Inauguracja nowego sezonu NBA w Miami miała być przede wszystkim świętem miejscowych kibiców i okazją do spektakularnego debiutu Giannisa Antetokounmpo w barwach Heat. Plany te pokrzyżował jednak lider Minnesota Timberwolves, Anthony Edwards, który zdobył aż 45 punktów i poprowadził swój zespół do przekonującego zwycięstwa 131:106. Jak się okazało, za jednym z najbardziej efektownych występów w karierze 25-latka stała nie tyle chęć udowodnienia swojej wartości największym gwiazdom ligi, co raczej z pozoru niewinna zaczepka ze strony rezerwowego gospodarzy.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!


Do incydentu doszło podczas jednej z przerw w grze, gdy jeden ze zmienników Miami Heat zaczął głośno prowokować gwiazdora Minnesota Timberwolves. Anthony Edwards nie pozostał mu dłużny, a jego riposta najwyraźniej zbiła rywala z tropu, bo ten szybko zamilkł. Po zakończeniu spotkania lider przyjezdnych nie ukrywał irytacji zachowaniem przeciwnika.

– Jeden z zawodników na ich ławce zaczął chrzanić głupoty. Naprawdę ostro pojechał i chyba mnie to nakręciło – relacjonował Edwards po meczu. – Kiedy jednak sam zacząłem mu odpowiadać, nagle nie miał już wiele do powiedzenia. Bardzo tego nie lubię. Jeśli zamierzasz kogoś prowokować, rób to do końca. Nie milknij nagle.

Dziennikarze dopytywali, o kogo konkretnie chodziło, jednak gwiazdor Timberwolves przyznał, że… nie zna nawet nazwiska swojego oponenta. Podkreślił przy tym, że uwielbia słowne utarczki na parkiecie, a takie prowokacje potrafią dodatkowo go zmotywować. Nie był to zresztą jedyny osobisty bodziec, który napędzał go tego wieczoru. Przed meczem żona przysłała mu zdjęcie córeczki oglądającej go w telewizji mimo późnej pory. Ten widok sprawił, że spotkanie nabrało dla niego jeszcze większego znaczenia.

Choć Edwards nie potrafił wskazać nazwiska swojego rozmówcy, kibice szybko zaczęli szukać odpowiedzi na to pytanie. W mediach społecznościowych wielu z nich wskazywało na Myrona Gardnera, który już wcześniej dał się poznać z zamiłowania do słownych prowokacji. Nie ma jednak pewności, czy to właśnie on próbował wyprowadzić gwiazdę rywali z równowagi. W dyskusjach pojawiało się również nazwisko Vlada Goldina.

Niezależnie od tego, który ze zmienników Heat próbował sprowokować Edwardsa, jego czyn przyniósł efekt odwrotny do zamierzonego. Lider „Leśnych Wilków” odpowiedział znakomitym występem, trafiając 16/29 rzutów z gry, w tym aż 9/17 prób zza łuku. Spotkanie zakończył z dorobkiem 45 punktów, 10 zbiórek i trzech asyst, dokładając do tego dwa przechwyty.

Występem przeciwko Miami 25-latek zapisał się w historii ligi. Został zaledwie trzecim koszykarzem w dziejach NBA, który więcej niż raz zdobył co najmniej 40 punktów w meczu otwarcia sezonu. Wcześniej dokonali tego jedynie Wilt Chamberlain i Michael Jordan. Edwards potwierdził tym samym, że inauguracja rozgrywek wyjątkowo mu sprzyja — rok wcześniej rozpoczął sezon od 41 punktów przeciwko Portland Trail Blazers.

Na skuteczności Anta skorzystała cała drużyna. Timberwolves imponowali zwłaszcza aktywnością zza łuku: oddali w całym meczu aż 50 rzutów za trzy punkty, z których 21 znalazło drogę do kosza. Zapytany o tak dużą liczbę prób z dystansu, Edwards zareagował z właściwym sobie luzem:

– Oddaliśmy dziś 50 rzutów za trzy? To szalone… Ale taki mamy styl gry. Finchy [Chris Finch] to uwielbia, więc będziemy tak dalej grać.

Nawet 35 punktów Giannisa Antetokounmpo nie wystarczyło, by przyćmić popis Edwardsa. Po stronie Timberwolves powodów do zadowolenia nie brakowało również Rudy’emu Gobertowi, który zakończył spotkanie z dorobkiem 15 zbiórek i 5 punktów. Francuz dał się też poznać z bardziej żartobliwej strony podczas wywiadu na żywo dla ESPN.

Gdy komentator stacji, Richard Jefferson, zapytał go, dlaczego się uśmiecha, środkowy Minnesoty bez większego namysłu palnął: – Myślę o twojej łysej głowie.

Zwycięstwo 131:106 to dla Timberwolves obiecujący początek sezonu i sygnał, że zespół ma argumenty, by mierzyć wysoko. A jeśli rywale chcą wyprowadzić Anthony’ego Edwardsa z równowagi, muszą liczyć się z tym, że tylko dodadzą mu motywacji.


Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!

Sprawdź też kanał PROBASKET na WhatsAppie! Dołącz do obserwowania go, aby nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA. A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam. Zapraszamy!

Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    0 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany