Cztery mistrzostwa w ciągu ośmiu sezonów – to robi wrażenie. Golden State Warriors powrócili na tron NBA po kilku latach przerwy i gorszych dla drużyny czasów. Teraz jednak okazuje się, że te gorsze chwile mogą pomóc się na tym tronie zadomowić. Wszystko za sprawą młodego talentu GSW, który może okazać się kluczem do przedłużenia dynastii Wojowników.

Dziesięć lat stuknęło ostatnio wielkiej trójce Golden State Warriors. Niemal idealnie na rocznicę udało im się zdobyć już czwarty wspólny mistrzowski tytuł – tym razem z pomocą kilku nowych twarzy jak Andrew Wiggins czy Jordan Poole. Gdzieś z boku przyglądali się temu wszystkiemu najmłodsi w zespole zawodnicy, a więc Jonathan Kuminga, Moses Moody czy James Wiseman. Cała trójka miała bardzo rzadką okazję już na tak wczesnym etapie kariery być częścią mistrzowskiego zespołu. Kuminga i Moody, a więc zawodnicy wybrani w ubiegłorocznym drafcie, przeszli nawet do historii jako jedni z najmłodszych mistrzów NBA!

Prawdą jest, że cała trójka nie odegrała w fazie play-off zbyt wielkiej roli. Kuminga miał kilka ciekawych momentów, ale w finałach nie zdobył ani jednego punktu. Moody grał nawet rzadziej, choć w drugim meczu finałów wpisał się na listę strzelców. Wiseman (drugi wybór draftu w 2020 roku) z kolei opuścił calutki sezon z powodu kontuzji i operacji łąkotki, choć według ostatnich doniesień jest już bardzo blisko powrotu do treningów i gry, dzięki czemu istnieje spora szansa, że weźmie udział w nadchodzącej lidze letniej w Las Vegas, która odbędzie się w dniach 7-17 lipca.

Choć nie grali więc dużo (albo wcale), to jednak dla młodych zawodników przeżycie takiego mistrzowskiego marszu było nieocenionym doświadczeniem. „Nie martwię się o czas gry – najważniejsze, że jestem tutaj i mogę się uczyć i z dnia na dzień stawać się coraz lepszym. A gdy przyjdzie moja szansa, to wiem, że będę gotowy” – stwierdził po finałach 19-letni Kuminga, który już niedługo może się odwdzięczyć jako wsparcie dla weteranów drużyny. Wszystko wskazuje jednak na to, że kolejnego pierwszoroczniaka w składzie GSW nie będzie. Wojownicy chcą bowiem oddać swój wybór numer 28 w tegorocznym drafcie.





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj