NBA: Walczył jak lew, a teraz podpisze z Lakers kontrakt

2
8760

Historia Stanleya Johnsona jest dowodem na to, że trzeba próbować bez względu na wszystko. Wydawało się, że drzwi do NBA zostały przed nim zatrzaśnięte, ale gdy dostał szansę od Los Angeles Lakers, postanowił harować za trzech, by zyskać zaufanie trenerów. 


Ta praca przyniosła konkretne owoce, ponieważ Shams Charania z The Athletic poinformował, że Los Angeles Lakers chcą podpisać ze Stanleyem Johnsonem dwuletni kontrakt z opcją na sezon 2022/23. Wszystko wskazuje na to, że w czwartek strony ustalą resztę szczegółów i Johnson zostanie włączony do składu zespołu z LA jako pełnoprawny zawodnik rotacji. To duże osiągnięcia dla tego zawodnika. Wcześniej wielu rozczarował. 

Detroit Pistons wybrali go z 8. numerem draftu w 2015 roku i liczyli na to, że wokół Johnsona będą mogli nadal budować. Wychowanek Arizony miał jednak problem z tym, by dostarczyć drużynie regularną grę na wysokim poziomie. W sezonie 2018/19 został przehandlowany do New Orleans Pelicans, następnie spędził dwa sezony w Toronto Raptors, ale tam też nie potrafił się przebić. Do ekipy z LA trafił dzięki wyjątkowi hardship.

Bardzo szybko zaznaczył swoją obecność, zwłaszcza po bronionej stronie parkietu. Znakomicie radził sobie jako wsparcie defensywne drużyny, a ta przecież nadal ma ogromne problemy ze sprawnym funkcjonowaniem w obronie. W 14 rozegranych dotąd meczach dla Lakers, Johnson notował na swoje konto średnio 6,4 punktu i 2,6 zbiórki, ale w oczach trenerów jest przede wszystkim specjalistą do krycia szczególnie niebezpiecznych zawodników rywala. 

24 grudnia podpisał 10-dniowy kontrakt z wyjątku hardship. Następnie dwa 10-dniowe kontrakty aż w końcu pozostanie w LA na umowie zagwarantowanej do końca bieżącego sezonu. Opcja na rozgrywki 2022/23 oznacza, że latem Lakers mogą Johnsona wypuścić, jeśli się ostatecznie okaże, że nie jest dla przyszłości drużyny z Los Angeles aż tak kluczową postacią. Na ten moment Lakers dali mu szansę. Johnson spróbuje zbudować swoją pozycję. 






2 KOMENTARZE

  1. Kto by pomyślał, że będzie tak potrzebny. Dobrze, że zostaje. Ciekawe co Lakers wymyślą jeszcze w wymianach. Opcja z Grantem odpada definitywnie, więc może podobną paczkę spakować za Turnera z Indiany? AD dobrze kiedyś wyglądał w grze z Cousinsem, więc pomysł z 2 wieżami może byłby dobry. Pierwsza piątka Russ/Bradley/LBJ/AD/Turner w obronie trumny genialna, na obwodzie też Ok. Ławka jakaś jest z Monkiem i Carmelo jako główne uderzenie plus Howard jako rim protektor plus Johnson jako plaster na najlepsze opcje przeciwnika.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj