Los Angeles Lakers przystępowali do sezonu z jasno określonym celem – mieli się liczyć w walce o mistrzostwo NBA. Całe rozgrywki były dla nich prawdziwą katastrofą. Teraz Jeanie Buss mówi o tym, że pewne rzeczy zaczynają jej naprawdę przeszkadzać. Lepiej późno niż wcale. 


Przejęła lejce od świętej pamięci Jerry’ego Bussa i skupiła się na zarządzaniu od strony biznesowej. Sport zostawiła specjalistom, z których pracy nie może być w ostatnim czasie usatysfakcjonowana. To prawda, że Los Angeles Lakers udało się zdobyć tytuł w bańce, ale po raz kolejny okazało się, że znacznie łatwiej na szczyt wejść, niż się na nim utrzymać. O wynikach z dwóch ostatnich lat w LA chcą jak najszybciej zapomnieć. Jeanie Buss chce zadbać o to, by kolejny sezon był już zupełnie inną historią. 

Zaczyna mi brakować cierpliwości, bo mieliśmy czwarty najwyższy budżet w lidze – mówi Jeanie Buss. – Kiedy wydajesz tak duże pieniądze na podatek od luksusu, to oczekujesz gry głęboko w play-offach. Trudno mi było przełknąć, że mimo takiego poświęcenia nie mamy rezultatu, jakiego oczekiwaliśmy. Nie jestem zadowolona i nie jestem usatysfakcjonowana – dodała Buss. Pamiętacie, co się stało ostatnim razem, gdy Buss była niezadowolona? Zwolniła swojego brata, zimą 2017 roku. 

Wówczas z pracą pożegnał się także wieloletni generalny menedżer Lakers – Mitch Kupchak. Jednak pozycja Roba Pelinki jest rzekomo bezpieczna. Ma na tyle duży kredyt zaufania, że ciągle może budować zespół według własnej wizji. Z tym że wokół niego jest sporo osób, które również chcą mieć wpływ na to, jak powstaje rotacja. – Muszę to naprawić – mówiła Buss w odpowiedzi na złość i frustrację wśród kibiców zespołu z LA. – Podejmę te najtrudniejsze decyzje, bo właśnie na tym polega moja praca – mówi dalej. 

Buss w rozmowie z LA Times przyznała, że konsultowała się m.in. z Philem Jacksonem i Magiciem Johnsonem – legendami Lakers. Zaprzeczyła też doniesieniom, że to Klutch Sports, agencja Richa Paula kontroluje to, co się dzieje w LA. – To ja kontroluję Los Angeles Lakers i to do mnie należy ostatnie słowo – dodała, choć za moment podkreśliła: – Całkowicie ufam Robowi [Pelince]. Jest bystry, myśli strategicznie i wszystko robi w określonym celu. Wierzę, że zbuduje drużynę i znajdzie trenera, który przywróci nas na odpowiednie miejsce – dodała. 

Chciałabym, żeby kibice w Los Angeles z optymizmem patrzyli w przyszłość – skończyła. O to będzie na ten moment trudno. Wiele zależy rzecz jasna od kolejnych ruchów Lakers. Na przestrzeni ostatnich miesięcy Buss miała zapewne wiele interakcji z kibicami, które sugerowały jej, że atmosfera jest napięta. Wiele się nauczyła od swojego ojca i teraz chce wprowadzić te lekcje w życie, by już w kolejnym sezonie Lakers znów byli tym samym dumnym Klubem. 

W czwartek 12 maja o godz. 21:00 kolejny podcast PROBASKET Live:






4 KOMENTARZE

  1. Jak zawodnik a nie zarząd klubu decyduje o składzie zespołu to skąd to zdziwienie?

  2. Lebron się nie sprawdził kompletnie jako GM. Tak samo jak duet GM-ów Irving-Durant. Trzeba jednak ludzi na chłodno kalkulujących, a nie kolesiostwa.

    • Właśnie, niektórym graczom się mocno w 4 literach poprzewracało. Koncerty życzeń, dobieranie składu pod kątem widzimisię gwiazdy, LeBrona chociaż bronią tytuły i wcześniejsze sukcesy, Durant – Irving to porażka pod każdym względem. Ale czego oczekiwać od dorosłego faceta, który spędza czas na graniu w gry w sieci i obrażaniu kibiców w tym czasie. On jest na poziomie mentalnym nastolatka.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj