Jeden z najsłynniejszych konfliktów pomiędzy zawodnikami NBA wciąż trwa, a przepychają się między sobą Michael Jordan i Isiah Thomas, choć to ten drugi ma w ostatnim czasie zdecydowanie więcej do powiedzenia. Legenda Detroit Pistons zastanawia się, dlaczego Jordan tak bardzo go nienawidzi. Co ciekawe, w ciągu kolejnych lat niechęć obu znakomitych zawodników wcale nie zmalała.

Antypatia Michaela Jordana do Isiaha Thomasa zaczęła się jeszcze w latach 80. XX w., gdy zawodnik Chicago Bulls wciąż poszukiwał pierwszego pierścienia w zawodowej karierze. Thomas i jego Detroit Pistons z kolei nie byli w stanie jeszcze zdominować NBA. Rywalizacja na parkiecie, często nieczysta i brutalna, przeniosła się także poza koszykarskie boisko.

W 1992 r. Thomas nie został wybrany do drużyny Stanów Zjednoczonych na igrzyska olimpijskie w Barcelonie. Choć doniesienia nigdy nie zostały potwierdzone, szerzące się plotki i teorie spiskowe wskazują, że Jordan odegrał dużą rolę w tym, że Thomasa zabrakło w składzie. Rozgrywający Pistons był w tym czasie wciąż jednym z najlepszych w swoim fachu.

Kolejny odcinek konfliktu miał miejsce w 2020 r., gdy światło dzienne ujrzał serial dokumentalny „Ostatni taniec”, w którym Thomas został przedstawiony w złym świetle. – To wszystko pier*******. Cokolwiek mówi teraz, wiesz, że jego czyny w tamtym czasie wyglądały zupełnie inaczej. Miał wystarczająco czasu, by o tym pomyśleć, lub opinia publiczna zmieniła jego postrzeganie całej sprawy. Możesz mi mówić, co chcesz. Nie ma sposobu, żebyś nie uznał, że był dupkiem – powiedział Jordan w jednym z odcinków „Ostatniego tańca”, cytowany przez portal usasports.news.

W późniejszych wypowiedziach Thomas nie ukrywał, że bardzo go dotknęły słowa Jordana. – Byłem zdenerwowany, gdy zobaczyłem dokument o facecie, który traktował innych jak gó***, a później sam mnie tak nazwał. A ja byłem dla niego miły – stwierdził Thomas cytowany przez usasports.news. Pochodzący z Chicago Thomas wskazał, że gdy Jordan trafił do NBA, pomagał mu w aklimatyzacji w rodzinnych stronach.

– Opiekowała się nim moja rodzina. Moja siostra i jego brat byli przyjaciółmi. Mój mały siostrzeniec mieszkał z Michaelem. Byłem dla niego naprawdę dobry. Dzwoniłem do jego domu. Po tym wszystkim on nazywa mnie „dupkiem”. Nie, nie, kolego. Opiekowałem się tobą – dodał rozgrywający.

W tym momencie trudno rozstrzygnąć, która ze stron ma rację. Obaj mają inne wyobrażenie o tym, o co poszło i kto zawinił. Nie ma jednak wątpliwości, że to jedni z najlepszych koszykarzy w historii, obaj są członkami Koszykarskiej Galerii Sław i są ikonami swoich czasów w NBA.