Jeremy Sochan chce wrócić do NBA i mówi wprost, jak zamierza na to zapracować. Przed pierwszym meczem w G League opowiedział, dlaczego zwolnienie przez Portland Trail Blazers nie odebrało mu pewności siebie, co chce pokazać w Texas Legends i o czym rozmawiał już z nowymi kolegami. – Kiedy wygrywamy, wszyscy na tym korzystają – mówi Polak.
W czerwcu Jeremy Sochan zdobył mistrzostwo NBA z New York Knicks, którzy pokonali w finałach jego były zespół, San Antonio Spurs. W sierpniu podpisał niegwarantowany kontrakt z Portland Trail Blazers, a w październiku klub zwolnił go tuż przed startem sezonu. Tydzień później Texas Legends wybrali go z pierwszym numerem draftu G League. Dlaczego Sochan wybrał G League, a nie np. Europę pisaliśmy tutaj.
Co Sochan wyniósł z dwóch miesięcy w Portland?
Podczas dnia medialnego Texas Legends Jeremy wrócił do tego, co wydarzyło się w Portland. Po raz pierwszy od dłuższego czasu przeszedł cały okres przygotowawczy w pełnym zdrowiu. Mógł regularnie trenować i sprawdzić się w meczach przedsezonowych. To właśnie te dwa miesiące dały mu poczucie, że jest w swoim właściwym rytmie.
– Kiedy patrzę na te dwa miesiące, widzę, jak dużo się rozwinąłem. Byłem zdrowy przez cały obóz, mecze przedsezonowe i otwarte treningi. Kiedy zaczęły się mecze, starałem się jak najlepiej wykorzystać minuty, które dostałem. Zagrałem kilka dobrych spotkań. Jaki więc byłby sens złościć się na to, że mnie zwolniono? – powiedział Sochan.
Mówiąc o ostatnich latach w NBA, Sochan przyznał, że czasem za długo rozpamiętywał to, co już się wydarzyło. Teraz chce się skupić na tym, na co ma wpływ i co może zrobić dla Texas Legends.
– Myślę, że największa lekcja dla mnie to skupiać się jak najbardziej na tym, co jest teraz. Ciągle do tego wracam, bo jest mnóstwo rzeczy, na które nie masz wpływu, w życiu i w koszykówce. Czasem mam wrażenie, że za bardzo trzymałem się przeszłości. Rozpamiętywałem to, co się wydarzyło, zamiast przyjąć to do wiadomości i iść dalej – mówił.
– Wiem, ile jestem wart, wiem kim jestem. Każdego dnia chcę być najlepszą wersją siebie. Trzeba po prostu dalej robić swoje – dodał Sochan.
W Teksasie znów zagra z kolegą z Baylor
Zmiana drużyny i otoczenia to dla Sochana coś, co zna bardzo dobrze od wielu lat. Podczas dnia medialnego przypomniał, jak wcześnie po raz pierwszy wyjechał z domu i jak z czasem nauczył się odnajdywać w nowych miejscach.
– To trudne, bo wychodzisz poza swoją strefę komfortu. Ale jednocześnie trochę mi się to podoba. Mam wrażenie, że u mnie zawsze tak było. Wyjechałem z domu w wieku 15 lat, więc tak od dawna wygląda moja droga. Tak bardzo kocham tę grę, że to, czy czuję się komfortowo, nie ma większego znaczenia. Dopóki mam szansę, skorzystam z niej i zrobię z nią tyle, ile będę mógł – powiedział.
Drużyna Texas Legends gra w Frisco, w aglomeracji Dallas. Z nowej bazy Sochan będzie miał blisko do Waco, gdzie w sezonie 2021/22 grał na uczelni Baylor.
– Dobrze wspominam czas w Baylor, a to niedaleko, więc mam nadzieję, że uda mi się tam zajrzeć. Cieszę się też, że trafiłem do nowego dla mnie otoczenia. Przez całą karierę, jeszcze zanim zacząłem grać zawodowo, często zmieniałem miejsce. Chodzi o to, żeby się dostosować, uczyć i jednocześnie rozwijać – mówił Sochan.
Z Baylor zna też Adama Flaglera, z którym znów będzie w jednej drużynie. Na pytanie o ponowne spotkanie z kolegą odpowiedział krótko. – Dużo się wydarzyło, ale Adam to mój człowiek – powiedział.
Co Sochan chce pokazać w Texas Legends?
Sochan rozegrał 228 meczów przez 4 lata w sezonach zasadniczych NBA. W zespole Nate’a Mitchella chce wykorzystać to doświadczenie również w szatni. Część jego nowych kolegów przychodzi prosto z uczelni i dopiero poznaje zawodową koszykówkę.
– Wiem pewnie kilka rzeczy, których część chłopaków jeszcze nie wie. Niektórzy przychodzą prosto z uczelni. To dla nich zmiana i chcę ich w tym wesprzeć. Chcę się odzywać, rozmawiać z nimi i maksymalnie im to ułatwić, bo wiem, że w nowym otoczeniu czasem się stresujemy – powiedział Sochan.
Sochan chce wnieść do Texas Legends swoją energię i pokazać, co potrafi po obu stronach parkietu. – Chcę ludziom o tym przypomnieć – powiedział.
Zapytany o konkretne zadania, zaczął od obrony. – W obronie chcę kryć najlepszych zawodników rywali. W ataku chcę być sobą, grać agresywnie, kreować akcje i atakować kosz – wyjaśnił Sochan.
O powrocie do NBA rozmawiał już z kolegami z Legends. Jak mówi, kluby najlepiej zobaczą, co potrafi, kiedy jego gra będzie się przekładała na zwycięstwa drużyny.
– Rozmawiałem o tym też z kolegami z drużyny. Kiedy wygrywamy, wszyscy na tym korzystają. Trzeba pamiętać, że podpisanie kontraktu z klubem NBA to główny cel. Teraz liczy się jednak to, co robię tutaj, w tej drużynie. Wygrywanie jest ważne, bo pokaże, jakim jestem zawodnikiem i dlaczego jest dla mnie miejsce w tej lidze – powiedział Sochan.
– Jeden z trenerów powiedział mi kiedyś „szanuj koszykarskich bogów”. Niezależnie od sytuacji i otoczenia staraj się być najlepszą wersją siebie. Nie mogę się doczekać, żeby w pewnym sensie odkryć siebie na nowo. Przez ostatnie cztery lata były wzloty i upadki, sporo dobrych rzeczy i trochę złych. Chcę na tej drodze pozostać sobą i jak najbardziej pomóc drużynie wygrywać – dodał.
Z kim Sochan może podpisać kontrakt?
Sochan ma standardową umowę z G League. Texas Legends mają prawa do jego występów w tych rozgrywkach, a w NBA Polak nadal jest wolnym graczem. Każdy z 30 klubów może negocjować bezpośrednio z nim i jego agentem. Dallas Mavericks, z którymi powiązani są Legends, nie mają pierwszeństwa ani prawa do wyrównania oferty.
Podpisanie przez klub NBA zawodnika z kontraktem w G League nazywa się call-up. W przypadku Sochana może do niego dojść nawet przed pierwszym meczem. Polak ma za sobą cztery sezony w NBA, więc jego staż wyklucza umowę two-way. Klub może jednak od razu zaoferować mu standardowy kontrakt, na przykład do końca sezonu.
Od 5 stycznia 2027 roku kluby będą mogły podpisywać także zwykłe kontrakty 10-dniowe. Taka umowa trwa 10 dni albo obejmuje trzy mecze drużyny, zależnie od tego, który okres jest dłuższy. Jeden klub może podpisać z tym samym zawodnikiem maksymalnie dwie takie umowy w sezonie. Jeśli chce go zatrzymać, kolejny kontrakt musi obejmować co najmniej resztę sezonu. Wcześniejsza umowa 10-dniowa jest możliwa w ramach wyjątku kadrowego za zgodą ligi.
Z ciekawych informacji. Na PROBASKET pisaliśmy też o tym, że Oklahoma City Thunder podpisała właśnie umowę z zawodnikiem z G League i zastanawialiśmy się dlaczego to nie był Jeremy Sochan. Ten artykuł znajdziecie tutaj.
Terminarz Texas Legends – pierwsze 10 meczów
Legends rozpoczną sezon od dwóch wyjazdowych spotkań z Mexico City Capitanes. Pierwszy mecz u siebie rozegrają w Frisco w nocy z 13 na 14 listopada przeciwko Rio Grande Valley Vipers. Wszystkie godziny podajemy według czasu polskiego. Gospodarz jest pierwszy.
| Nr | Data w Polsce | Godzina | Mecz | Miejsce |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Noc z 8 na 9 listopada | 01:30 | Mexico City Capitanes – Texas Legends | Meksyk, wyjazd |
| 2 | Noc z 10 na 11 listopada | 03:00 | Mexico City Capitanes – Texas Legends | Meksyk, wyjazd |
| 3 | Noc z 13 na 14 listopada | 02:00 | Texas Legends – Rio Grande Valley Vipers | Frisco, u siebie |
| 4 | 15 listopada | 22:00 | Texas Legends – Rio Grande Valley Vipers | Frisco, u siebie |
| 5 | 19 listopada | 17:30 | Memphis Hustle – Texas Legends | Southaven, okolice Memphis, wyjazd |
| 6 | Noc z 21 na 22 listopada | 02:00 | Texas Legends – Memphis Hustle | Frisco, u siebie |
| 7 | Noc z 27 na 28 listopada | 02:00 | Texas Legends – Osceola Magic | Frisco, u siebie |
| 8 | 29 listopada | 22:00 | Texas Legends – Osceola Magic | Frisco, u siebie |
| 9 | Noc z 5 na 6 grudnia | 02:00 | Oklahoma City Blue – Texas Legends | Oklahoma City, wyjazd |
| 10 | Noc z 7 na 8 grudnia | 02:00 | Oklahoma City Blue – Texas Legends | Oklahoma City, wyjazd |
W sezonie 2026/27 około 475 meczów G League będzie można obejrzeć bezpłatnie na stronie i w aplikacji NBA. Informację o transmisji danego spotkania liga podaje w terminarzu.









