W niedzielnym meczu z Bucks lider Houston Rockets James Harden zaprezentował znakomitą grę w defensywie przeciwko Giannisowi Antetokounmpo.


Często krytykowany za brak zaangażowania na defensywie Harden, w decydujących minutach meczu nie zawahał się zagrać naprzeciw większemu i silniejszemu Grekowi. W jednej z kluczowych akcji zastopował skutecznie Giannisa, który nie mogąc wypracować sobie pozycji do rzutu, odrzucił piłkę do Georga Hilla. Akcja Bucks zakończyła się wymuszonym i niecelnym rzutem Middletona.

Cała drużyna Rockets popisała się świetną grą w defensywie przeciwko ekipie Bucks. Znaczna przewaga fizyczna drużyny z Wisconsin nie wystarczyła, aby pokonać wyraźnie zmotywowanych podopiecznych Mike’a D’Antoniego.

Imponująca defensywa Rockets stała się niespodziewanie kluczem do zwycięstwa. Dzięki ruchliwej i twardej obronie Rakiety wymusiły w ostatnich minutach meczu wiele niechlujnych zagrań Kozłów. Po przechwytach i szybkich akcjach udało się im zdobyć kilka kluczowych dla losu meczu punktów.



Giannis po raz kolejny rozegrał dobre spotkanie i był nawet bliski triple-double. Jednak mimo imponujących 36 punktów, 18 zbiórek i ośmiu asyst indolencja podczas akcji, gdy krył go niższy Harden, prawdopodobnie przesądziła o porażce Bucks.

Harden do pojedynku z Antetokounmpo podchodzi bardzo poważnie. Ich zeszłoroczna rywalizacja o tytuł MVP sezonu zasadniczego była gorącym tematem w mediach. Harden wielokrotnie podważał słuszność przyznania tego tytułu Giannisowi i jak można było wywnioskować po wczorajszej postawie lidera Rakiet, ich niezwykła rywalizacja trwa w najlepsze.

Mimo iż linijka Giannisa była we wczorajszym meczu bardziej imponująca, to właśnie Harden po zwycięstwie swojej drużyny może czuć prawdziwą satysfakcję.

Zwyciężając z kolejnym mocnym rywalem, Houston potwierdzają swoje wysokie aspiracje. Czarny koń zachodu? Zdecydowanie tak!


Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments