Oklahoma City Thunder potrzebowali pomocy i podpisali Dalena Terry’ego, zawodnika Santa Cruz Warriors z G League. W tym samym czasie bez klubu NBA pozostaje Jeremy Sochan. Nie mamy informacji czy mistrzowie NBA w ogóle rozważali podpisanie Polaka, ale sam wybór Terry’ego dużo mówi o tym, jakiej pomocy potrzebują teraz Thunder.
Na pierwszy rzut oka sprawa może dziwić. Jeremy Sochan ma więcej meczów w NBA, jest wyższy, silniejszy i ma za sobą mistrzowski sezon w barwach Knicks. Dalen Terry przez cztery lata w lidze nie wywalczył stałego miejsca w rotacji, a ostatnio przygotowywał się do sezonu w Warriors, by potem trafić do ich zespołu G League.
Thunder nie szukali jednak zawodnika z najlepszym życiorysem. Szukali gracza do bardzo konkretnego zadania. Terry ma 24 lata, mierzy 198 cm i jest przede wszystkim niskim skrzydłowym. Może bronić obwodowych, przejmować krycie po zasłonach, biegać do kontrataku i stać w rogu boiska, gdy Shai Gilgeous-Alexander bierze na siebie tworzenie ataku. Nie potrzebuje wielu posiadań, nie oczekuje roli w pierwszej piątce i w zasadzie ma wykonać pracę, którą można wpisać na tablicy przed meczem.
W ostatnim sezonie dla Bulls i 76ers trafił 36,4% rzutów za trzy. W 48 spotkaniach notował średnio 3,7 punktu, 1,7 zbiórki i 1,4 asysty. To nie są liczby, które mają kogokolwiek zachwycić. Dla Thunder ważniejsze może być jednak to, że Terry przy odpowiedniej roli nie zabiera przestrzeni liderom.
Kogo tak naprawdę zastępuje Terry?
Thunder są obecnie osłabieni na kilku pozycjach. Dłużej nie grają Jalen Williams, Cason Wallace i Chet Holmgren. Problemy zdrowotne mieli też Alex Caruso, Nikola Topić oraz Thomas Sorber.
Patrząc na tę listę można pomyśleć, że mogliby podpisać zawodnika na każdej pozycji. Największą lukę mają jednak na obwodzie. Wallace i Caruso to gracze, którzy potrafią naciskać na piłkę, przeszkadzać rozgrywającym rywali i zmuszać ich do trudnych decyzji jeszcze przed pierwszą zasłoną.
Terry nie zastąpi ani Caruso, ani Wallace’a, ale jest jednak bliżej tego typu zadania niż Sochan. Chociaż warto pamiętać, że mimo swojego wzrostu 203 cm i pozycji bardziej „cztery”, czyli silnego skrzydłowego, to Jeremy potrafił kryć nawet rozgrywających i bardzo się w tym spełniał.
Wiele było takich sytuacji czy to jeszcze w Spurs, czy w Knicks, a nawet w Blazers w meczach przedsezonowych, kiedy Sochan grał na skrzydle na pozycji numer 3. Jego naturalne atuty bardziej pasują jednak do gry bliżej kosza. Przy 203 cm wzrostu, waży około 104 kilogramów, potrafi walczyć o zbiórkę, zmieniać krycie na silniejszych zawodników i dawać drużynie fizyczność, której nie zapewni Terry.
Możemy założyć, że Thunder po prostu potrzebowali gracza bardziej na obwodzie (dwójko-trójki), a nie skrzydłowego / podkoszowego (czyli czwórki).
Sochan był dostępny, ale niekoniecznie pasował do tej samej roli
Pamiętajmy też o jednej rzeczy. Wybór Sochana z numerem pierwszym przez Texas Legends w drafcie G League nie oznacza, że prawa do jego kontraktu NBA należą do Dallas Mavericks.
Legends są nazwijmy to zapleczem Mavericks, lecz każdy klub NBA może zaproponować Polakowi standardową umowę. Sochan ma za sobą cztery sezony w lidze, więc nie może już podpisać kontraktu two-way. O jego decyzji, by zostać w Stanach Zjednoczonych i walczyć o powrót do NBA pisaliśmy tutaj.
Thunder zapewne mu się przyglądali i zastanawiali się czy będzie pasował do ich drużyny i czy pomoże im w tych elementach, które obecnie trzeba „załatać”.
Sochan w 228 meczach NBA notował średnio 9,9 punktu i 5,4 zbiórki. Jest bardziej wszechstronny w obronie od Terry’ego, lepiej zbiera i wciąż ma tylko 23 lata. Gdyby Thunder szukali energii na pozycji silnego skrzydłowego, albo fizycznej odpowiedzi na większych rywali, to bardziej by w tej układance pasował Polak.
OKC mogli wziąć pod uwagę skuteczność rzutów z dystansu. Co prawda wydawało się, że Sochan poprawił rzut i dobrze się prezentował w meczach przedsezonowych Blazers, to jednak jego skuteczność w karierze wynosi 28,6%.
Na takim etapie i w takich momentach górę może brać analityka i potrzeba danego klubu w tym danym momencie, a nie rozpatrywanie różnych walorów danego zawodnika. Po prostu sztaby szkoleniowe mogą myśleć zero-jedynowo „na tej pozycji jest dziura do załatania na tydzień, dwa czy miesiąc i ten zawodnik najlepiej ją wypełni„.
Oczywiście Terry nie jest snajperem, który nagle rozwiąże wszystkie problemy Thunder, ale jego 36,4% zza łuku z poprzedniego sezonu mogło być kluczowe przy podejmowaniu decyzji o jego zatrudnieniu.
Co dalej z Sochanem?
Polak zagra teraz w G League i będzie miał okazję, aby pokazać się wszystkim klubom NBA. Bardzo wiele zależy teraz od tego jak będzie się prezentował na boisku i tego, czego dana drużyna NBA będzie potrzebować. Sochan jest 23-letnim zawodnikiem z 228 meczami NBA i mistrzowskim pierścieniem. Taki życiorys, jeśli pokaże, że jest w formie, to nie znika z rynku na długo.
AKTUALIZACJA: Wróć do nas około godz. 11:30. Wtedy opublikujemy nowy artykuł z wypowiedziami Sochana.









