Nie tak wyobrażali sobie ten sezon fani Detroit Pistons. Ich zespół miał powalczyć o miejsce w turnieju play-in, a tymczasem po wygraniu zaledwie trzech z pierwszych 17 meczów Tłoki zajmują ostatnie miejsce w konferencji wschodniej. Na domiar złego Cade Cunningham mógł doznać złamania przeciążeniowego kości piszczelowej, a to w praktyce może oznaczać koniec sezonu dla „jedynki” draftu z 2021 roku, jeśli konieczna będzie operacja.

Spore nadzieje, co do tego sezonu mieli Detroit Pistons. Pokazali to we wrześniu, gdy ściągnęli Bojana Bogdanovica z Utah Jazz, który jako doświadczony weteran miał pomóc młodej drużynie w trudach sezonu zasadniczego. Kolejny krok do przodu miał zrobić Cade Cunningham, którego Pistons wybrali z pierwszym numerem draftu NBA w 2021 roku, a który zaliczył udany debiutancki sezon i pokazał wielki potencjał. 21-latek od początku sezonu spisywał się solidnie, ale bez fajerwerków.

Jak dotychczas w 12 spotkaniach notował średnio 19.9 punktów, 6.2 zbiórek oraz 6.0 asyst, lecz trafił tylko 41 procent rzutów z gry, w tym zaledwie 28 procent trójek. Co więcej, Pistons od początku rozgrywek mają ogromne problemy z wygrywaniem. Jak do tej pory wygrali tylko trzy z 17 spotkań, a piątkowa porażka z Lakers w Los Angeles była już ich szóstą kolejną. W konferencji wschodniej żadna inna drużyna nie ma więc gorszego bilansu niż ekipa z Mo-Town.

Pięć ostatnich spotkań opuścił Cunningham, a Pistons tłumaczyli, że to efekt bólu kości piszczelowej. Teraz okazuje się, że zawodnik oraz drużyna starają się dowiedzieć, czy kontuzja jest na tyle poważna, by konieczna była operacja. Jest bowiem ryzyko, że obrońca złamał kość. Na razie Pistons liczą, że pomoże odpoczynek, dlatego 21-latek pozostanie poza grą przez najbliższy czas, natomiast może się też okazać, że już go w tym sezonie na parkiecie nie zobaczymy.

W praktyce dojście do siebie po tego typu operacji zajmuje bowiem sporo czasu. Z reguły, gdy zawodnik przechodzi taki zabieg w trakcie sezonu, to potem już nie wraca. Najlepszym tego przykładem są Jrue Holiday czy Seth Curry. Wyjątkiem jest natomiast Rodney McGruder, lecz on operację przeszedł w październiku 2017 roku, dzięki czemu do gry wrócił w drugiej części 2017-18 po 139 dniach przerwy i łącznie 60 spotkaniach absencji.

W przypadku Cunninghama, jeśli rzeczywiście dojdzie do operacji, powrót na boisko jeszcze w tym sezonie będzie więc mało prawdopodobny. Dla Pistons najważniejsze powinno być długoterminowe zdrowie zawodnika, dlatego nawet jeżeli 21-latek wykurowałby się przed końcem rozgrywek, to raczej nikt w Detroit nie będzie chciał ryzykować. A to oznacza, że jest spora szansa, że Cunningham ma już niestety za sobą swój ostatni mecz w tym sezonie.

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments