Od kilku lat liga traktuje wszelkie urazy głowy z zachowaniem szczególnej ostrożności. By zabezpieczyć zawodników przed konsekwencjami m.in. wstrząśnień mózgu, wprowadzono specjalny protokół, który zawiera kilka kryteriów koniecznych do spełnienia przed wydaniem zgody na powrót do gry. Teraz tę drogę będzie musiał przejść Victor Wembanyama.
Victor Wembanyama doznał urazu na 8:57 przed końcem drugiej kwarty meczu numer dwa serii San Antonio Spurs z Portland Trail Blazers. Podczas akcji w „trumnie” wykonał obrót i był faulowany przez Jrue Holidaya. W trakcie upadku próbował jeszcze podać piłkę, przez co nie był w stanie zamortyzować kontaktu z parkietem i uderzył głową o podłoże — co przy jego wzroście oznaczało bardzo niebezpieczny upadek.
Po zdarzeniu leżał na parkiecie przez około 30 sekund, następnie usiadł i przez chwilę rozmawiał z kolegami oraz sztabem San Antonio Spurs, po czym o własnych siłach udał się do szatni. Do momentu urazu zanotował pięć punktów, cztery zbiórki, blok i asystę w 12 minutach gry. Przed meczem odebrał nagrodę dla najlepszego obrońcy ligi, jednak nastrój w drużynie z San Antonio i wśród kibiców gwałtownie się zmienił, gdy musiał udać się do szatni zaraz po upadku.
Klub poinformował w trakcie meczu, że Wembanyama nie wróci już do gry, ponieważ trafił do protokołu wstrząśnienia mózgu. W środę Wemby ma przejść dodatkowe badania. Zgodnie z protokołem NBA dotyczącym wstrząśnień mózgu przez pierwsze 24 godziny nie może podejmować żadnej aktywności fizycznej, a procedurę powrotu do gry może rozpocząć dopiero po 48 godzinach od urazu. Proces ten jest wieloetapowy — od lekkiej aktywności (np. rower stacjonarny), przez trucht, aż po pełne zajęcia na parkiecie. Wymaga braku objawów na każdym etapie. Całość nadzoruje lekarz specjalizujący się w neurologii, wyznaczony przez ligę.
Pod jego nieobecność większą rolę otrzyma Luke Kornet, a więcej minut może także dostać doświadczony podkoszowy Kelly Olynyk. Po zwycięstwie Blazers w meczu numer dwa stan rywalizacji to 1-1. Kolejne spotkania odbędą się w Portland — mecz numer trzy w piątek, a czwarty w niedzielę. Oczywiście bez Wemby’ego szanse Spurs na awans do kolejnej rundy drastycznie spadły, ale zespół Mitcha Johnsona nadal jedzie do Portland wyłącznie po to, by odzyskać w tej serii przewagę parkietu.
Według lekarzy przerwa wysokiego może potrwać od 7 do 10 dni — co najpewniej wykluczyłoby go z gry co najmniej do meczu numer pięć serii. Taki czas absencji jest zgodny ze średnim okresem powrotu zawodników po tego typu urazach. W Spurs liczą jednak, że skończy się jedynie na lekkim wstrząśnieniu i że Francuz wróci szybciej — w ciągu 5–7 dni. Jeśli przerwa potrwa pełne 10 dni, wciąż istnieje szansa, że zdąży na ewentualny mecz numer siedem.
Na ten moment pozostaje czekać na dalsze informacje i mieć nadzieję na szybki powrót do zdrowia młodej gwiazdy. Jeszcze przed meczem Wemby odebrał swoją pierwszą nagrodę dla najlepszego obrońcy ligi, jako najmłodszy zawodnik w historii i pierwszy wybrany jednogłośnie. W tym sezonie notował średnio 25 punktów, 11,5 zbiórki i 3,1 bloku na mecz.
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie? Kliknij tutaj i dołącz do obserwowania go, by nie przegapić najnowszych informacji ze świata NBA! A może wolisz korzystać z Google News? Znajdziesz nas też tam, zapraszamy!










