Do głównych bohaterów drugiego tygodnia sezonu należał bez wątpienia Steph Curry. Jak zwykle w ostatnich dniach padło też kilka ciekawych linijek, których w całości nie oglądamy częściej niż raz na kilka lat, a swoje rekordy punktowe śrubują debiutanci. Zapraszamy na przegląd ciekawostek statystycznych minionego tygodnia.
- Devin Booker rzucił tylko 3 punkty przeciwko Oklahomie, a Kevin Durant 18 przeciwko Milwaukee – to pogrom serii meczów z rzędu ze zdobyczami co najmniej 20 punktów. Na początku sezonu takie serie przerwali aktualni liderzy ligi pod tym względem: Shai Gilgeous-Alexander i Kawhi Leonard, a w tym tygodniu dołączyli do nich następni w kolejności z najdłuższą taką passą. To oznacza, że najdłuższą aktywną serię dwudziestopunktowych meczów – zaledwie 10-meczową – ma teraz Tyrese Maxey… po tym jak swoją w piątek przerwał Pascal Siakam.
- Steph Curry jak wino – im starszy, tym lepszy. W minionym tygodniu zaliczył kilka spektakularnych występów. Przeciwko Denver zdobył 24 punkty, trafiając wszystkie 5 rzutów za dwa, 3 rzuty za trzy i 5 rzutów z linii. Był to dopiero drugi jego mecz w karierze bez pomyłki z gry – w 2011 (!) miał 5/5 i 14 punktów. W historii NBA było z kolei tylko 14 meczów przed Currym z co najmniej 8/8 z gry i 5/5 z linii rzutów wolnych bez pomyłki, a ostatni taki miał miejsce 9 lat temu (Steven Adams z 11/11 i 5/5). Nigdy w historii nikomu nie udało się za to zaliczyć dokładnej kombinacji Currego bez pomyłki, czyli 5/5, 3/3 i 5/5. Zazwyczaj brakowało tu rzutów wolnych, bo co najmniej 5/5 za dwa i 3/3 za trzy mieliśmy 23 razy w historii – ostatnio Matas Buzelis w lutym z 6/6 i 4/4.
- Dwa dni później Curry w meczu w Minneapolis zdobył 44 punkty i nie pomylił się w żadnej z 16 prób z linii rzutów wolnych. Tym samym został siódmym najstarszym graczem (38 lat i 8 miesięcy) z takimi zdobyczami punktowymi. Starsi byli tylko: MJ – czterokrotnie (w 2003 i 3 razy w 2001), rzucający 45 punktów kilkanaście dni przed czterdziestką w „najstarszym” z nich, Jamal Crawford w 2019 (51 punktów 20 dni po 39. urodzinach) i Kareem Abdul-Jabbar w 1986 (2 miesiące starszy od Currego). Co do rzutów wolnych, 16/16 lub więcej bez pomyłki zdarzyło się po raz 161. w historii ligi, ostatnio Lauri Markkanen dokładnie rok temu miał 17/17. Tutaj również nie znajdziemy starszego zawodnika z takim występem. Najstarszym z co najmniej 16/16 z linii w sezonie regularnym był Jimmy Butler rok temu, prawie 3 lata młodszy niż dziś Curry.
- Dorobek 31 punktów Currego w kolejnym meczu przeciwko Lakers, pozwolił mu przeskoczyć Dominique’a Wilkinsaa i awansować z 19. na 18. miejsce na liście najlepszych strzelców w historii NBA. Curry do końca sezonu może zdobyć jeszcze ok. 1500 punktów, co pozwoliłoby mu wyprzedzić Oscara Robertsona, Hakeema Olajuwona, Russela Westbrooka, Elvina Hayesa i Mosesa Malone’a, a być może również Demare DeRozana i zakręcić się już w maju w okolicach 12. miejsca listy wszech czasów. Do granicy 30 000 punktów brakuje mu ponad 3300, czyli około 2-2.5 sezonu. W historii NBA dotąd ośmiu graczy osiągnęło tę barierę.
- Kilka występów z minionego tygodnia zasługuje na wzmiankę z powodu rzadkiej kombinacji poszczególnych statystyk. Victor Wembanyama w meczu przeciwko Timberwolves miał 43 punkty, 7 zbiórek, 4 asysty i 6 bloków, co jest ósmym takim przypadkiem w historii, z kolei Jeremiah Fears zdobył przeciwko Kings 22 punkty, 8 zbiórek, 13 asyst, 2 przechwyty i 4 bloki – to analogicznie szósty taki wyczyn w historii ligi – oczywiście od kiedy bloki i przechwyty są oficjalnymi statystykami. Dość unikatową była również linijka Alperena Senguna w meczu przeciwko Atlancie – 29 punktów, po 9 zbiórek i asyst oraz 6 przechwytów, to kombinacja, którą uzyskano przed Turkiem 19 razy.
- W wyczekiwanym debiucie w lidze AJ Dybantsa zdobył 19 punktów, trafiając 8 z 12 rzutów z gry. To trzeci najlepszy wynik punktowy z ostatnich 10 pierwszych picków draftu. Lepiej z nich kariery zaczęli tylko Zion Wiliamson w 2019 (22 punkty) i Paolo Banchero w 2022 (27 punktów). Swoją drogą, w historii NBA było 18 debiutantów z nr 1 w drafcie, którzy zagrali cały sezon (byli kwalifikowani do rankingów) i skończyli go ze średnią pond 20 punktów na mecz. W XXI wieku byli to Blake Griffin z sezonu 2011 (22.5), Victor Wembanyama w 2024 (21.4), Cooper Flagg w 2026 (21.0), LBJ w 2004 (20.9) i Banchero w 2023 (20.0). Wizards i ich poprzednie wcielenia (Bullets, Packers, Zephyrs) przed Dybantsą miał cztery pierwsze picki: John Wall w 2011 (śr. 16.4 pkt. w 69 meczach), Kwame Brown w 2002 (4.5 w 57 meczach), Billy McGill w 1963 (7.4 w 60 spotkaniach) i Walt Bellamy w 1962 (31.6 w 79 występach).
- Inni debiutanci – Darius Acuff i Yaxel Lendeborg –wyśrubowali swoje rekordy krótkiej kariery i jednocześnie dwa najlepsze wyniki tego sezonu wśród debiutantów do odpowiednio 38 i 37 punktów. Ostatnim rookie w Kings z takim meczem jak Acuff (38 punktów) był Walt Williams w 1993. Celnych 9 trójek młodego gracza Sacramento z meczu przeciwko Memphis to przy okazji wyrównanie rekordu wszech czasów debiutantów w całej lidze, poprzednio trafiali tyle Dalton Knecht w 2024 (9/12), Keyonte George w 2024 (9/16), Yogi Ferrell w 2017 (9/11) i Rodrigue Beaubois w 2010 (9/11). Niedzielny występ Lendeborga przeciwko Clippers (37 punktów, 13/19 z gry) to z kolei najlepszy występ debiutanta Warriors od czasu Stepha Currego w 2010 (42 punkty). Po 1989 i Mitchu Richmondzie w Golden State takie występy w pierwszym sezonie notowali jeszcze tylko Anthony Morrow (37 w 2008) i Jason Richardson (40 w 2002).
Na kolejne podsumowania statystycznych ciekawostek z parkietów NBA zapraszamy za tydzień!









