Wydaje się, że powrót LaMarcusa Aldridge’a do NBA jest już jedynie kwestią czasu. Jak donosi The Athletic, 36-latek został oficjalnie dopuszczony do powrotu na parkiet. Zgłosił się już nawet po niego pierwszy zespół.


Po przejściu specjalistycznych badań LaMarcus Aldridge otrzymał tak długo wyczekiwaną przez siebie zgodę na powrót do profesjonalnej koszykówki. Przypomnijmy, że koszykarz przez 15 lat swojej kariery zmagał się z zespołem Wolffa-Parkinsona-White’a, który może powodować przyspieszone bicie serca. Przełom nastąpił 10 kwietnia podczas meczu przeciwko Los Angeles Lakers, kiedy to poczuł, że jego serce bije nieregularnie. Pięć dni później był już na koszykarskiej emeryturze.

Wciąż kocham koszykówkę. Wciąż czuję, że mam jeszcze wiele do przekazania. Nawet teraz, wciąż próbuję się odnaleźć. Kiedy robisz to, co kochasz przez tak długi czas i tracisz to z dnia na dzień, to jest to szok. – powiedział w najnowszej rozmowie dla The Athletic. – Nawet jeśli wiedziałem, że to słuszna decyzja, to w ciągu kilku następnych dni odbyłem wiele rozmów z moją rodziną, moim agentem, z Nets. Oni zdecydowanie wspierali moją każdą decyzję. – dodał.

Aldridge swoich pierwszych dziewięć sezonów w najlepszej lidze świata rozegrał w koszulce Portland Trail Blazers. Następnie przeniósł się do San Antonio, gdzie spędził kolejne sześć lat, aż do momentu wykupienia kontraktu w marcu tego roku. Nie musząc długo czekać na kolejny angaż skrzydłowy zgodził się na roczną umowę z drużyną Nets. W pięciu spotkaniach w barwach ekipy z Brooklynu notował średnio 12.8 punktów i 4.8 zbiórek.

Teraz 36-latek jest bliski ponownego powrotu na parkiet. Z nieoficjalnych informacji wynika, że momentalnie zainteresowanie zawodnikiem okazali Brooklyn Nets, którzy są na ten moment głównym faworytem do ponownego podpisania koszykarza.

Przypomnijmy, że kolejnym weteranem, który liczy na mistrzostwo NBA z Brooklyn Nets jest Paul Millsap. O podpisaniu przez niego umowy z drużyną z Nowego Jorku pisaliśmy tutaj.





1 KOMENTARZ

  1. Chętnie dałbym się zaskoczyć, ale nie wierzę w LMA. Choć nie przerwał kariery na własnych zasadach, był to dla niego dobry moment na jej zakończenie. Wiem, że serce sportowca czuje inaczej, szanuję. Rzecz w tym, że Aldridge nie jest jakimś pracusiem i motorycznie wyglądał słabo. A teraz jeszcze rozbrat ze sportem. Domyślam się też, że musząc zadbać o serce, nie mógł pozostawać aktywny. To skok na pierścień w roli 10-minutowca. Dodatkowo do zespołu wnosi właściwie to samo, co Blake Griffin.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here