Najbardziej aktywnym zespołem w trakcie przygotowań do wznowienia sezonu są Brooklyn Nets. Niestety jest to związane z kontuzjami i sytuacją z koronawirusem, ale dzięki temu wracają do ligi bardzo atrakcyjne nazwiska.


Jednym z ostatnich zawodników, których stracili Nets jest Spencer Dinwiddie. Zwolniło się w związku z tym kolejne miejsce w drużynie i władze klubu postanowiły je zamienić na jednego z najlepszych rezerwowych w historii NBA. Do drużyny dołącza bowiem 40-letni Jamal Crawford.

Crawford przez ponad rok pozostawał bez klubu po tym jak w czerwcu 2019 skończył się jego kontrakt z Phoenix Suns. Jak pamiętamy Crawford zakończył tamten sezon z przytupem, zdobywając 51 punktów w ostatnim spotkaniu sezonu. Mimo, że chciał później podpisać kontrakt, to nie było chętnych. Teraz jednak wreszcie znajdzie dla siebie miejsce.

Jako gracz Suns rozegrał 64 mecze i w trakcie niespełna 19 minut na parkiecie notował 7,9 punktu i aż 3,6 asysty na mecz. Ten drugi wskaźnik był dla niego najlepszy od rozgrywek 2018/19, a jeśli zastosować przeliczenie asyst na minuty, był najlepszy w całej karierze.

Jeśli Crawford wybiegnie na parkiet chociaż jeden raz dołączy do zacnego grona zawodników, którzy zagrali w 20 sezonach w NBA. W tym gronie znajdują się obecnie Vince Carter, Dirk Nowitzki, Kevin Garnett, Kevin Willis, Robert Parish, Kobe Bryant i Kareem Abdul-Jabbar.

Na tym jednak nie koniec ruchów Seana Marksa, GM-a Brooklyn Nets:

Tekst o zatrudnieniu Michaela Beasleya na stronie NBC zaczyna się od słów, że w trakcie wznowienia sezonu nie będzie testów na obecność marihuany w organizmie. To oczywiście pewien „ukłon” w stosunku do zawodników i chęci rozładowania stresu. Nie znaczy to jednak, że Beasley po ewentualnym podpisaniu umowy z Nets będzie mógł od razu grać.

Ma on zasądzoną przez NBA karę 5 meczów zawieszenia za trzecie złamanie przepisu o obecności marihuany w organizmie i jeśli podpisze umowę z Nets, to musi odsiedzieć te pięć spotkań. To oznacza, że może wspomóc drużynę dopiero w czterech ostatnich spotkaniach i potem w dalszej grze, czyli rozgrywkach play-off.

Nie wiadomo czego się po nim spodziewać, bo ostatnio na parkiecie widzieliśmy go na wiosnę 2019 roku kiedy to zagrał pięć spotkań dla Guangdong Southern Tigers w Chinach. Notował tam ponad 22 punkty na mecz, ale wiadomo jaki poziom w stosunku do NBA ma ta liga. Niemniej powrót Beasleya to na pewno ciekawa informacja, która może dodać nieco kolorytu całej lidze.


Subscribe
Powiadom o
1 Komentarz
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Remigiusz Kowalewski
10 lipca 2020 01:44

8 meczów do rozegrania w bańce minus 5 zawieszenia, to zostaje 3 do rozegrania, a nie 4.