To nie był najlepszy okres dla Paula George’a. Zawodnik Los Angeles Clippers miał ogromny problem z odnalezieniem jakości w bańce, co w dużej mierze przełożyło się na formę, jaką dysponowała drużyna. Na domiar złego, nie zbudował swojej pozycji w oczach kolegów. 


W 13 meczach fazy posezonowej, Paul George notował na swoje konto średnio 20,2 punktu, 6,1 zbiórki i 3,8 asysty trafiając zaledwie 39,8% z gry i 33,3% z dystansu. Był poza swoim naturalnym rytmem i pojawiły się doniesienia, że nie znosi najlepiej pobytu w bańce. Miał duże problemy z koncentracją, a co za tym idzie z regularnością. Co gorsza jego zachowanie nijak nie odpowiadało słowom, jakie padały z jego ust w szatni i podczas treningów. 

Według źródeł Shamsa Charanii z The Athletic, pomiędzy PG13 i zespołem powstała wyrwa, którą ciężko będzie zasypać. W trakcie play-offów miało dojść do kilku przepychanek słownych między Georgem i kolegami zarzucającymi mu, że jako lider składu nie bierze na siebie odpowiedzialności za wynik. Tymczasem po porażce z Denver Nuggets, którzy wrócili w serii z 1-3, PG13 postanowił zabrać w szatni głos, co nie spotkało się z najlepszym odbiorem. 

George w swoim przemówieniu mówił o tym, że wszyscy powinni nadal wierzyć w ten projekt i wrócić do drużyny na kolejny sezon i rozpocząć walkę raz jeszcze. Wtedy właśnie niektórzy kręcili głową z niedowierzaniem i przewracali lekceważąco oczami. George nie był w stanie poprzeć swoich słów czynami, dlatego stracił w oczach kolegów całą wiarygodność. Warto przypomnieć, że LAC poświęcili za niego Shaia Gilgeousa-Alexandra, Danilo Gallinariego oraz kilka wyborów w drafcie. 

Zatem PG13 na żadnym etapie play-offów nie urósł do roli lidera, czego przecież od niego oczekiwano. Mimo to nie możemy zrzucać całej winy na jedną postać. George staje się w przekazie medialnym kozłem ofiarnym, ale to nie jego gra i jego zachowanie załamały wszystko, co Los Angeles Clippers budowali od początku sezonu. W najważniejszym momencie rywalizacji LAC nie wyglądali jak kolektyw. George i Kawhi Leonard za rok trafią na rynek wolnych agentów.



Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
komosozol
komosozol
22 września 2020 20:21

A no tak… bo to przecież nie MVP finałow powinien być liderem i pociągnąć drużynę do góry. PG zawalił i jeszcze powinien się cieszyć, że były MVP finałów w ogóle grał we wszystkich meczach w bańce, bo przecież mógł co drugi mecz grać.