otwierasz rywalowi drogę do blow-outu. Tak się stało w czwartej kwarcie – kontynuuje Kidd. Szkoleniowiec odniósł się także do dyspozycji Luki Doncicia, który rzekomo walczył z chorobą. – Postawił nas w dobrej pozycji do zwycięstwa. Zdobył 42 punkty i zanotował tylko dwie straty. Świetnie rozgrywał i otwierał wiele rzutów. Musimy je po prostu trafiać. […] Żyjesz dzięki rzutom za trzy i umierasz przez rzuty za trzy. W trzeciej kwarcie trafiliśmy tylko dwa z trzynastu – skończył. 

W podobnym tonie wypowiadał się lider składu. Luka Doncić rozegrał znakomity mecz dla swojego zespołu, ale ostatecznie nie zrobił wystarczającej różnicy. Zaraz na początku został spytany o swój stan zdrowia: – Byłem trochę chory, ale to nic poważnego. Leczyliśmy też mój bark, ale jest w porządku – przyznał, po czym potwierdził, że to postawa jego zespołu w obronie była zdecydowanie największym problemem Mavs w tym spotkaniu. W ataku z kolei Mavs muszą się w znacznie większym stopniu skupić na atakowaniu pomalowanego. 

Mają [Warriors] najlepszych strzelców na świecie, a i tak atakują pomalowane. My też musimy tak działać, a nie opierać się w tak dużym stopniu na rzutach za trzy. […] Naprawdę trudno ich [Warriors] zatrzymać. W każdym elemencie musimy grać lepiej, zamykać im pozycje i zbierać piłki – skończył. Wypowiedzi Doncicia sugerowały, że nie chce wchodzić w szczegóły odnośnie tego, co dla jego drużyny naprawdę nie funkcjonowało. 

Głos po meczu zabrał także Jalen Brunson. – Kiedy mamy otwarte pozycje, to będziemy rzucać. Chodzi o to, by kreować dobre pozycję. Nigdy nie stracimy wiary w to, że jesteśmy w stanie zdobywać w ten sposób punkty – brzmi to nieco inaczej w zestawieniu z komentarzami Doncicia i Kidda, którzy twierdzą, że momentami Mavs za bardzo skupiali się na rzutach z dystansu. Brunson potwierdził jednak, że główny problem tkwił w sposobie, w jaki Mavs bronili. 

Charakterystyczne dla Mavs stało się również to, że w trudnych momentach bardzo długo zwlekają z przerwą na żądanie. Jason Kidd chce w ten sposób umożliwić koszykarzom rozwiązanie problemu na własną rękę. – Dobrze się komunikujemy, a trener nam ufa – kontynuuje Brunson. – Dzięki temu dotarliśmy tak daleko. Musimy wierzyć w to, co do tej pory robiliśmy – kończy. Przed zespołami z San Francisco i Dallas kolejne dwa starcia. Warriors jadą do Teksasu z możliwością zakończenia finałów sweepem. Rywalizacja zostanie wznowiona w nocy z niedzieli na poniedziałek o 3:00. 






ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj