Dotkliwa porażka 96:120 z Dallas Mavericks nie tylko przerwała udaną serię Oklahoma City Thunder, ale przede wszystkim uwypukliła problemy kadrowe mistrzów NBA z 2025 roku. Lawina urazów, która w krótkim czasie dotknęła kilku kluczowych graczy obwodowych, zmusiła władze klubu do natychmiastowej reakcji na rynku wolnych agentów. Generalny menedżer, Sam Presti, zdecydował się sięgnąć po Ochai Agbajiego – obrońcę, który po nieudanym okresie próbnym w New York Knicks pozostawał bez pracodawcy.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
O planach Oklahoma City Thunder jako pierwszy poinformował Michael Scotto z portalu HoopsHype. Niedługo później doniesienia potwierdził Shams Charania z ESPN, przekazując, że klub podpisuje kontrakt z 26-latkiem.
Sytuacja kadrowa w zespole trenowanym przez Marka Daigneaulta stała się krytyczna po starciu z Los Angeles Clippers. Właśnie wtedy poważnych kontuzji doznali dwaj kluczowi gracze obwodowi: Jalen Williams (złamanie kości strzałkowej i zwichnięcie lewej kostki) oraz Cason Wallace (zerwanie obrąbka stawowego w lewym stawie barkowym). W obu przypadkach niezbędna jest operacja, a ich przerwa w grze potrwa wiele miesięcy. Jakby tego było mało, ze skręconą kostką zmagał się Alex Caruso, Chet Holmgren pauzował z powodu zapalenia ścięgna rzepki w prawym kolanie, a już wcześniej zerwania ścięgna Achillesa doznał debiutant, Otega Oweh.
Gdy w mediach społecznościowych i ligowych kuluarach zaczęły pojawiać się spekulacje na temat potencjalnych wymian i powrotów dawnych ulubieńców kibiców – takich jak Russell Westbrook – władze Thunder postawiły na tyleż pragmatyczne co nieoczywiste rozwiązanie. Pozyskanie Ty Jerome’a, który również przewijał się w transferowych spekulacjach i obecnie odgrywa ważną rolę w Memphis Grizzlies, wymagałoby bowiem oddania cennych aktywów transferowych.
Tymczasem OKC mieli wolne 15. miejsce w składzie, które pozwalało uzupełnić kadrę bez konieczności oddawania zawodników czy wyborów w drafcie. Przed podpisaniem Ochai Agbajiego klub dysponował również kwotą około 6,9 miliona dolarów marginesu poniżej drugiego progu podatkowego (tzw. second tax apron) i według doniesień miał pozostać poniżej tego limitu także po zakontraktowaniu nowego gracza.
Agbaji dobrze wpisuje się również w profil taktyczny zespołu. To zawodnik, który nie potrzebuje częstego kontaktu z piłką, potrafi sprawnie poruszać się bez niej i tworzyć przestrzeń dla Shaia Gilgeous-Alexandra, a do tego może pomóc drużynie po bronionej stronie parkietu.
Dotychczasowa kariera 26-latka w NBA nie przebiegała według jednego scenariusza. Wybrany z 14. numerem draftu w 2022 roku przez Cleveland Cavaliers, zadebiutował w lidze w barwach Utah Jazz, notując w pierwszym sezonie średnio 7,9 punktu na mecz przy 35,5% skuteczności z dystansu. Najlepszy okres w karierze przypadł na jego pobyt w Toronto Raptors w sezonie 2024/25, kiedy zdobywał średnio 10,4 punktu i 3,8 zbiórki, trafiając 39,9% rzutów zza łuku.
W kolejnym sezonie jego skuteczność wyraźnie jednak spadła. W rozgrywkach 2025/26, reprezentując Raptors, a potem Brooklyn Nets, trafiał zaledwie 26,6% rzutów za trzy. Łącznie w ciągu czterech dotychczasowych sezonów w najlepszej koszykarskiej lidze świata rozegrał 263 mecze, notując średnio 7,2 punktu i 2,7 zbiórki.
Przed rozpoczęciem bieżącego sezonu Ochai próbował odbudować swoją pozycję, walcząc o miejsce w składzie New York Knicks podczas obozu przygotowawczego. Jego przygoda w Wielkim Jabłku trwała jednak krótko i zakończyła się rozczarowaniem. W trzech meczach przedsezonowych spędził na parkiecie łącznie zaledwie 28 minut, nie trafiając żadnego z ośmiu rzutów z gry (w tym siedmiu za trzy). Jedyne trzy punkty zdobył z linii rzutów wolnych.
Knicks ewidentnie szukali zawodnika o innej charakterystyce i ostatecznie postawili na wzmocnienie strefy podkoszowej. Agbaji został zwolniony 15 października, a dwa dni później klub zdecydował się pozostawić w składzie Jamesa Wisemana, rezygnując także z Bruce’a Browna.
Teraz przed 26-letnim mistrzem NCAA z Kansas Jayhawks otwiera się kolejna szansa. W barwach naszpikowanego gwiazdami zespołu z Oklahoma City będzie mógł pokazać, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa w NBA. Takiego scenariusza nie da się wykluczyć – Sam Presti udowodnił już niejednokrotnie, że jest mistrzem nieoczywistych zagrań.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!










