NBA: Kolejny rozgrywający na celowniku New York Knicks

0
2324

Tyus Jones wydaje się być jednym z bardziej łakomych kąsków zbliżającego się off-season. Na rozgrywającego zęby ostrzą sobie między innymi New York Knicks, którzy mogą mieć latem problem z dopięciem własnego portfela.

Za Tyusem Jonesem bez wątpienia najlepszy sezon w zawodowej karierze. W barwach rewelacji rozgrywek – Memhpis Grizzlies – rozgrywający zdobywał średnio 8.7 punktu i 4.4 asyst. Liczby nie oddają jednak jego prawdziwej przydatności dla zespołu, zwłaszcza gdy kontuzjowany był Ja Morant. 25-latek doskonale sprawdził się jako „generał drużyny”, przez którego ręce przechodziła większość ataków Miśków, a drużyna zaliczyła w tym okresie bilans 20-5.

Efektywność Jonesa obrazuje jedna, zwalająca z nóg statystyka. Jego stosunek asyst do strat w całej karierze wynosi 5.2, co jest najwyższym tego typu wskaźnikiem spośród wszystkich graczy, którzy kiedykolwiek biegali po parkietach NBA. Drugi w klasyfikacji wszech czasów sklasyfikowani jest Muggsy Bogues (4.7), a kolejne miejsca zajmują John Paxson (4.2) i Chris Paul (4.0).

Trudno więc się dziwić, że Knicks dostrzegli w zawodniku potencjał na kogoś więcej, niż tylko zmiennika. W środowisku NBA nie ma wątpliwości, że na szczycie listy życzeń ekipy z Madison Square Gardem tego lata znajdzie się Jalen Brunson, jednak jeżeli plan numer 1 nie wypali, mogą zwrócić się w kierunku Jonesa. Na drodze mogą stanąć im jednak, jak to zwykle bywa pieniądze.

Rozgrywający stanie się tego lata niezastrzeżonym wolnym agentem. Grizzlies mogą podpisać z nim przedłużenie przy pomocy mid-level exception, co sprawia, że aby przebić ofertę przeciwników ekipa z Nowego Yorku musiałby głęboko sięgnąć do portfela. Spekuluje się, że nawet w przypadku zwolnienia Taja Gibsona i wymiany niechcianego Nerlensa Noela klub nadal nie zdobędzie sumy, która pozwoliłaby mu na jednoczesne podpisanie Jonesa i uzupełnienie reszty zestawienia.

Już w czwartek 12 maja o godz. 21:00 rozpocznie się kolejny Podcast PROBASKET LIVE.

Poprzedni odcinek możecie obejrzeć tutaj: