Dokładnie 24 miesiące temu miał miejsce wypadek helikoptera, w którym zginął Kobe Bryant, jego córka Gigi oraz towarzyszące im osoby. Pierwsze informacje o ich wypadku były niczym ponury żart. Nie chcieliśmy dopuścić do siebie takiej myśli. Niestety kolejne źródła zaczęły potwierdzać tragiczne informacje, a świat coraz mocniej pogrążał się w smutku po niespodziewanej śmierci dziewięciu osób.


Kobe Bryant dopiero co odszedł na emeryturę. Cieszył się jej urokami, angażując w kolejne ambitne projekty, związane m.in. ze story-tellingiem. Pozostawał blisko koszykówki, ale jednocześnie chciał od niej odpocząć od NBA. Uczył swoją 13-letnią córkę Giannę i prowadził jej drużynę. Po zakończeniu gry zależało mu na tym, aby być obecnym w życiu swoich dzieci. Starał się cały czas inspirować; starał się pozostać osobą, do której wzorców będziemy mogli nawiązywać. 

Była niedziela 26 stycznia. Kobe Bryant, Gianna Bryant, trener John Altobelli oraz pięciu innych pasażerów skorzystali z propozycji legendy Los Angeles Lakers, by wspólnie polecieć na turniej koszykówki do Mamba Sports Academy, gdzie wystąpić miała drużyna Gianny. Kilkadziesiąt minut po starcie helikopter uderzył w zbocze wzniesienia w Calabasas. Uderzenie było tak potężne, iż nie było szans, by ktokolwiek wyszedł z tego cało.

Śmierć 41-letniego Kobego Bryanta i 13-letniej Gianny Bryant wstrząsnęła światem. Była to przede wszystkim tragedia rodziny, która straciła kochaną córkę i siostrę oraz wybitnego męża i ojca. Ludzie zaczęli się gromadzić we wszystkich miejscach kultu jednego z najlepszych koszykarzy w historii NBA. Pod Staples Center zapłonęły tysiące zniczy odpalanych przez ludzi ubranych w koszulki z numer #8 lub #24. Zalani łzami próbowali ogarnąć rozmiar tej tragedii. Pod halą pojawił się też zdruzgotany Quin Cook, zawodnik Lakers, który dorastał jako fan Kobego i wielki fan Jeziorowców.

Nie było wielkiej ceremonii ostatniego pożegnania. Rodzina odprawiła mały i prywatny pogrzeb. 24 lutego w Staples Center zorganizowano swego rodzaju “celebrację” życia Kobego i Gianny Bryant. Wypełniona po brzegi arena sluchała z uwagą kolejnych historii opowiadanych m.in. przez Shaquille’a O’Neala, Michaela Jordana oraz Vannesę Bryant. Dopiero wówczas zaczęliśmy się oswajać z myślą, że Black Mamby naprawdę już z nami nie ma.

Na całym świecie zaczęły pojawiać się murale, plakaty i pamiątki życia wielkiego koszykarza. Kobe odszedł za szybko, nie mamy co do tego żadnych wątpliwości. Był postacią, która mogła jeszcze wiele zmienić – wskazać kierunek, świecić przykładem i cały czas dbać o to, by jego spuścizna stała się czymś znacznie więcej niż to, co zostawił na parkiecie.

Pięć mistrzostw NBA, dwa tytuły MVP finałów, MVP sezonu regularnego, 18-krotny All-Star, 2-krotny złoty medalista Igrzysk Olimpijskich. To liczby, które przedstawiają jego dorobek, ale na pewno nie opowiadają całej historii.

Było wiele meczów, do których będziemy wracać i wiele godnych podkreślenia cytatów. Jego życie było pełne anegdot – niektóre z nich gorzkie, a niektóre takie, że aż trudno w nie uwierzyć. Swoją grą sprawił, że wiele dzieciaków znalazło w życiu cel, chciało być jak Kobe. Dzięki temu oglądamy obecnie na ligowych parkietach wielu wspaniałych koszykarzy wychowanych na jego przykładzie, m.in. Jaysona Tatuma, z którym Kobe osobiście pracował. Black Mamba odbił na koszykówce własny stempel. Dzięki temu jego postać będzie wracać w kolejnych pokoleniach koszykarzy wychowanych na wielu cennych lekcjach pozostawionych przez Kobego.

Przed rokiem Kobego Bryanta wspominali także Krzysztof Sendecki i Michał Pacuda w podkaście PROBASKET Live.

2:00:20 – Rocznica śmierci Kobego Bryanta. Krzysiek wspomina legendę Los Angeles Lakers.
2:05:35 – Michał wspomina Kobego Bryanta. Dwie „osobiste historie” z „udziałem” Kobego.

To nagranie sprzed roku:

Dziś, w drugą rocznicę śmierci Kobego Bryanta, koszykarze, kibice i dziennikarze zareagowali:





4 KOMENTARZE

  1. LBJ poprzedniej nocy zrównał się z KB w ilości meczów w sezonie regularnym, poprowadził Lakers do bilansu 24-24 i są na 8 miejscu na zachodzie 😉

  2. Wybitny sportowiec, któremu przyszło żyć w odróżnieniu od Nas w normalnych czasach. W czasach, w których koszykówka to nie polityka, w czasach w którym wolność jednostki nie jest deptana przez szaleństwa demokratycznych rządów, w czasach w których człowiek majętny nie oddaje swoich pieniędzy pod przymusem lecz z dobrej woli i serca. Ciekawe kto będzie kiedyś tak dobry jak on.

    • xD
      że niby przełom lat 90-tych i dwutysięcznych (aż do 2016) to był taki okres mlekiem i miodem płynący? kiedy to człowiek żył w harmonii z przyrodą, ludzie byli dla siebie życzliwi, bogaci dzielili się majątkiem z biedotą? lekarze leczyli, politycy uchwalali dobre ustawy, a drwale dziarsko rąbali drewno na opał?
      i wszyscy żyli długo i szczęśliwie?
      xD xD
      skąd oni was biorą :]

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj