Wszyscy wiemy, że Amerykanie kochają statystyki i w ligach zawodowych liczą praktycznie wszystko, co się da. Jest jedna statystyka, wcale nie taka abstrakcyjna, w której James Harden jest lepszy od wszystkich drużyn NBA! Oprócz tej, w której sam grał oczywiście. O co chodzi?


Wygląda na to, że James Harden wymusił więcej fauli przy rzutach za trzy punkty, niż każda z drużyn NBA.

Statystyka została policzona od 2009 roku, a więc od momentu przyjścia Hardena do NBA. Chodzi o wszystkie inne drużyny (poza tą w której grał przez większość swojej kariery, czyli Rockets).

Wygląda to kuriozalnie, ale James Harden zagrał w sumie w 877 meczach sezonu zasadniczego i aż 521 razy wymuszał faule przy rzutach za trzy punkty. Jeśli nie weźmiemy pod uwagę Houston Rockets, w których przez większość kariery grał Harden, to na drugim miejscu po nim będą Los Angeles Lakers, a na trzecim Portland Trail Blazers.

James Harden w sumie zagrał w 877 meczach w NBA (w sezonach zasadniczych). Pierwsze trzy sezony spędził w Oklahoma City Thunder, potem kolejne w Houston Rockets i na początku rozgrywek 2020/21 został wytransferowany do Brooklyn Nets. Jego średnia punktowa z kariery to 25,1 punktu.

Jeśli spojrzymy na jego średnią w rzutach za trzy punkty, to zobaczymy, że jeszcze kilka sezonów temu oddawał średnio więcej rzutów z dystansu, niż za dwa! Ale taka pamiętamy była taktyka Rockets – rzucać za trzy bez opamiętania.

Z pomocą i rozwinięciem statystyki fauli przy rzutach za trzy punkty przychodzi znany profil Crazy Stats, który to dokładnie policzył. Licząc od sezonu 2009/10 wyszło im, że najwięcej wymuszeń fauli przy rzutach za 3 punkty mieli:

  1. Houston Rockets (z Jamesem Hardenem) – 805
  2. James Harden (on sam, w pojedynkę) – 521
  3. Los Angeles Lakers – 439
  4. Portland Trail Blazers – 436
  5. Los Angeles Clippers – 420
  6. Brooklyn Nets – 391
  7. Oklahoma City Thunder – 383
  8. Charlotte Hornets – 379
  9. Golden State Warriors – 376
  10. Orlando Magic – 372
  11. Toronto Raptors – 356
  12. San Antonio Spurs – 351
  13. Atlanta Hawks – 342
  14. Boston Celtics – 340
  15. Philadelphia 76ers – 335
  16. Washington Wizards – 325
  17. Miami Heat – 324
  18. Indiana Pacers – 312
  19. Dallas Mavericks – 308
  20. Denver Nuggets – 301
  21. Phoenix Suns – 300
  22. Cleveland Cavaliers – 294
  23. Detroit Pistons – 292
  24. Milwaukee Bucks – 290
  25. Houston Rockets (bez Jamesa Hardena) – 284
  26. Utah Jazz – 270
  27. New Orleans Pelicans – 268
  28. Chicago Bulls – 248
  29. Sacramento Kings – 232
  30. Minnesota Timberwolves – 231
  31. New York Knicks – 225
  32. Memphis Grizzlies – 193

Na szczęście to koniec!

Co prawda James Harden nie rzuca już po kilkanaście razy z dystansu w każdym meczu, ale i tak można powiedzieć, że to koniec wymuszania tak wielu fauli przy rzutach za 3 punkty – zwłaszcza przez Hardena. Od kolejnego sezonu zostaną zmienione przepisy, które ukrócą sprytne zachowania graczy ataku.

W czerwcu Maks Kaczmarek pisał na PROBASKET tak:

Zarząd ligi wydaje się dostrzegać zmiany zachodzące w dzisiejszej koszykówce. Idąc z duchem czasu włodarze NBA zdecydowali się już na początku tego sezonu rozpocząć rozmowy na temat coraz bardziej powszechnego zjawiska jakim jest wymuszanie fauli. Pod lupę działacze wzięli głównie rzuty w wyskoku. Ich zdaniem zawodnicy zbyt często, wykorzystując swoje „cwaniactwo”, zmuszają niejako arbitrów do odgwizdywania przewinień na ich korzyść. Ten trend ma teraz ulec zmianie.

Wszyscy sędziowie NBA mają zostać przeszkoleni w zakresie następujących boiskowych sytuacji:

  • Rzucający wysuwa nogę podczas rzutu w kierunku obrońcy,
  • Gracz drużyny atakującej nagle zmienia kierunek ruchu i uderza w obrońcę,
  • Rzucający wykonuje skok w kierunku obrońcy lub nachyla się w jego stronę,

Każda z powyższych sytuacji będzie skutkować faulem ofensywnym.

Jak już wtedy komentowaliśmy, to uderzy przede wszystkim w Jamesa Hardena, który był mistrzem w wymuszaniu fauli rywali. Za każdym razem, kiedy rywal reagował na jego zwód, nieważne czy 3, 5, 7 czy 9 metrów od kosza, to ten próbował wbić się w niego lub w jakiś sposób tak zareagować, żeby wymusić przewinienie.

Nowe zasady mają uniemożliwić Hardenowi takie numery. Oczywiście nie tylko on to wykorzystywał. Kiedy robimy zwód, obrońca leci na nas, to trudno nie mieć odruchu „rzucę, to gwizdną faul”. Teraz nadal tak będzie, ale chodzi o sytuacje, kiedy gracz ataku wbijał się ciałem w obrońcę będącego w powietrzu, albo specjalnie podsuwał swoją rękę pod rękę obrońcy.

Teraz jeśli defensor nawet jak będzie w powietrzu, ale nie wpadnie w gracza ataku, to sędziowie nie będą odgwizdywać fauli obrońcy. Jeśli zaś zawodnik ataku będzie chciał tak jak do tej pory wymusić faul, a więc swoje ciało ukierunkuje tak, żeby np. obrońca spadł na niego, to będzie to faul w ataku.

To powinno zdecydowanie zadowolić osoby, które mówiły w ostatnich latach, że NBA nie da się oglądać, a jak patrzyły na Jamesa Hardena, to często przeklinały pod nosem złoszcząc się na jego styl gry.

Zobaczymy jak to wyjdzie w praktyce.

Przy okazji rzutów za 3 punkty przypominam artykuł, analizę, która zebrała bardzo pochlebne opinie (ma ponad 24 tysięcy odsłon), bo wyjaśnia dokładnie „co się stało z rzutami z dystansu w NBA?„. Tym razem bez opinii i naciągania. Po prostu cyfry, liczby, analiza. Polecam.

A przykład ostatniego newslettera PROBASKET tutaj:





5 KOMENTARZE

    • Wybałuszone gały Hardena w gąszczu brody mającej zakryć niezbyt inteligentny wyraz twarzy, to materiał na okładkę NBA 2K22 🙂 oby, oby. Domyślam się, że czego Brodacz nie wywalczy oszustwami, będzie usiłował otrzymać w inny sposób, wywierając dodatkową presję na sędziach.

  1. Może to coś zmieni i będą rzadziej „trójkować”. W ogóle mam wrażenie, że przepisy nie nadążają za zmianą stylu gry. To tak jakby zawodnicy byli zawsze kroczek przed sędziami.

  2. zanim Harden „oprzytomnieje” i przyzwyczai się do niewymuszania fauli czeka nas pewnie wiele absurdalnych sytuacji w meczach kiedy będzie chciał wymusić faul a później gonił sędziego z pretensjami…

  3. To ściema z tym że się skończy, przecież sami to stworzyli. Na chwile im trochę głupio bo na świecie (ostatnia olimpiada) się tak nie gra, i nikt nie gwiżdże na ładne oczy i naburmuszone miny.

    Obecna sytuacja w NBA to pochodna czasów, podejścia pokolenia w USA, pokolenie ofiar (którym się należy), pokolenie roszczeń

    wiem, brzmi to na wyrost, ale popatrzmy wstecz

    przecież nie tak dawno tego nie było, już za czasów obecnych gwiazd

    NBA obiecywała mniej osobistych i więcej walki/akcji, a skończyło się na ciepaniu trójek i wymuszaniu maksymalnej liczby osobistych, i odgwizdywaniu tych bzdur, wszystko po to żeby statystyki rosły, i można kręcić kolejne tematy

    kończy się na tym że Embiid jest uznawany za wybitnego grajka (a nie jest) a Hardena porównuje się do najlepszych w historii (a tak nie jest, i nigdy nie będzie)

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here