Oklahoma City Thunder kilka tygodni temu przegrali ze Spurs finał Konferencji Zachodniej. Przegrali z drużyną młodą, głęboką, dobrze poukładaną, ale przede wszystkim przegrali z problemem, który przez najbliższą dekadę może wracać do nich co roku. Ten problem nazywa się Victor Wembanyama.


Mamy link do ukrytej wyprzedaży w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W

Thunder stali przed trudnym wyborem w tegorocznym drafcie. Nie mogli znaleźć drugiego Wembanyamy, bo drugiego takiego zawodnika po prostu nie ma. Ale mogli zrobić coś innego. Mogli poszukać zawodnika, który przynajmniej częściowo ograniczy jego wpływ na serię w przyszłości. I właśnie dlatego wybrali z 12. numerem draftu Adaya Marę.

To nie jest tekst o tym, że Oklahoma City znaleźli „Wemby-stoppera”. Takich rzeczy w NBA nie ma. Wembanyama jest za wysoki, za długi, za mobilny, za wszechstronny i za nietypowy, żeby sprowadzać go do prostego problemu: weźmy większego centra i po sprawie. Zarząd OKC ds. sportowych bardzo szybko jednak zrozumiał po ostatnich play-offach, że za rok może trzeba się będzie zmierzyć z tym samym.

Jeżeli Spurs i Thunder mają przez najbliższe lata spotykać się w play-offach, to ci drudzy nie mogą budować składu tak, jakby Wembanyama był zwykłym wysokim. Nie jest. To zawodnik, który zmienia geometrię boiska. Zmusza rywali do innych rzutów, innych podań, innych wjazdów, innych ustawień i innych decyzji kadrowych. Na przykład Anthony Edwards z Minnesoty Timberwolves musiał zmieniać trajektorię lotu przy swoim rzucie, gdy był kryty na obwodzie przez Wembyego. Brzmi kosmicznie, ale tak było. Taki wpływ na grę przeciwnika ma Victor. Dlatego wybór Adaya Mary wygląda jak coś więcej niż tylko klasyczny pick w loterii. Wygląda jak decyzja pod konkretną przyszłość Zachodu.

Thunder zobaczyli problem z bliska

OKC najpierw rywalizowali ze Spurs i Wembanyamą w sezonie zasadniczym, w tym w NBA Cup, a później o finał NBA. Na każdej płaszczyźnie nie mają najlepszych wspomnień. I nawet jeśli Thunder momentami potrafili go spowolnić, to całościowo Spurs narzucili swoje warunki. Przypomnijmy, że San Antonio wygrało serię w siedmiu meczach, a Wembanyama został MVP finału Konferencji Zachodniej.

To jest ten moment, w którym dobry klub nie zadaje sobie pytania: „czy byliśmy wystarczająco blisko?”. Dobry klub pyta inaczej: „czego nam zabrakło i co może nas załatwić następnym razem?”. Często spotykanem błędem w ostatnich latach wśród drużyn NBA był brak konkretnych ruchów latem (poprzez draft lub wymiany/FA), przez co drużyna, której brakowało mało, została w miejscu, a reszta się wzmocniła i jeszcze bardziej oddaliła. Tak było z Sacramento Kings, którzy uwierzyli w 2023 roku, że w 2024 wrócą silniejsi. Jak tragicznie się to skończyło, każdy dzisiaj wie.

Thunder mają Shaia Gilgeousa-Alexandra, Cheta Holmgrena czy Jalena Williamsa. Wszyscy fani NBA znają te nazwiska. Mają system, głębię, atletyzm, spacing i jedną z najlepiej prowadzonych organizacji w lidze. Ale przeciwko Wembanyamie sam talent niekoniecznie musi wystarczyć. Potrzebne są narzędzia. Różne narzędzia, a Aday Mara może być jednym z nich.

221 cm i 118 kg oraz prawie 3 metry zasięgu stojąc!!!

Mara to nie jest „kolejny wysoki”. To jest ogromny człowiek nawet jak na standardy NBA. Według pomiarów podawanych przy drafcie ma około 221 cm wzrostu i 118 kg wagi. Jego rozpiętość ramion jest podawana w różnych źródłach jako około 229–231 cm. Najbardziej działa jednak na wyobraźnię inna liczba: około 297 cm zasięgu stojąc.

W koszykówce nie chodzi wyłącznie o to, ile zawodnik ma wzrostu. Wzrost jest oczywiście ważny, ale dla obrońcy obręczy ogromne znaczenie ma to, jak wysoko zaczyna akcję. Jeżeli zawodnik bez wyskoku sięga ręką prawie trzech metrów, to nie musi skakać jak skrzydłowy, żeby zmieniać rzuty. Nie musi blokować każdej próby. Czasem wystarczy, że stoi w odpowiednim miejscu, trzyma ręce wysoko i zmusza rywala do innej decyzji.

To jest bardzo groźna broń w NBA. Ta długość w tym przypadku zmienia podania. Długość skraca „okna” do rzutu, zabiera łatwe lay-upy, powoduje, że zawodnik wjeżdżający pod kosz nagle zaczyna myśleć nie o dwóch punktach, tylko o tym, czy zdąży wypuścić piłkę, zanim wielka ręka pojawi się nad obręczą.

Dla porównania spójrzmy na kilku długich wysokich w NBA:

ZawodnikWzrostRozpiętość ramionZasięg stojąc
Victor Wembanyamaok. 224 cmok. 244 cmbrak pewnego oficjalnego pomiaru, ale mówi się o ok. 295 cm
Zach Edeyok. 223 cmok. 241 cmok. 292 cm
Rudy Gobertok. 215 cm bez butówok. 235 cmok. 292 cm
Donovan Clinganok. 218 cm bez butówok. 231 cmok. 292 cm
Aday Maraok. 221 cmok. 229–231 cmok. 297 cm
Mark Williamsok. 218 cm w butachok. 229 cmok. 297 cm
Chet Holmgrenok. 213 cm bez butówok. 227 cmbrak pewnego oficjalnego pomiaru
Evan Mobleyok. 213 cm w butachok. 224 cmok. 274 cm według pomiarów przed draftem

Ta tabela dobrze pokazuje, dlaczego Mara jest tak ciekawy. On nie ma rozpiętości ramion Wembanyamy, Edeya czy Goberta. Nie jest też tak mobilny jak Wembanyama, Holmgren czy Mobley. Ale jego zasięg stojąc jest absurdalnie duży. To parametr, który przy ochronie obręczy może być równie ważny jak sama rozpiętość ramion. Innymi słowy: Mara nie musi być koszykarskim kosmitą, żeby zmieniać posiadania. Wystarczy, że będzie tam, gdzie trzeba.

To nie jest odpowiedź na całego Wembanyamę?

Największy błąd byłby taki: napisać, że Mara zatrzyma Wembanyamę. Nie zatrzyma. Nikt samodzielnie nie zatrzyma Wembanyamy, jeśli ten będzie zdrowy, rozwinięty i otoczony odpowiednimi zawodnikami. Mówimy o facecie, który ma być twarzą tej ligi przez następne kilkanaście lat. Wemby może grać tyłem do kosza, przodem do kosza, z high post, jako rollujący, jako strzelec, jako podający, jako obrońca obręczy, jako zawodnik, który po prostu stoi przy koszu i kasuje całe pomysły rywala. Jest zbyt wszechstronny i utalentowany.

Takich graczy nie da się zatrzymać w 100%, a jedynie ograniczyć. Taką rolę może dostać Mara za rok. Mara, który może pomóc Thunder w jednym bardzo ważnym obszarze: może sprawić, że OKC nie będą musieli cały czas odpowiadać na rozmiar Spurs niższymi, lżejszymi ustawieniami. To będzie ogromna różnica i komfort dla trenera.

W serii play-off nie chodzi o to, żeby mieć jedną idealną odpowiedź. Chodzi o to, żeby mieć kilka odpowiedzi, rozwiązań. Żeby trener mógł zmieniać rytm, match-upy i punkty nacisku. Żeby Wembanyama nie widział przez siedem meczów tego samego obrazu. Żeby raz musiał grać przeciwko Chetowi, raz przeciwko większemu ciału, raz przeciwko podwojeniu, a raz przeciwko ustawieniu z dwoma wysokimi. Mara dodaje Thunder jeszcze jedną, inną opcję. I czasami sama obecność innej opcji zmienia serię.

Chet Holmgren też może na tym skorzystać

Chet Holmgren jest znakomitym zawodnikiem, z tym że brutalnie przegrał ostatnią rywalizację. Ma długość, timing, rzut, instynkt i umiejętność gry w nowoczesnej koszykówce. Ale Chet nie zawsze musi być tym, który przez całą serię bierze na siebie największy fizyczny kontakt. Zwłaszcza jeśli po drugiej stronie stoi Wembanyama albo inny potężny środkowy.

Mara może w przyszłości pozwolić Thunder przesunąć Cheta do trochę innej roli lub być dla niego widocznym wsparciem na boisku. Chet może być wtedy drugim obrońcą przy obręczy, zawodnikiem pomagającym, mobilnym wysokim. Kimś, kto nie musi w każdej akcji przepychać się z największym ciałem rywala. Da mu to pewnego rodzaju spokój, przez który może będzie jeszcze skuteczniejszy.

Serie wygrywa się też zużyciem. O co chodzi? Jeżeli przez siedem meczów ktoś zabiera ci energię, atakuje twoją klatkę piersiową, nogi, biodra, zbiórki i faule, to w końcu zaczyna to mieć znaczenie. Thunder mogli spojrzeć na finał Zachodu i dojść do prostego wniosku: potrzebujemy jeszcze jednego dużego ciała. Nie zamiast Cheta, a obok Cheta bądź za Chetem. W zależności od sytuacji.

Mara miał pójść wyżej?

To też jest ciekawy element tej historii. Tuż przed draftem Mara był powszechnie traktowany jako zawodnik z loterii (TOP14). W części przewidywań pojawiał się nawet kilka miejsc wyżej. Bardzo dobrze wypadł na draft combine. Ostatecznie Thunder nie musieli przepłacać. Poczekali do 12. numeru i dostali zawodnika, który wygląda jak ich brakujący element. Mieli szczęście. I to jest typowe OKC!

Thunder od lat nie działają ani nerwowo, ani pod wpływem presji. Nie kupują nazwisk dla samego hałasu. Nie robią ruchów tylko po to, żeby wygrać nagłówki. Oni systematycznie szukają przewagi. Czasami są to wybory w drafcie, a czasami elastyczność finansowa. Stawiają na zawodników, którzy nie muszą od razu wyglądać jak gwiazdy, ale w odpowiednim kontekście mogą być bardzo ważni. To się nazywa wiara i zaufanie.

Mara pasuje do tej filozofii. Nie musi zdobywać 20 punktów na mecz. Nie musi być drugą opcją czy trzecią opcją. Nie musi nawet być straterem czy od razu grać wielkich minut. Jeżeli stanie się centrem na 18-24 minuty, który chroni obręcz, zbiera, kończy spod kosza, stawia zasłony, podaje z góry i nie daje się fizycznie wypchnąć z pomalowanego, to dla Thunder może być bardzo wartościowy.

W Michigan pokazał, że to nie tylko ciało

Same centymetry nie wystarczą. NBA zna wielu ogromnych ludzi, którzy wyglądali świetnie na pomiarach, ale nie byli w stanie przełożyć tego na poważną rolę. Dlatego w przypadku Mary ważne jest coś jeszcze. On w Michigan nie był tylko wysokim projektem. Notował 12,1 punktu, 6,8 zbiórki, 2,4 asysty i 2,6 bloku na mecz. Został Defensywnym Zawodnikiem Roku Big Ten. To oznacza, że jego rozmiar nie był wyłącznie ciekawostką. On realnie wpływał na mecze.

Najciekawsze jest jednak to, że Mara nie jest wyłącznie klasycznym środkowym od stania pod koszem. W raportach skautingowych często podkreślano jego podania, czucie gry i spokój z piłką. To ma znaczenie, bo Oklahoma City nie gra prymitywnej koszykówki. Thunder nie potrzebują klasycznego wysokiego, który tylko zabiera miejsce. Potrzebują wysokiego, który rozumie jak wygląda proces kreowania przestrzeni na parkiecie.

Jeżeli Mara ma grać obok Shaia, Cheta i Jalena Williamsa, musi podejmować szybkie decyzje. Musi umieć oddać piłkę. Musi umieć ustawić zasłonę, zejść w odpowiednim momencie, znaleźć strzelca, nie zatrzymać ataku. Jego największą przewagą jest ciało. Ale jego droga do minut będzie prowadziła przez głowę. Nie umie rzucać za trzy punkty, więc nie będzie na dzisiaj rozciągał gry. Za to w NCAA trafiał ze skutecznością rzutów na poziomie aż 67%.

Zachód będzie ligą wielkich ludzi?

Przez lata NBA szła w stronę niższych ustawień, spacingu, switchowania. Zawodnicy, którzy potrafią rzucać są w cenie. To się nie kończy. Ale równocześnie liga zaczyna wracać do rozmiaru. Tylko to już nie jest „stary rozmiar”. To nie są wyłącznie ciężcy centrzy stojący tyłem do kosza, a wielcy zawodnicy, którzy potrafią podawać, bronić obręczy, czytać grę, grać w short rollu, przeszkadzać w kozłowaniu.

Wembanyama jest najbardziej ekstremalnym przykładem tej zmiany. Chet jest innym przykładem, a Evan Mobley jeszcze innym. Teraz Thunder dokładają Marę i można zapytać, czy to nie jest początek kolejnego etapu tej rywalizacji.

Jeśli inne kluby Zachodu też będą szukać długości, zbiórki i ochrony obręczy, to być może właśnie oglądamy ligę, która po latach fascynacji małymi ustawieniami zaczyna znowu doceniać centymetry. Tylko jeszcze raz przypojmniy, że dziś same centymetry nie wystarczą. Bez żadnego odkrycia – trzeba jeszcze umieć grać.

Najważniejsze pytanie: czy Mara nadąży?

Tu trzeba być uczciwym. Mara ma ogromne warunki, ale NBA bardzo szybko weryfikuje wielkich ludzi. W sezonie regularnym da się ukryć pewne rzeczy. W play-offach nie da się ukryć prawie niczego. Rywali będą sprawdzać jego nogi. Będą wciągać go w pick-and-rolle. Będą zmuszać do bronienia dalej od kosza. Będą atakować go ruchem piłki, szybkim podejmowaniem decyzji i rzutami z rogów. To nie jest już koszykówka, w której wystarczy stać pod obręczą i być wielkim.

Czy Mara będzie wystarczająco mobilny, zdyscyplinowany i szybki decyzyjnie, żeby jego wzrost był przewagą, a nie miejscem ataku? Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, Thunder mogą mieć bardzo ciekawego zawodnika. Jeżeli odpowiedź brzmi „nie”, będzie to po prostu kolejny wielki center, którego rywale będą wyciągać z pomalowanego i karać w przestrzeni. Jego rzut to z kolei największy znak zapytania, który może szybko sprowadzić wszystkich w Oklahome na ziemię. W innych aspektach wygląda świetnie.


Mamy link do ukrytej wyprzedaży w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    13 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany