Nie da się ukryć, że przez krótką chwilę Duncan Robinson był prawdziwą rewelacją ligi i bardzo pozytywną niespodzianką, gdy okazało się, jaki świetny z niego strzelec. Dobrą grą wywalczył sobie sporych rozmiarów kontrakt, lecz od czasu podpisania umowy znacznie obniżył loty, a fatalna postawa po bronionej stronie parkietu spowodowała, że na dobre wypadł z łask trenera Erika Spoelstry. Teraz Miami Heat chcą więc poszukać mu nowego domu.

Dziś to już pewne. Miami Heat popełnili spory błąd, podpisując latem ubiegłego roku ogromnych rozmiarów kontrakt z Duncanem Robinsonem. Świetny strzelec przystał wtedy na ofertę 5-letniej umowy o wartości aż 90 milionów dolarów! Heat zainwestowali przede wszystkim w trójki Robinsona, który swego czasu był jednym z najlepszych strzelców w całej NBA. Samą swoją obecnością potrafił wpłynąć na atak ekipy z Florydy, która w 2020 roku z Robinsonem w składzie awansowała przecież aż do samego finału.

Sęk w tym, że Robinson pozostał graczem jednowymiarowym i nie wykonał odpowiednich postępów w obronie, by utrzymać miejsce w rotacji. Już w poprzednim sezonie grał mocno w kratkę, a w fazie play-off tak naprawdę nie odegrał żadnej roli. Nie inaczej jest w tym sezonie. Trener Erik Spoelstra woli stawiać na innych zawodników jak Max Strus czy Caleb Martin. W związku z tym 28-letni Robinson w trwającym sezonie jest rezerwowym i spędza na parkiecie średnio tylko 17.6 minut w każdym spotkaniu, trafiając zaledwie 35 procent rzutów z gry (w tym 31 procent trójek).

Jego średnia punktów spadła do zaledwie 6.3 oczek na mecz, co jest jego najgorszym wynikiem od przełomowego sezonu 2019-20. Nic więc dziwnego, że Heat są skłonni wysłuchać ofert transferowych za 28-latka, szczególnie że w oczy zagląda im widmo sporych rozmiarów podatku w przyszłym sezonie. Nie pomaga jednak fakt, że Robinson za kolejne trzy sezony może zarobić ponad… 57 milionów dolarów, wliczając w to opcję zawodnika na rozgrywki 2025-26. O zainteresowanych klubach na razie więc nie słychać.

Heat tymczasem mają czym się martwić, bo jak na razie słabo im idzie w trwających rozgrywkach i jak do tej pory przegrali już 11 z 18 rozegranych spotkań (w tym cztery ostatnie z rzędu), przez co plasują się na odległym 12. miejscu w konferencji zachodniej. Ewentualny transfer mógłby być więc też próbą odświeżenia drużyny i mógłby dać Heat impuls do wygrywania.