LeBron James jeszcze niedawno przekonywał, że podczas Igrzysk Olimpijskich w Los Angeles będzie już tylko kibicem. USA Basketball najwyraźniej nie zamierza jednak zamykać przed nim drzwi. Brian Windhorst poinformował, że jeśli James zmieni zdanie i będzie chciał wystąpić w 2028 roku, to miejsce w reprezentacji Stanów Zjednoczonych będzie na niego czekało. Byłyby to jego piąte igrzyska. Tylko co się stanie, jeśli 43-letni LeBron będzie chciał zagrać, ale nie będzie już oczywistym wyborem pod względem sportowym?
– Jeśli LeBron będzie chciał zagrać, dostanie miejsce w składzie – powiedział Brian Windhorst w swoim podkaście. Nie jest to oczywiście oficjalny komunikat USA Basketball ani ogłoszenie pierwszego zawodnika w dwunastoosobowej kadrze na Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles. Windhorst przekazał jednak, jaka ma być obecnie postawa osób odpowiedzialnych za budowę reprezentacji.
W przypadku Jamesa selekcja miałaby więc wyglądać inaczej niż w przypadku większości kandydatów. Nie musi przez następne dwa sezony przekonywać USA Basketball, że zasługuje na zaproszenie. Jeżeli nadal będzie grał, będzie zdrowy i sam zgłosi gotowość do występu, to miejsce ma na niego czekać.
To interesujące również dlatego, że sam LeBron do tej pory mówił coś dokładnie przeciwnego. Zaraz po zdobyciu złotego medalu w Paryżu został zapytany, czy wyobraża sobie jeszcze występ na igrzyskach w Los Angeles. Odpowiedział, że nie, choć jednocześnie przypomniał, że wcześniej nie zakładał również udziału w turnieju w Paryżu.
Jeszcze bardziej zdecydowanie wypowiadał się w listopadzie 2025 roku. – Znasz już moją odpowiedź. Będę oglądał – mówił w podkaście „Mind the Game”. Stephen Curry, który uczestniczył w tej samej rozmowie, również oceniał wtedy swoje szanse na powrót jako bardzo niewielkie.
Od tamtej pory sytuacja Jamesa trochę się jednak zmieniła. Tego lata zakończył ośmioletni etap kariery w Los Angeles Lakers i podpisał dwuletnią umowę z Philadelphia 76ers. Kontrakt ma być wart około 8 milionów dolarów i zawiera opcję zawodnika na sezon 2027/28. James przy okazji ogłoszenia swojej decyzji przyznał, że poważnie rozważał zakończenie kariery i nazwał wybór Sixers swoją „ostatnią decyzją„.
Jeżeli wykorzysta opcję i rozegra również sezon 2027/28, olimpijski scenariusz może się ziścić. James mógłby zakończyć sezon NBA w kwietniu, maju albo nawet czerwcu 2028 roku i zaledwie kilka tygodni później rozpocząć przygotowania do igrzysk. Nie byłby więc emerytowanym zawodnikiem wracającym na pożegnalny turniej. Przyjechałby bezpośrednio po swoim 25. sezonie w NBA.
Problem polega na tym, że w lipcu 2028 roku będzie miał już 43 lata (rocznikowo 44, bo urodziny ma w grudniu). W przypadku większości zawodników odpowiedź byłaby prosta. W takim wieku nie rozmawia się już o miejscu w reprezentacji Stanów Zjednoczonych. LeBron od dawna jednak funkcjonuje poza normalnymi skalami sportowej długowieczności i właśnie dlatego USA Basketball może sobie pozwolić na pozostawienie tej decyzji na później.
Dwa lata w tym wieku w sporcie zawodowym, to jednak przepaść. Nie mamy pojęcia w jakiej formie będzie LBJ w przyszłym sezonie, a co dopiero za dwa lata. Oczywiście nadal może być bardzo dobrym zawodnikiem NBA, ale jego rola na pewno będzie ewoluować. Może też niestety w ogóle do lata 2028 nie dotrwać jako czynny koszykarz.
Na szczęście USA Basketball nie musi odpowiadać na te pytania dzisiaj, a najważniejszym argumentem przemawiającym za specjalnym traktowaniem Jamesa jest to, co wydarzyło się dwa lata temu. LeBron nie poleciał do Paryża jako legenda, której należało zapewnić ostatni olimpijski występ. Był jednym z najważniejszych zawodników reprezentacji i został wybrany MVP całego turnieju.
Notował średnio 14,2 punktu, 6,8 zbiórki i 8,5 asysty. W finale przeciwko Francji zdobył 14 punktów, zebrał sześć piłek i miał 10 asyst. Jeszcze bardziej imponujący był jego występ w półfinale z Serbią, kiedy Amerykanie znaleźli się o krok od odpadnięcia z turnieju. James zanotował wtedy 16 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst. Było to jego drugie olimpijskie triple-double.
To ma ogromne znaczenie przy ocenie informacji Windhorsta. USA Basketball nie mówi „zabierzemy LeBrona niezależnie od wszystkiego, bo jest LeBronem„. Bardziej „po tym, co zrobił w Paryżu, nie zamierzamy teraz zamykać przed nim drzwi„.
James udowodnił również coś jeszcze. Jego wartość dla reprezentacji nie musi zależeć od zdobywania 25 punktów. W Paryżu często prowadził grę, rozpoczynał szybkie ataki, wymuszał zmiany krycia i przede wszystkim tworzył okazje do zdobywania punktów przez swoich partnerów. W reprezentacji pełnej strzelców i zawodników przyzwyczajonych w klubach do posiadania piłki potrafił być organizatorem gry.
To właśnie ten element może mieć największe znaczenie za dwa lata. Jeżeli 43-letni LeBron nadal będzie potrafił kontrolować tempo spotkania, wykorzystać przewagę fizyczną i kreować rzuty kolegom, może być bardzo wartościowym wzmocnieniem.
A co jeśli będzie chciał zagrać, ale nie będzie już wystarczająco dobry?
Reprezentacja USA będzie miała tylko dwanaście miejsc. Do 2028 roku kolejne pokolenie amerykańskich zawodników może być już w najlepszym okresie swoich karier. Anthony Edwards, Jalen Brunson, Jayson Tatum, Cade Cunningham, Cooper Flagg i wielu innych będzie walczyło o wyjazd do Los Angeles. Igrzyska Olimpijski w ich własnym kraju, to ogromne wyróżnienie, dlatego do gry będzie na pewno kolejka chętnych.
12 miejsc to mało, ale jedno dla LeBrona bie będzie problemem, jeśli będzie on nadal jednym z najlepszych zawodników w NBA. Znacznie trudniejsza sytuacja powstanie, jeśli zgłosi gotowość do występu, ale jego poziom sportowy wyraźnie spadnie.
Czy ktoś się wtedy odważy i powie 43-letniemu „królowi” Jamesowi, że dwa lata wcześniej obiecano mu miejsce, ale sytuacja się zmieniła?
A może USA Basketball uzna, że po całej jego historii w reprezentacji zasłużył na prawo do ostatniego występu?
Właśnie dlatego informacja Windhorsta jest ciekawsza niż zwykłe umieszczenie kolejnego nazwiska na bardzo wczesnej liście kandydatów.
Ewentualny występ w Los Angeles byłby również niezwykłą klamrą olimpijskiej kariery LeBrona Jamesa. Kiedy po raz pierwszy pojechał na igrzyska, miał 19 lat. W Atenach w 2004 roku znalazł się w reprezentacji między innymi razem z Allenem Iversonem, Timem Duncanem, Carmelo Anthonym i Dwyanem Wadem. Był jednak jeszcze młodym zawodnikiem po swoim debiutanckim sezonie NBA i nie odgrywał takiej roli jak największe gwiazdy zespołu.
Amerykanie przeżyli wtedy jedno z największych rozczarowań w historii reprezentacyjnej koszykówki. Przegrali w fazie grupowej z Puerto Rico i Litwą, a w półfinale z Argentyną. Z Aten wrócili tylko z brązowym medalem.
Cztery lata później James był już jedną z gwiazd „Redeem Teamu„, który odzyskał olimpijskie złoto w Pekinie. Kolejny tytuł zdobył w Londynie w 2012 roku. Potem przez 12 lat nie występował na igrzyskach.
Wrócił dopiero w Paryżu jako 39-latek i został MVP turnieju. Po 20 latach od olimpijskiego debiutu nie był już młodym graczem siedzącym momentami na ławce, ale liderem reprezentacji, w której grali też m.in. Stephen Curry, Kevin Durant, Anthony Edwards i wiele innych gwiazd.
Dziś LeBron ma cztery olimpijskie występy: Ateny 2004, Pekin 2008, Londyn 2012 i Paryż 2024. Zdobył trzy złote medale oraz jeden brązowy. Los Angeles byłoby jego piątym olimpijskim turniejem.
Dotychczas żaden zawodnik męskiej reprezentacji Stanów Zjednoczonych nie wystąpił na pięciu igrzyskach. Carmelo Anthony jako pierwszy Amerykanin dotarł do czterech, a później ten wynik osiągnęli również Kevin Durant i właśnie LeBron.
Zresztą Durant też nie wyklucza udziału na igrzyskach w 2028 roku, więc on także może dojść do pięciu olimpijskich występów.
Dla LeBrona znaczenie może mieć jednak nie tylko sam rekord. Igrzyska odbędą się w Los Angeles. W mieście, w którym spędził osiem sezonów swojej kariery, zdobył mistrzostwo NBA i gdzie nadal ma swój dom. Turniej olimpijski może więc stworzyć scenariusz niemal napisany pod filmowe zakończenie kariery.
Wyobraźmy sobie, że James wykorzystuje opcję w kontrakcie z Sixers, rozgrywa sezon 2027/28, po raz ostatni występuje w play-offach, a kilka tygodni później zakłada koszulkę reprezentacji USA. Ostatni turniej. Piąte igrzyska. Los Angeles. Walka o czwarte olimpijskie złoto. Zapewne dlatego USA Basketball nie chce podejmować tej decyzji za niego.
Na razie wszystko pozostaje jednak w sferze możliwości. LeBron nie ogłosił powrotu do reprezentacji. Wręcz przeciwnie, jego ostatnia publiczna deklaracja była taka, że w 2028 roku będzie oglądał igrzyska, a nie w nich grał. USA Basketball również oficjalnie nie potwierdziło, że jedno z dwunastu miejsc zostało dla niego zarezerwowane. Wiemy natomiast, że według Windhorsta drzwi pozostają szeroko otwarte.
Wydaje się, że wszystko zależy od najbliższych dwóch sezonów. Od zdrowia, poziomu jego gry i tego, czy rzeczywiście wykorzysta drugi rok kontraktu z Sixers.
Być może za rok pomysł występu 43-letniego zawodnika na igrzyskach będzie wyglądał absurdalnie. Być może będzie dokładnie odwrotnie. Dwa lata temu LeBron James został MVP igrzysk w wieku 39 lat. Jeśli latem 2028 roku nadal będzie zawodnikiem NBA i sam uzna, że chce spróbować jeszcze raz, to USA Basketball najwyraźniej nie zamierza mu powiedzieć „nie”. Wtedy olimpijska historia, która zaczęła się od brązowego medalu 19-letniego Jamesa w Atenach, może zakończyć się 24 lata później w Los Angeles.
Jeśli spodobał Ci się ten artykuł, to poleć go proszę znajomym. Znajdziesz mnie na Twitterze oraz Instagramie, a więcej moich artykułów jest tutaj.
Zachęcam też do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na portalu pracasport.pl. Opowiadam w nim o historii PROBASKETU, który w tym roku skończył 25 lat oraz o tym jak działamy i jak to możliwe, że udało nam się przetrwać.









