Już pod koniec tego miesiąca 22 zespoły wrócą do rywalizacji w Orlando. Osiem drużyn zostało niejako na lodzie, dlatego też NBA dyskutuje z tymi klubami na temat ewentualnej drugiej bańki. W ten sposób także te zespoły miałyby szansę na treningi i grę w czasie pandemii.


Trwają wielkie przygotowania do wznowienia sezonu w Orlando, lecz NBA nie zapomniała o ośmiu zespołach, które na Florydzie nie zagrają. Już pojawił się pomysł, aby dla tych drużyn również stworzyć bańkę, tyle że w Chicago. Rozmawiali o tym w czwartek przedstawiciele ligi z przedstawicielami siedmiu klubów – chodzi o zespoły Atlanta Hawks, Charlotte Hornets, Chicago Bulls, Cleveland Cavaliers, Detroit Pistons, Golden State Warriors i Minnesota Timberwolves.

Na spotkaniu nie było za to przedstawiciela New York Knicks, gdyż klub szuka w tej chwili trenera i w czwartek prowadził rozmowy kwalifikacyjne, m.in. z Jasonem Kiddem. Plan jest taki, aby zebrać wszystkie osiem drużyn w Chicago, gdzie zespoły mogłyby trenować i rozegrać nawet kilka sparingów między sobą. W tej chwili NBA chce więc upewnić się, czy kluby są w ogóle zainteresowane takim rozwiązaniem i czy wyślą do Chicago przynajmniej część swoich zawodników.

Na razie odzew jest dość mało entuzjastyczny. Warriors potwierdzili na przykład, że z chęcią wezmą udział w takim projekcie, ale nie zagwarantują, że w Chicago pojawiliby się m.in. Stephen Curry czy Klay Thompson. Z kolei spora część trenerów uważa, że dużo lepszym rozwiązaniem byłoby przeprowadzenie takich obozów treningowych w swoich własnych obiektach. – Uważam, że damy radę to zorganizować w bezpieczny sposób w naszym własnym środowisku – mówi Dwane Casey, szkoleniowiec Detroit Pistons.

Podkreśla on także, że coś musi dojść do skutku, gdyż tak długa przerwa w normalnych treningach i grze byłaby ogromnym ciosem dla kariery wielu zawodników. NBA chciałaby więc, aby w Chicago odbyły się najpierw dwa tygodnie treningów, a potem każdy klub rozegrałby po cztery spotkania. Wszystko na zasadach znanych z bańki w Orlando. – Pewnie zabraknie niektórych gwiazd, ale jestem pewien, że część bardziej doświadczonych graczy się pojawi, bo po prostu tęsknią za graniem – mówi anonimowo jeden z menadżerów.

Spekuluje się już, że takie rozwiązanie byłoby także atrakcyjne dla młodych gwiazd jak Trae Young czy Collin Sexton, choć z drugiej strony niekoniecznie dla tych zawodników, którzy w połowie października mają wejść na rynek wolnych agentów. Rozmowy trwają, a liga oraz osiem zespołów wykluczonych z gry w Orlando z pewnością bacznie będą przyglądać się temu jak przebiega wznowienie sezonu. Doświadczenia z kampusu Disneya będą zapewne bardzo pomocne przy ewentualnej organizacji drugiej bańki w Chicago.

Follow @PROBASKET


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments