Jeszcze w 2022 roku wydawało się, że Scoot Henderson może być mocnym rywalem dla Victora Wembanyamy. Gdy młodzi gracze starli się w meczu towarzyskim – zanim jeszcze trafili do NBA – to obaj pokazali duży talent. Szybko okazało się, że Wembanyama gra w innej lidze. Jest jakby nie z tej ziemi. Henderson z kolei długo zawodził, ale we wtorek wreszcie miał swój wielki moment.
Scoot Henderson długo żył w cieniu Victora Wembanyamy. Francuz okazał się dużo większym talentem – pewnie znacznie większym niż ktokolwiek mógł przypuszczać. San Antonio Spurs wybrali go z „jedynką” w drafcie w 2023 roku. Dwa numery później Portland Trail Blazers postawili na Hendersona. Ten jednak od początku swojej kariery nie był w stanie rozwinąć skrzydeł.
Trwające rozgrywki miały być dla niego przełomem. Sęk w tym, że przez uraz ścięgna udowego Scoot Henderson opuścił aż 51 pierwszych meczów sezonu. Wielu fanów Blazers w zasadzie straciło już jakiekolwiek nadzieje. To błąd. 22-latek przypomniał o sobie w najlepszym możliwym stylu we wtorek. I potwierdził, że nie warto skreślać młodych graczy, bo każdy rozwija się w swoim tempie.
Henderson wyszedł z cienia Wembanyamy, który w drugiej kwarcie niestety musiał opuścić boisko z powodu podejrzenia wstrząsu mózgu po bardzo niebezpiecznie wyglądającym upadku. Młody obrońca zapisał na konto 31 punktów i poprowadził Blazers do zwycięstwa 106:103 w drugim meczu serii z San Antonio Spurs:
W serii do czterech zwycięstw jest więc teraz remis 1-1, a ekipa z Portland na pewno by nie wygrała, gdyby nie świetna postawa Hendersona. Trafił on 11 z 17 rzutów (w tym pięć z dziewięciu prób z dystansu) i niewątpliwie zaliczył jeden z najlepszych występów w swojej karierze. Był to jego pierwszy mecz na co najmniej 30 punktów od ponad roku. Henderson stał się przy okazji najmłodszym zawodnikiem Blazers w historii, który zdobył 30 lub więcej punktów w meczu play-off.
– Nie wiem, czy znajdę słowa, żeby opisać jego występ – chwalił Hendersona po spotkaniu Tiago Splitter. – Zagrać taki mecz w fazie play-off przeciwko tak świetnej drużynie jak Spurs, to coś wspaniałego – dodał szkoleniowiec Trail Blazers.
Dla drużyny z Portland to pierwsze zwycięstwo w playoffs od… 1788 dni (czyli od 2021 roku). W zespole Blazers po takiej wygranej jest z pewnością teraz sporo optymizmu. Fani Spurs muszą natomiast z niepokojem patrzeć w przyszłość, bo sprawy komplikują się przez uraz Wembanyamy. Na razie nie wiadomo, czy lider San Antonio będzie mógł zagrać w piątkowym meczu numer trzy.
CZYTAJ WIĘCEJ O SYTUACJI VICTORA WEMBANYAMY:









