Czy od jakiegoś czasu towarzyszy Wam myśl, że „przez tę ogromną liczbę rzutów za trzy punkty NBA nie da się oglądać”? A może macie znajomych, którzy tak twierdzą, ale Wam wydaje się, że przesadzają? Może to wcale nie jest problem? Przyjrzyjmy się historii rzutów z dystansu, temu jaki miały wpływ na wynik meczu i grę kiedyś, a jak jest teraz. To będzie długa, ale myślę, że ciekawa analiza.

Ten artykuł powstał na podstawie fragmentu Podcastu PROBASKET #36, kiedy to przez blisko 30 minut rozmawialiśmy na temat problemu NBA z rzutami za trzy punkty. Jeśli klikniecie w ten czas (1:18:51), to otworzy Wam się nasz Podcast na YouTube i zacznie właśnie od tego fragmentu: 1:18:51​ – Fragment ten w opisie filmu został przedstawiony w taki sposób: REWOLUCJA W NBA? Dlaczego zawodnicy zdobywają tak dużo punktów? Dlaczego rzucają tak często za 3 punkty? Czy szykuje się nam rewolucja w NBA i linia za trzy zostanie przesunięta, a może wprowadzić należy linię za 4 punkty?

Nawet jeśli oglądaliście ostatni Podcast, to zachęcam do lektury poniższego tekstu. Spróbowałem dokładniej wszystko poukładać.

Jak daleko od kosza jest „trójka”?

  • Linia za 3 punkty jest w odległości 7,24m na obwodzie i środku oraz 6,71m w rogach.
  • Przez trzy sezony (94/95, 95/96 i 96/97) przybliżono linię za 3 na środku i obwodzie. W każdym miejscu było 6,71 (teraz jest tak tylko w rogach).

Zarzuty wobec współczesnej NBA?

  • Zawodnicy zdobywają za dużo punktów, a przez to wiele osób uważa, że „w NBA nie ma obrony„.
  • Zawodnicy za dużo rzucają z dystansu i trudno się to ogląda – ciągła strzelanina nie jest atrakcyjna dla widza.
  • Zamiast wchodzić pod kosz, to w kontrach zawodnicy rzucają z dystansu (czasami).

Czy w NBA nie ma obrony?

  • To nie jest wprost o rzutach z dystansu, ale jestem przeciwnikiem tezy, że „w NBA nie ma obrony„. Jeśli ktoś obserwuje ligę dłużej niż 10 lat, a ja pamiętam początek lat 90-tych, to powinien zgodzić się ze stwierdzeniem, że zawodnicy są po prostu lepsi. Nie chodzi o indywidualne umiejętności i dyskusję czy Michael Jordan… ale o to, że tych kilkuset graczy jest lepiej wyszkolonych, niż ich poprzednicy. Kiedyś mieliśmy do czynienia z zawodnikami, którzy byli wyspecjalizowani w konkretnych elementach, ale mieli też braki w innych. Dziś jest tak, że niemal każdy gracz jest bardzo dobrze wyszkolony, a środkowi nie tylko mogą rozgrywać i świetnie podawać, ale też rzucać z dystansu.
  • Jest też teoria, że atak bardzo się rozwinął, a obrona nie. Czyli, że ta precyzja, specjalizacja, kozłowanie – panowanie nad piłką, szybkość, sprawność i skuteczność rzutowa się rozwinęły i weszły na poziom wyżej, a obrona nie (że tutaj możliwości rozwoju są mniejsze, szczególnie przy takim rozwoju ataku).

Jak rosła liczba oddawanych i trafianych rzutów za 3?

  • Jeszcze na początku lat 90-tych prawie w ogóle nie rzucano za 3 punkty. W sezonie 89/90 na 100 posiadań oddawano zaledwie 6,6 rzutów z dystansu, a trafiano 2,2.
  • Ważne! Poniższa tabela jest „na 100 posiadań”, a nie średnio na mecz, ale jeśli porównamy każdy sezon, to mamy odpowiedź jak to wszystko się zmieniało, jak ewoluowało.
  • Poniższa tabela pochodzi ze strony Basketball Reference i znajdziecie ją tutaj.
  • Co ciekawego widzimy na poniższym zestawieniu? Przede wszystkim liczba celnych „trójek” w latach 90-tych wzrosła zaledwie z 2,3 do 4,8 (na 100 posiadań). W latach 2000-10 też niewiele, bo z 4,8 do 6,4.
  • Zobaczcie jak w latach 94, 95, 96 wzrosła liczba oddawanych i trafianych rzutów z dystansu. To był efekt przybliżenia linii, o którym pisałem wcześniej. Na trzy lata NBA przybliżyła linię do 6,71 także na obwodzie i środku. Widać, że po tym jak się z tego wycofała, liczba zarówno trafianych, jak i oddawanych spadła.
  • W 2015 roku celnych trójek na 100 posiadań było 7,8. Potem ten wzrost przyspieszył:
    2016 – 8,5
    2017 – 9,7
    2018 – 10,5
    2019 – 11,4
    2020 – 12,2
    2021 – 12,8
  • Obok celnych rzutów (3P) jest też kolumna z liczbą oddawanych rzutów (3PA). Można stwierdzić, że rosła dość proporcjonalnie.
  • W drugiej zaznaczonej kolumnie (3P%) mamy skuteczność rzutów z dystansu. W ostatnich latach skuteczność wzrosła, ale nie możemy mówić o tak dużej zmianie, jak w przypadku liczby celnych i oddawanych.

Wnioski i pytanie dlaczego teraz wszyscy rzucają za 3?

  • Zdecydowanie zmienił się udział rzutów za trzy punkty. Z 6,6 oddawanych do aż 34,8!
  • 10 lat temu na 100 posiadań oddawano tyle samo rzutów z gry 88 (rzuty z gry to zarówno rzuty za 2, jak i za 3), ale liczba oddawanych rzutów za 3 punkty wzrosła z niecałych 20 do aż 35! 
  • Co ciekawe przez lata liczba oddawanych osobistych się nie zmieniała – była w granicach 26 rzutów na 100 posiadań. Teraz są to niespełna 22 rzuty.
  • To wszystko widać gołym okiem, ale dlaczego doszło do takiej zmiany w stylu gry i podejściu do koszykówki? Dlaczego teraz wszyscy rzucają z dystansu?

Odpowiedź jest prosta – MATEMATYKA!

Od lat powtarzam, że koszykówka to nie baseball i nie da się zrobić tego, co w filmie Moneyball z Bradem Pittem. Baseball jest sportem, gdzie po wnikliwej analizie okazało się, że można zbudować drużynę z zawodników wyspecjalizowanych tylko w jednym czy dwóch elementach. Gracz broniący na pierwszej bazie nieważne jaką ma skuteczność w ataku. Ważne jak sobie radzi w obronie i to nie „ogólnie”, ale tylko na tej pierwszej bazie, a nie np. w polu.

Nie jestem ekspertem od baseballa, ale zawsze mi się wydawało, że w koszykówce tak się nie da zrobić. Masz ten sam skład, który gra zarówno w ataku, jak i w obronie. Każdy więc musi bronić, zastawiać i zbierać, celnie podawać, kozłować, trafiać wolne itd. Nie możesz wystawić zawodnika świetnego w blokach, jeśli nie potrafi on trafić spod kosza. To znaczy możesz, ale nie osiągniesz oczekiwanej przewagi, bo nawet jeśli będziesz mieć mocniejszą defensywę, to osłabiasz się w ataku.

Celem każdego meczu jest wygrana, więc zawsze szukano najlepszych rozwiązań, które przybliżały drużynę do zwycięstwa. Okazało się jednak, że wraz z rozwojem zawodników, zwiększeniem ich umiejętności, proporcje zostały zachwiane. Dziś niemal każdy rzuca z dystansu. A proporcje, które mam na myśli to „rzut, który daje 50% więcej nie jest już o 50% trudniejszy”. Kiedyś można było tak uważać. Dziś nikt nie boi się rzucać z dystansu.

Zachwiane proporcje najlepiej oddaje to wyliczenie:

  • W NBA średnia skuteczność rzutów za 3 punkty z rogów dla wszystkich drużyn wynosi 40%.
  • Jeśli więc na 100 prób oddamy same rzuty z rogu statycznie powinniśmy uzyskać 120 punktów.
  • Aby osiągnąć ten sam wynik, a więc 120 punktów przy wykorzystaniu tylko rzutów za 2 punkty na 100 posiadań należałoby rzucać ze skutecznością 60%.
  • Średnia skuteczność 60% za 2 jest do półtora metra od kosza, czyli prawie że spod kosza i z bardzo bliskiej odległości.
  • Podsumowując: Jeśli na 100 posiadań będziesz rzucać tylko z rogu to uzyskasz średnio 120 punktów (40% skuteczności). Jeśli chcesz zdobyć 120 punktów rzutami za 2, to musisz rzucać półtora metra od kosza lub bliżej.

Ciekawostka: Najlepiej z rogów rzucają Clippers (49,5%), Nuggets i Suns (około 45-46%). Najgorzej Heat, Rockets i Pistons (po około 33%).

Czy to nie jest zachwianie proporcji?

Nie dziwmy się, że kolejni trenerzy liczyli to i wyszło im, że zamiast rzucać z półdystansu, czy nawet iść na faul w tłoku, lepiej po prostu „walnąć tróję” (najlepiej z rogu). Taka była przez ostatnie lata taktyka Houston Rockets. Doszła wręcz do ekstremum, ale i tak mistrzostwa nie dała.

NBA ma problem

Zostawiając liczby celnych i oddawanych rzutów oraz skuteczność. NBA ma problem, ponieważ coraz więcej osób mówi „tego nie da się oglądać„. Akcje trwają po kilka sekund, a zawodnicy zamiast szukać okazji do gry jeden na jeden, do mijania rywali, po prostu „walą za trzy”.

Czasem dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy to w kontrze 3 na 1 zamiast szukać okazji do łatwych punktów spod kosza, zawodnicy uciekają do rogów i rzucają z dystansu. Nie można im tego zabronić. Policzyli. Okazało się, że mogą na tym lepiej wyjść. Kiedyś mówiło się, że „trójka w kontrze to kryminał”. Teraz jest to często nazywane „czystą pozycją do rzutu”.

Czy NBA może coś z tym zrobić?

W swojej audycji w ESPN dziennikarz Mike Greenberg przytoczył kilka propozycji zmian, bo przecież nie możesz powiedzieć drużynom „a moglibyście tak rzadziej rzucać?”. Tak nie można. Można natomiast wprowadzić nowe przepisy lub zasady.

  • Jedna z propozycji mówi, żeby wprowadzić limit trójek. Określasz limit, ze drużyna może trafić, albo oddać tylko dajmy na to 15 czy 20 rzutów z dystansu, a jak trafi więcej to liczy się za dwa punkty.
  • Druga propozycja – przesunąć linię. Nie można zmienić linii w rogach, bo trzeba by powiększyć boisko na szerokość, ale na obwodzie i w środku można przesunąć z 7,24m do np. 8 metrów. To dałoby efekt większego rozciągnięcia gry. Może dzięki temu byłoby więcej minięć, wjazdów? Obawiam się, że to spowodowałoby jednak, że cała taktyka ustawiana byłaby do kreowania czystych pozycji do rzutów z rogów boiska.
  • Jest teoria, że aby wrócić ze skutecznością rzutów z dystansu do 33%, to linia musiałaby być w odległości ponad 8,5 metra od kosza, ale to z drugiej strony mylące, bo teraz z takiej odległości rzucają ci, co to potrafią, jak Damian Lillard czy Steph Curry. Gdyby przesunąć linię nawet do 8 metrów, to skuteczność ogólnie całej NBA na pewno by spadła. Nie można przy takiej analizie mówić, że dziś z 8,8m jest 33%, to tak trzeba przesunąć linię, bo przecież z takiej odległości rzucają obecnie nieliczni.
  • Inną propozycją jest nie tyle przesunięcie linii za trzy, co wprowadzenie kolejnej – za 4 punkty na przykład z połowy? Ale czy to by nie sprawiło, że gra wyglądałaby jak ostatnie minuty gierki z kumplami, kiedy już wszyscy są zmęczeni i żeby nie biegać od kosza do kosza kilku artystów „pali race z połowy”?
  • Jeszcze inny pomysł, to jeśli nie da się powiększyć boiska na szerokość, to żeby rzuty z rogów nie były liczone za 3. Oznaczałoby to, że linia byłaby jak małych salkach – trójka tylko na obwodzie i środku i do końca linii bocznej.

Nie możemy mieć pretensji do NBA, że gra ewoluowała, albo do zawodników, że osiągnęli perfekcję w niektórych elementach gry. Czy możemy im odbierać to do czego doszli ciężką pracą? Nawet jeśli coś nas czasem irytuje, to czy wprowadzanie nowych przepisów nie wywoła wśród kibiców reakcji odwrotnej?

Z każdą decyzją trzeba uważać, bo poza wzięciem odpowiedzialności jest też coś takiego jak konsekwencje. Jeśli dziś przesuniemy dalej linię rzutów za trzy punkty argumentując to faktem, że zawodnicy za dobrze rzucają, to czy jutro nie pojawią się głosy, że skoro wszyscy wykonują wsady, to trzeba podwyższyć obręcz, żeby było ich mniej?


Dziękuję, że przeczytałeś ten tekst do końca. Swoje przemyślenia i propozycje możesz zostawić w komentarzu.

We wtorek 30 marca o godz. 21:00 zapraszam wspólnie z Krzysztofem Sendeckim na kolejny Podcast PROBASKET na YouTube. Podsumujemy ostatnie transfery w NBA.

Jeśli chciałbyś przeczytać więcej moich artykułów na PROBASKET, to znajdziesz je tutaj.




48 KOMENTARZE

  1. Świetny artykuł – chciałbym widzieć więcej takiej analizy.

    Matematyka to zawsze ważna część w sporcie zawodowym – szczególnie jeśli mówimy o milionach dolarów i oglądalności na całym świecie.

    Elementy gry takie jak rzuty za 3 czy wsady to część podstaw, które powodują, że koszykówka nabiera popularności, ale warto dodać do tego ważny element czyli dostępność do meczów dla ludzi na całym świecie – to często jest zapominane a mocno wpłynęło na to jak każdy z nas może być „specjalistą” w analizie NBA 😊

    Jeszcze raz dzięki za super artykuł i może w ten sposób zobaczymy wpisy na temat tego jak Curry zmienił to jak zmieniła się gra zawodowców a my kibice zaczęliśmy cieszyć się koszykówką z innej strony niż to jak fascynowały nas „loty” i fizyczny sport lat 90.

    • Cześć! Dziękuję za miłe słowa. Jak tylko coś podobnego przyjdzie mi do głowy, to będę się starał o tym pisać. To wbrew pozorom nie jest takie proste, żeby coś takiego znaleźć, ale będę myślał. Jeśli będziesz miał fajny pomysł, to daj znać. W komentarzach może mi umknąć, jakbyś wtedy wysłał maila redakcja@probasket.pl to na pewno się do tego odniosę. dziękuję!

  2. Bardzo fajny artykuł. Wydaje mi się, ze wpływ
    na cała koszykówka ma zmiana przepisów, a przede wszystkim ograniczenie możliwości zachowań w obronie. Teraz właściwie kazdt kontakt w obronie to faul.

    • Mega ciekawy tekst 😉 więcej takich stricte analityczno-matematyczno-strategicznych 😉

    • Trafiłeś w punkt. Mam takie samo zdanie. Kiedyś w obronie zawodnicy walczyli, dziś się tylko ustawiają. Wyćwiczeni Herkulesi, którzy przy pierwszym kontakcie kładą się na boisku. Panienki, nie faceci. Kiedyś to było…

  3. A dlaczego nie zamienic rzutu za 3 na 2,5 wiem ze moze to wygladac absurdalnie ale nie byloby to zle rozwiazanie, po pierwsze nie ingerujemyw wielkosc boiska ani w linie za trzy, a po drugie ma to sens statystyczny bo skoro teraz na 100 posiadan druzyny zdobywaja 120 puktow rzucajac z rogu boisko to po zmianie rzutu z 3 na 2,5 tych punktow byloby 100 czyli tyle samo co przy 100 oddanych rzutach za 2 punkty przy 50% skutecznosci

    • Pelna zgoda. Ja bym poszedl dalej i przed kazdym sezonem ustalal na nowa wartosc rzutu „za 3” tak aby wartosc oczekiwana tego rzutu zgadzala sie z wartoscia oczekiwana za 2-biorac pod uwage najbardziej aktualne skutecznosci. To wprowadzi rownowage w strategii zdobywania punktow i pozwoli na bardziej urozmaicona gre

    • Ciekawa propozycja, ale jej realizacja chyba nie byłaby możliwa. Zmiana całkowita. Na to NBA nie pójdzie. Poza tym pamiętajmy, że NBA próbuje z FIBA ustalić wspólne przepisy. Ciężko im to wychodzi, ale w niektórych elementach powoli, powoli zaczynają być spójni.

  4. Duży wpływ na styl gry miała też redukcja do14sek. w ponowieniu. Warto sprawdzić jak zmieniły się wtedy statystyki. Przy mniejszym czasie na zbudowanie akcji, trójka jest koniecznością. Co do zmian to może limit prób trójek na kwartę, albo możliwość trójczenia np po 6 min.? Tak czy siak ja nie mam większego problemu z tym tematem, bo wiem jaka to przyjemność sieknąć 3 😉 i póki dyscyplina sprawia frajdę zawodnikom nie ma sensu zmieniać zasad. Go Blazers!

    • Nie gościu. Dyscyplina zawodowa ma sprawiać frajdę kibicom, nie im ,oni są w pracy. Gra fizyczna była o niebo lepsza niż ten badziew który dziś mamy. Celowo zmieniono przepisy by wytępic obronę, a tym samym fizycznosc i pozytywną agresję .To problem szerszy i nie tyczy się to tylko koszykówki. Bożkiem stało się bezpieczeństwo, kompletnie olano emocje.

    • Marudzą Ci co nie trafiają albo źle bronią obwód, gościu. Jeszcze się nie spotkałem by kibice nie fetowali trójek. Powodem kryzysu dyscypliny mogą być sędziowie, którzy kreują sztuczną rzeczywistość pozwalając na 3,4 takty z połowy boiska.Np Harden, Lebron, Wesbrook, Giannis nie istnieliby bez Showtime Rules..

  5. CIekawa analiza, ale marudzenie. Mnie się 3 podobają. Akcje z wykonaniem Shaqua były nudne, jedno uderzenie ciałem w rywala, przesuniecie o 20 cm, jeszcze jedno i rzut do kosza.

  6. Najgorsze z tych wszystkich rozwiązań to wprowadzic jakiś limit trójek.
    To samo pomyślałem z wsadami a co jak ktos wpadnie na pomysł podwyższymy kosz o 10 cm? Ktoś dal pomysł rzutu za 2,5. Tak to możemy sobie zmieniać. Równie dobrze rzut osobisty mógłby być po 5 faulu za dwa pkt, wtedy skłoniło by to zawodników do większej przepychanki pod koszem w nadziei właśnie na osobiste.

  7. Oglądam NBA od 25 lat, nadal codziennie zarywam noce, ale to juz nie to samo. Zawsze obrona była dla mnie kluczowa, a w dzisiejszej lidze możesz mieć wybitnych obrońców, ale wynik meczu zależy od tego czy gwizdaja wszystko ,czy też pozwalają na cokolwiek. Od tego zależy każdy mecz, możesz mieć drużynę, ktora gra wybitnie w defensywie, ale sędziowie będą gwizdać apteke- ile takich przykladow w tym sezonie juz było? Wszystko co a’la Harden lapie kontakt przy wejściu na kosz niszczy dla mnie ta ligę.

  8. Temat, który jest „na tapecie” od kilku lat. Oczywiście sama gra zmieniła się mocno i ilości dodawanych rzutów za 3 punkty nie da się ograniczyć. I oby nie próbowano robić tego w jakiś nienaturalny sposób, typu ograniczanie rzutów w kwarcie czy całkowicie absurdalne rzuty za 4 pkt. Każdy trener ma swoją filozofię gry, zatrudniany jest na jej bazie i potem następuje rozliczenie. Nie licząc pary Klay Curry, który jest nietuzinkowy pod względem strzeleckim w całej historii ligi, eksperyment pt „rzucamy same trójki” nie przyniósł nikomu innemu sukcesu. A najlepszym przykładem jak odjechaną koncepcją budowy zespołu tylko w oparciu o to, mimo zmieniającej się gry(o czym za chwilę), była budowa Houston przez ostatnie sezony. Eksperyment mimo wielkich nazwisk nie wypalił i zostały zgliszcza. Ale prawo do takiej koncepcji ma właściciel/gm, tak samo jak do koncepcji gry, gdzie 100% rzutów będzie oddawane z pomalowanego. Kluczem jest znalezienie odpowiedniego balansu oraz sprowadzenie zawodników, którzy będą owe założenia realizować. Jednak to są sprawy, za które odpowiedzialni są ludzie w gabinetach, a zmienianie przepisów akurat w tym aspekcie spowoduje, iż grę będzie się jeszcze gorzej oglądało.
    Bo niestety faktem jest, że zwłaszcza w trakcie sezonu regularnego, mecze ogląda się trochę gorzej niż kilkanaście lat temu, nie mówiąc o latach 90. I choć po części razi w oczy ilość oddawanych rzutów za 3 pkt, to te ekipy po prostu zweryfikuje boisko i nie będzie pierścieni. Jednak zmiany w grze defensywnej są bardzo widoczne, co ma niestety przyczynę, w zmienionych przez latach przepisach gry. Przy obecnych przepisach nie da się bronić tak twardo, jak w latach 90. Mowa tutaj o kontakcie cielesnym zawodników, możliwości kontaktu obrońcy obiema rękami z rywalem czy faworyzowaniu „franchise playerów” i momentami astronomiczne liczby oddawancyh rzutów wolnych. Dokładając do tego fakt, iż wielu zawodników w ofensywie(bo zmiany faworyzują zawodników po stronie atakującej) mocno te zmiany wykorzystuje i starą się wymuszać faule przy wszelkich możliwych okazjach, wiedząc że sędziowie i tak będą gwizdać, to niestety widać, że problem jest i nie da się to nie zauważyć. Nie jestem również zwolennikiem tak wielkiej ilości fauli technicznych czy flagrant. Oczywiście rozumiem dbanie o zdrowie zawodników, wszelkie protokoły bezpieczeństwa czy słynne w ostatnich latach concussion. Ale sprawa poszła za mocno w drugą stronę. Często i gęsto sami komentarzy stacji amerykańskich, gdzie z reguły w duecie jest były zawodnik ligi, mówią, że za dużo jest „video review”. Jak ktoś regularnie ogląda mecze, powinien wiedzieć o czym mówię, ponieważ dzieje się to często i to w czystych sytuacjach; zwykły faul i tyle. Tymczasem płynność gry zostaje zaburzona na jakiś czas, bo trzeba sprawdzić czy może gdzieś przypadkiem łokieć zawodnika nie zahaczył o grzywkę rywala. Kiedyś wybrane zagranie nie byłoby nawet faule, dziś jest sprawdzone pod kątem flagrant 1 czy 2.
    Reasumując, bo wyszło trochę długo, liga zmienia się, tak jak zmieniają się inne dyscypliny sportowe. Zawodnicy stali się bardziej kompletni i nawet centrzy często rzucają z dystansu, tak jak często posiadają piłkę podczas rozgrywania zagrywek. Liczba rzutów za 3 jest spora i często kłuje w oczy, ale takie jest prawo trenerów. To oni ustalają taktykę i jeżeli jest skuteczna, to mają do niej prawo. Dodać tutaj należy również to, co napisał jeden przedmówca. Zegar ponowienia od 14 sekund również zwiększa ilość rzutów. Choć akurat ta zmiana nie wpłynęła źle na rozgrywkę. Problemem są przepisy, które niestety miały spory wpływ na to, że zmieniła się sama gra i przez to stała się mniej artakcyjna(szczególnie dla widza, który pamięta mocno fizyczną koszykówkę sprzed dziestu lat). Na szczęście czasami trafią się mecze, gdzie sędziowie pozwalają na dużo, a jednocześnie całkowicie panują nad tym, co się dzieje na parkiecie. Niestety nie ma tego dużo. A patrząc w którym kierunku prowadzi ligę Silver, jakich zmian dokonuje, to nie jestem optymistą. Lepiej nie będzie.

    Ps. Na koniec dodam jeszcze, że kolejna sprawą przez którą coraz ciężej ogląda się ligę jest to, jak bardzo poprawna politycznie się stała oraz jak bardzo przez ostatnie kilka lat weszła w politykę. Gdybym chciał posłuchać peanów na temat bidena, to włączył bym sobie cnn. Jednak jeżeli ktoś świadomie wybiera mecz koszykarski to chce spokojnie obejrzec spotkanie i posłuchać normalnego komentarza na temat meczu/ligi. Tymczasem od kilku lat było ciągłe narzekanie na ubiegłego prezydenta, a po wyborach same radosne nowiny na temat obecnego. Nie tędy droga, ale jak już wcześniej pisałem, po Silverze wiele dobrego się nie spodziewam.

  9. Oczywiście, że można mówić „nie ma obrony”. Jest to jak najbardziej na wyrost, ale chodzi o przekaz.
    Nawet pomijając fakt zmiany przepisów, żeby uniemożliwić wygrywanie mistrzostwa obroną, jak zrobili to w Detroit, bo przeciętnego kibica to nudziło, więc mamy festiwal rzutów za trzy i wolnych, to zmieniło się również podeście do obrony.
    Ze trzy sezony temu mówił o tym Isiah Thomas. Po pierwsze, zauważalnie gorsza praca nóg w obronie, bo wbrew pozorom nie szkoli się tak wielce uniwersalnie, tylko bardziej pod atak. Po drugie, przybliżenie linii obrony w stronę kosza. Dlaczego najlepsi strzelcy nie są naciskani non stop przynajmniej od połowy boiska, tylko pozwala im się dojść do linii rzutów za trzy? Bo każdy oszczędza siłę na atak.

  10. Kto pamięta mistrzostwo Houston Rockets nad News York Knicks W 1994 z pewnością powie że sama obrona to wielka nuda. Przez dekady zawodnicy poprawili się we wszystkich elementach gry. Bez cienia wątpliwości można powiedzieć że tamte zespoły dostały by dziś baty (może oprócz Byków z Jordanem).
    Przesuwanie linii nic nie da i doprowadzić może do paradoksalnych sytuacji. Wciąż będą specjaliści od dalekich rzutów, na wzór kopaczy z NFL (np. nasz Janikowski). Można by poszerzyć boisko, by rzuty z rogu też były dalsze, a gra rozciągnięta i sprzyjająca rozgrywkom 1 on 1, ale to już wielka ingerencja.

  11. Sama obrona to wielka nuda tak samo jak ciupanie „3” praktycznie bez obrony, trzeba zbalansować jedno i drugie. Oglądam nba siłą rozpędu bo już nie ciekawi jak dawniej, zresztą kiedyś w skrótach były fajne akcje w obronie, decydujące nie trafione rzuty teraz oglądając skrót można odnieść wrażenie że gracze praktycznie nie pudłują.

  12. Uwielbiałem NBA w latach 90,Jordan i reszta spółki,walka i twarda gra.Obejrzalem kilka meczy parę lat temu i sobie pomyślałem jak to NBA się zmieniło,obejrzałem pare meczy teraz i nigdy więcej,co każde wejście pod kosz to faul ale to wina sędziów.Jordan w tych latach bez problemu zdobywałby 60-70pkt na mecz,a nie o to w tym chodzi tylko o walkę i twarda grę przynajmniej dla mnie,a ingerowanie w politykę to już wogóle zenada

  13. Ja mam inny pomysł, ale on spowodowałby wymazanie wielu rekordów z przeszłości (lub ich zamrożenie,co byłoby chyba bardziej sprawiedliwe). Generalnie problem polega na tym, że rzut za 3 waży za dużo w stosunku do rzutu za 2. Żeby to zmienić trzeba by było rzut za 2 liczyć za 3, a rzut za 3 liczyć za 4 punkty… Tylko wtedy wyniki byłyby wyższe no i 100 punktów w meczu pewnie byłoby w zasięgu kilku zawodników. I tak źle i tak niedobrze.

    • to prawda, koncepcja słuszna, mamy wtedy rzut z dystansu, który nie daje o 50%, ale z drugiej strony jak mówisz, nagle zawodnicy rzucaliby po 60-70 albo 80-90 punktów. To chyba byłoby trudne do oglądania. dziękuję za komentarz. pozdrawiam

  14. Gra zmieniła się jak zmienili przepisy o obronie. Panu Silverowi się przyśniło że to będzie bardziej widowiskowe. Jak za czasów Jordana w meczu gwiazd czyli zero obrony i wyniki po 140. Mi się taka gra nie podoba i wolę wyniki po 80 punktów ale po emocjonującej grze a nie walenie w kółko za 3 punkty. Taki Curry jakby grał z Pistons dostałby raz z łokcia i drugi raz skoczyłby mu na głowę Rodman albo Lambier i usiadłby na ławce zapłakany. Tylko przepisy dotyczące obrony wystarczy zmienić i to wyeliminuje wymoczków walących za trzy punkty.

    • Ale wiesz, że teoretycznie przy większej „aptece”, to zawodnicy powinni chcieć zdobywać punkty spod kosza? To jest wręcz paradoks, bo zmiana przepisów w obronie powinna dawać większą przewagę graczom w ataku przy grze kontaktowej, a tymczasem efekt jest taki, że nikt nie chce tak grać, bo trójki dają 50% punktów więcej tzn. jak porównujemy 2 i 3 punkty. Dwa kosze za 2 to 4 punkty, a dwie trójki to 6 punktów. Nic więc dziwnego, że przy takiej specjalizacji, przy takich umiejętnościach strzeleckich, które się rozwinęły, wszyscy wolą „walić tróję”.

  15. Mam taki nierewolucyjny oomysł: a gdyby faul przy rziucie za 3 dawał 2 wolne? , a tak poza tym jest taki % trafień za 3 bo obrona jest słaba – jak się popatrzy na mecze to stoi ustawiony zawodnik i rzuca niebroniony (vide Celtics vs Milwaukee wygrany przez tych pierwszych), od czego oczywiście są wyjątki (ale dawniej tez były – Reggie Miller rzucający zza kazdej zasłony)

  16. Ha, Reggie Miller… Jak dla mnie, jeden z najlepszych zawodników grających „bez piłki”. No bo gdy już ją otrzymał – patrz wyżej 🙂

  17. Tylko Reggie latał czasami po trybunach jak go ktoś dopadł w obronie. Dziś za takie akcje że strony obrońcy to 5 spotkań zawieszenia minimum.

  18. Przywrócić handchecking. Będzie można kryć ludzika od połowy boiska minimalizując ryzyko łatwego wyminięcia i wjazdu pod kosz. Jest to najprostsze i najmniej inwazyjne rozwiązanie, po dwóch, trzech latach zobaczylibyśmy czy słuszne.

  19. Moja propozycja to zamiast 2+1, to zrobić 2+2.
    Po faulu w akcji za 2 pkt rzut wolny liczony za 2 pkt.
    Więcej zawodników grało by pod kosz.
    Oczywiście propozycja z przymrużeniem oka, ale…. by to było coś nowego 🙂

  20. niestety, nie da się, wolę oglądać Euroligę!!!

    oglądałem wczoraj MIl- Bos, włączyłem w II kwarcie, przez 3 minuty były tylko rzuty za 3, nawet jak zebrał piłke pod koszem odrzucał na obwód i rzut za 3, po 3 minutach wyłączyłem

    już padł pomysł i mam taki sam – zmniejszyć obwód obręczy! ktoś przy okazji zarobi…

  21. Moim zdaniem koszykówkę NBA niszczy nadmierne skomplikowanie.
    Liczba wyjątków od salary cup powoduje, że w jednym zespole może pojawić się cała plejada DROGICH gwiazd.
    Rozróżnienie i rozdrobnienie rodzajów fauli sprawia, że dwuminutowa końcówka meczu może trwać 10 i więcej minut.

    Trójki nie stanowią problemu, o ile trener drużyny przeciwnej ma pomysł jak zniwelować tę przewagę.
    To, że zwykle nie ma, to wina trenerów a nie graczy.

    • system płac jest rzeczywiście bardzo skomplikowany. do tego teraz te buyouty – to jest problem dla NBA, bo słabsze drużyny wykupują kontrakty, a zawodnicy wzmacniają i tak najmocniejszych. Coś czuję, że Silver będzie chciał coś z tym zrobić.

  22. Mój pomysł to oddalić linię za trzy pkt do 8 metrów tak aby linia była kolista, czyli kończyła by się po obu stronach nie przy linii końcowej a bocznej! Co prawda linia skróciłaby się ale jeśli ktoś chce rzucić to proszę sobie to wykreować a nie, że zawsze się gdzieś znajdzie ktoś, kto ma Wide Open. Kiedyś jak oglądałem mecze, to na każdą celną trójkę reagowałem WOW, dziś to tylko wkurzenie. Ja też lubiłem rzucić za trzy ale na dzień dzisiejszy wolałbym te linię usuną całkowicie.

  23. Wszyscy chwalą teraźniejszą NBA że taka szybka, dużo punktów itd. Jednak gdyby wszystko było takie super, to NBA nie notowała by regularnego spadku oglądalności. Teraz nie ma walki w playoffs, to jest przerzucanie się trójkami. Kiedyś w playoffs lały się krew, pot i łzy, teraz co najwyżej napój energetyczny na ławce

    • akurat oglądalności, to spadły w wakacje, bo były wakacje i grała NFL. teraz NBA nie ma tego problemu, a pieniądze z kontraktów telewizyjnych wciąż większe i większe.

  24. Marudzić na trójki to jak marudzić na rzuty wogóle. Może Jordan i jeszcze Kobe grali w innej epoce, ale swoje mistrzostwa zdobywali przede wszystkim będąc śmiertelnie nudnymi midrange executor. Tego nie ma w highlightach, ale siedzi w pamięci.. Uważam, że teraz liga jest ciekawsza. Nie ma dwóch kontenderów, albo z góry przewidywanego finału. Przed sezonem mistrzowskim Raps mało kto na nich stawiał.. Jest około 8 ekip, które równoprawnie mogą się pojawić w finale. Zadecyduje dyspozycja strzelecka. Pure basketball skills… o ile nie wmieszają się sędziowie dbający o rynek (taką mają pracę)

  25. Faktycznie, w sezonie zasadniczym lepiej się ogląda Euroligę niż NBA.
    W NBA już tak poszli w widowiskowość że formułę ALLStar trzeba było zmienić żeby się różniła od zwykłego meczu 🙂

    P.S. Do wachlarza pomysłów dorzucę żeby za faul przy rzucie za 3 pkt były dwa rzuty osobiste.

  26. A czy ktos sprawdzil jaki wplyw na rzut z dystansu mialoby pomniejszenie srednicy obreczy np o 2-3 cm. Moze to by zachecilo do wykonywania akcji blisko kosza. Moze przy takiej malo widocznej zmianie sattystyki by sie pogorszyly i przestaloby sie oplacac rzucanie za 3?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here