Dla Mylesa Turnera nieustanne doniesienia o możliwych transferach z jego udziałem są częścią jego codzienności już od długiego czasu. Środkowy Pacers stał się „łakomym kąskiem” dla zespołów szukających wzmocnień pod koszem, ale jak dotąd w swojej karierze reprezentował tylko jeden klub. Na łamach Andscape Turner podzielił się swoimi przemyśleniami w tej sprawie i opisał, jak podróż do Afryki pomogła mu odnaleźć wewnętrzny spokój.

Kiedy amerykańskie media poinformowały, że Indiana Pacers rozpoczynają proces przebudowy zespołu, Myles Turner momentalnie znalazł się na celowniku kilku zespołów NBA. Wiele mówiło się o zainteresowaniu ze strony Boston Celtics, Los Angeles Lakers, San Antonio Spurs czy New York Knicks. Kolejne doniesienia dziennikarzy sugerowały, że 26-letni środkowy chce opuścić Indianapolis, choć sam zawodnik zdementował to za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Dla Turnera tego typu plotki są normą już od długiego czasu. Nawet kiedy jego Pacers włączyli się do walki o miejsce w czołowej ósemce Wschodu, dziennikarze prześcigali się z doniesieniami o możliwych ofertach transferowych z jego udziałem. Cały ten proces napędzany był przez nieudane występy Indiany, która pomimo odpowiednio 5., 5. i 4. miejsca w tabeli konferencji na koniec sezonu w 2018, 2019 i 2020 roku, swoją przygodę za każdym razem kończyła na pierwszej rundzie play-offs (kolejno 3-4 z Cleveland Cavaliers, 0-4 z Boston Celtics oraz 0-4 z Miami Heat).

W ostatnim czasie kierownictwo Pacers oddało w wymianach Domantasa Sabonisa, Carisa LeVerta i Malcolma Brogdona, co jednoznacznie sugeruje, że włodarze nie byli zadowoleni z wyników, jakie zespół osiągał w poprzedniej postaci. To z pewnością nie ułatwia życia Mylesa Turnera, który również nie może być pewny swojej przyszłości. Środkowy zdecydował się na wyjazd do Afryki (Tanzanii), by w ten sposób choć na chwilę odciąć się od medialnych nagonek.

– To była moja pierwsza podróż do Afryki. Byłem przytłoczony emocjami, nie wiedziałem co myśleć. Pierwsza rzecz, jaka przyszła mi do głowy po 20-godzinnym locie, to „w końcu jesteśmy”. Jednak kiedy wszystko się uspokoiło, rozejrzałem się i pomyślałem „Jestem w domu”.

Środkowy podkreślił, że w przeszłości planował tego typu wycieczkę ze wspomnianym Brogdonem, który jest już zawodnikiem Boston Celtics. Odkąd rozgrywający trafił do Pacers, dwójka ta rozwinęła głęboką, przyjacielską relację. Na miejscu w Tanzanii Turner pracował jednak z rodzinną fundacją Brogdona, która pomaga również w Rwandzie i Ugandzie. Dostarczył także wiele potrzebnych tam rzeczy, w tym 250 tysięcy masek na twarz oraz 15 maszyn do elektroakupunktury. Jak sam przyznaje, kluczem było dla niego odnalezienie spokoju, który miał pomóc w walce z nieustannymi doniesieniami mediów.

– To moje piąte lato z plotkami transferowymi. „Wyląduje tam, zrobi to, zrobi tamto”. W końcu jestem na to niewrażliwy, w pewnym sensie. To kolejna rzecz, z której jestem dumny – przyznaje Turner.

W poprzednim sezonie Myles Turner opuścił aż 40 spotkań Indiana Pacers z powodu kontuzji. W 42 rozegranych meczach notował średnio 12,9 punktu,  7,1 zbiórki oraz 2,8 bloku na mecz, trafiając 50,9% wszystkich rzutów z gry (najlepszy wynik od rozgrywek 2016/17). Pod jego nieobecność klub z Indianapolis ukończył sezon zasadniczy na 13. miejscu w tabeli konferencji wschodniej z bilansem 25-57. Pacers otrzymali 6. pick w drafcie, z którym wybrali Bennedicta Mathurina z Uniwersytetu Arizony.

– Przez walkę z kontuzją [stopy] moja psychika miewała wahania. To w gruncie rzeczy wykluczyło mnie z gry na pół sezonu. Tęskniłem za tym i szukałem miejsca do znalezienia spokoju. Czuję, że właśnie ta podróż była dla mnie czymś idealnym – dodaje Turner.

Turner przyznaje, że nie jest już wrażliwy na kolejne plotki o transferach z jego udziałem, jednak musi pamiętać, że przed nim bardzo trudny okres. W przyszłym roku może stać się bowiem niezastrzeżonym wolnym agentem. Jeśli Pacers nie będą przekonani co do jego przyszłości w Indianapolis, mogą ponownie przysłuchiwać się ofertom za swojego środkowego. Ten z kolei, niezależnie od tego, w jakich barwach dokończy nadchodzące rozgrywki, będzie musiał podjąć kluczową dla swojej przyszłości decyzję.

Zapraszamy na kolejny Podcast PROBASKET LIVE już w środę 3 sierpnia o godz. 21:00. Michał Pacuda i Krzysztof Sendecki przez dwie godziny będą rozmawiać o transferach, ruchach kadrowych zespołów, sytuacji Russella Westbrooka, Kevina Durannt i New York Knicks oraz wielu innych tematach!








2 KOMENTARZE

  1. Z innej beczki. Prawdopodobnie z Suns odchodzi Jae Crowder, Cam Johnson wskakuje do pierwszej piątki. Ciekawe czy się nie dogadali, czy Suns po prostu czyszczą sobie salary cap (-10mln$).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj