Autor portalu Fadeaway World zaproponował bardzo odważny transfer. Jaylen Brown miałby trafić do New Orleans Pelicans, a Boston Celtics dostaliby Ziona Williamsona i Treya Murphy’ego III. Brzmi jak wymysł? Trochę tak. Ale tylko trochę, bo taka wymiana mogłaby przynieść korzyści obu drużynom! Spróbujmy to przeanalizować.


Właśnie ruszyła ukryta wyprzedaż w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W


To nie jest informacja o trwających negocjacjach, ale jest to jeden z tych pomysłów, które w NBA zaczynają się od zwykłej publicystyki, a potem nagle wszyscy mówią, że to wcale nie jest takie głupie!

W tej historii nie jest najważniejsze to, czy taka wymiana wydarzy się jutro. Najważniejsze jest to, że Celtics sami otworzyli drzwi, których teraz nie da się już tak łatwo zamknąć. Skoro Jaylen Brown pojawił się w rozmowach transferowych przy okazji Giannisa Antetokounmpo, to nie będziemy udawać, że jest absolutnie nietykalny. Poza tym wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią nam, że Celtics chcą się rozstać z Brownem i szukają sposobu na wzmocnienie drużyny.

Propozycja autora Fadeaway World

Według tej propozycji Celtics mieliby oddać Browna i pakiet dodatków, a w zamian dostać dwóch graczy Pelicans.

Boston Celtics otrzymaliby:

  • Zion Williamson
  • Trey Murphy III

New Orleans Pelicans otrzymaliby:

  • Jaylen Brown
  • Hugo Gonzalez
  • Baylor Scheierman
  • wybór pierwszej rundy draftu 2027
  • wybór pierwszej rundy draftu 2030
  • wybór drugiej rundy draftu 2027
  • wybór drugiej rundy draftu 2031

Gdyby Pelicans byli na takie transfer otwarci, to na pewno w Bostonie poważnie by mu się przyjrzeli. Na pewno wymianę Browna na Ziona i Murphy’ego potraktowaliby poważnie, ponieważ Celtics dostaliby dwóch dobrych graczy w ataku, więcej fizyczności i to by stworzyło zupełnie inny układ sił wokół Jaysona Tatuma.

Celtics sami zrobili sobie problem

Boston może teraz oczywiście mówić, że wszystko jest w porządku. Że Brown jest ważny. Że to tylko biznes. Że przy wielkich nazwiskach trzeba sprawdzać rynek. Że jeśli na stole pojawia się Giannis, to każdy poza Tatumem może zostać przynajmniej „zaproponowany”. To wszystko prawda, ale zawodnicy też to słyszą i wpływa to na nich. Na ich samopoczucie, przywiązanie do klubu, czasem motywuje do cięższej pracy, a czasem sprawia, że gracz traci poczucie więzi i nie utożsamia się już z klubem jak wcześniej.

Brown był częścią pakietu za Giannisa. Zbyt wiele niezależnych źródeł to potwierdzało. Brown otrzymał w ten sposób jasny sygnał, jak podchodzą do niego Celtics. Tylko musimy tu podkreślić, że to nie jest nic osobistego. To jest biznes. Brown ma 29 lat, jest więc w swoim „prajmie„, a do tego ma ważną umowę przez jeszcze trzy sezony na bardzo konkretne kwoty: 57mln, 61mln i blisko 65mln dolarów. To sprawia, że jest to też niestety idealny moment na transfer, bo trzeba też wziąć pod uwagę nowe przepisy o płacach i limitach i podatkach.

Brown za chwilę będzie mógł podpisać kolejne przedłużenie umowy, a to sprawi, że stanie się praktycznie „niewymienialny”. Jest to ten moment, który stawia klub przed ogromnym dylematem – czy chcemy, aby dany gracz został z nami na lata, bo będziemy musieli mu zagwarantować gigantyczne pieniądze? Czy jednak decydujemy się na transfer, bo musimy zadbać o finanse i o to, żeby klub nie utknął z dwoma gwiazdami, ale przez limity płac bez szans na dołączenie wartościowych zawodników, którzy mogliby im pomóc w walce o mistrzostwo.

To jest teraz tak zwany „klasyczek” w NBA. Taka po prostu brutalna rzeczywistość.

Dziś Brown ma jeszcze dużą wartość transferową, a Celtics muszą myśleć strategicznie o przyszłości klubu.

Z drugiej strony dla Pelicans taki gracz jak Brown mógłby być na wagę złota, ponieważ widać, że brakuje im prawdziwego lidera na boisku.

Zion to hazard?

Jak ten czas w NBA szybko leci, prawda? Jeszcze kilka lat temu mówiliśmy o drugim LeBronie Jamesie, zachwycaliśmy się potężnymi wsadami Ziona Williamsona, a tymczasem jego kariera potoczyła się w bardzo… nieszablonowy sposób.

Zion kusi, bo kiedy jest zdrowy, to wygląda jak dominator, jak czołg, który taranuje rywali i efektownie zdobywa punkty. W poprzednim sezonie notował średnio 21 punktów, 5,7 zbiórki i 3,2 asysty, trafiając 60% rzutów z gry. To są świetne liczby. Tylko że przy Zionie liczby nigdy nie były największym problemem. Problemem zawsze było pytanie ile razy można jeszcze mówić „jeśli będzie zdrowy”?

Bo to JEŚLI ciągnie się za nim od początku kariery. Jeśli będzie zdrowy, jeśli będzie w formie, jeśli utrzyma wagę, jeśli wytrzyma sezon, jeśli wreszcie zagra ważne mecze w play-offach itd.

Zion nie jest więc dla żadnego klubu spokojną, mądrą inwestycją, ale niestety ryzykiem, bo może wypalić i będą fajerwerki, a może też nie podołać i szybko zakończyć sen o sukcesie. Właśnie dlatego sam Zion za Browna byłby dla Celtics zbyt dużym ryzykiem, ale w tej propozycji jest jeszcze Trey Murphy III i to on robi różnicę.

Murphy idealnym wzmocnieniem

Trey Murphy III nie jest dodatkiem do tej wymiany. Przy takim scenariuszu można chyba powiedzieć, że on byłby powodem dla którego Boston mogłoby taką wymianę rozważyć.

Murphy ma 26 lat, 203 centymetry wzrostu i jest jednym z tych skrzydłowych, których chce dziś pół ligi. Rzuca, biega, broni, nie potrzebuje piłki przez 18 sekund akcji i pasuje praktycznie do każdego poważnego zespołu. W poprzednim sezonie zdobywał średnio 21,5 punktu, 5,7 zbiórki i 3,8 asysty, trafiając 37,9% za trzy.

To jest zawodnik skrojony pod dzisiejszą NBA i wydaje się, że jeśli trafi do lepszej drużyny, lepiej poukładanej, to trenerzy będą potrafili wyciągnąć z niego jeszcze więcej.

Murpy nie musi być pierwszą opcją. Nie musi też udawać supergwiazdy i nie trzeba mu tłumaczyć, że piłka ma krążyć po obwodzie. Obok Tatuma byłby idealnym skrzydłowym do grania bez piłki, rozciągania obrony i karania rywali za każdą pomoc.

Celtics więc nie wymieniliby Browna tylko na Ziona. Zamieniliby Browna na dwóch dobrych graczy, z których jeden mógłby być jak kupno losu na loterii, a drugi mógłby idealnie pasować do stylu gry drużyny i na pewno trener Joe Mazzulla byłby zadowolony z takiej współpracy.

Zion dawałby więc presję na strefę podkoszową. Murphy by rozciągał grę, a Tatum dostałby więcej miejsca na grę 1 na 1.

Na papierze takie rozwiązanie wygląda bardzo ciekawie.

Dlaczego Pelicans mieliby to zrobić?

Pelicans od lat czekają na to, aż Zion wreszcie stanie się tym, kim miał być, ale nie przez miesiąc czy 20 meczów, tylko przez cały sezon i play-offy.

Pelicans skończyli sezon z bilansem 26-56 i muszą sporo zmienić w funkcjonowaniu drużyny. Dodanie jednego weterana nie poprawi ich sytuacji. Oni muszą chyba zbudować tożsamość drużyny od nowa. Potrzebują lidera, a kimś takim jest właśnie Brown, który przyznał niedawno, że to był jego ulubiony sezon. Nie ten, w którym zdobyli mistrzostwo, ale ten, w którym był liderem drużyny i nie było Tatuma. To dużo mówi o samym zawodniku.

Jaylen Brown dałby więc Pelicans przewidywalność i przywództwo. Może nie awansowaliby od razu do play-offów na silnym Zachodzie (chociaż czemu nie?), ale na pewno zespół zyskałby pewną tożsamość, której dziś im bardzo brakuje. Brak takiej tożsamości, charakteru, przewidywalności, sprawia, że drużyna wygląda „nijak”, a to w NBA jest najgorsze, bo nawet kibice tego zespołu nie mają punktu zaczepienia do utożsamienia się.

Podsumowując. Pamiętajcie, że to tylko luźna propozycja. Takie rozmowy się nie toczą, ale może powinny?

Oczywiście Celtics muszą też uważać, żeby nie przekombinować, bo rzeczywistość NBA kusi, wręcz zachęca do ryzykownych ruchów, ale z drugiej strony władze klubu z Bostonu są do bólu pragmatyczne, więc na pewno gdyby podjęły taką decyzję, to nie byłoby to podyktowane emocjami, ale dokładną analizą.

Znajdziesz mnie na Twitterze oraz Instagramie, a więcej moich artykułów jest tutaj. 

Właśnie ruszyła ukryta wyprzedaż w oficjalnym sklepie NIKE – sprawdź: https://tidd.ly/3TqrX4W

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    15 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany