Ta seria przestała być tylko koszykówką. Rywalizacja między Denver Nuggets a Minnesota Timberwolves przeniosła się z parkietu do sal konferencyjnych. Po dwóch meczach w Kolorado stan rywalizacji jest remisowy, jednak to nie wynik, a brutalnie szczera ocena defensywy rywala dokonana przez Jadena McDanielsa stała się głównym tematem dyskusji w całym koszykarskim świecie. Skrzydłowy „Leśnych Wilków”, znany ze swojej stoickiej postawy, tym razem nie gryzł się w język, podważając obronne fundamenty drużyny, której liderem jest Nikola Jokić.



Pewność siebie Minnesota Timberwolves po zwycięstwie w drugim meczu ma jedno główne źródło – wypowiedzi Jadena McDanielsa, który wprost wskazał słabości rywali jako klucz do sukcesu ofensywnego. Zdaniem 25-letniego skrzydłowego, Denver Nuggets nie posiadają w swoich szeregach graczy zdolnych do skutecznego powstrzymywania ataków zmierzających bezpośrednio pod kosz.

– Atakujcie (Nikolę) Jokicia, Jamala (Murraya), wszystkich słabych obrońców – stwierdził z kamienną twarzą, po czym zaczął wymieniać kolejne nazwiska. – Tim Hardaway Jr, Cam Johnson, Aaron Gordon – cała drużyna. Ich defensywa jest do chrzanu. Żaden się nie nadaje.

Prowokacyjne słowa McDanielsa nie były jedynie próbą psychologicznego nacisku, ale opierały się na konkretnej analizie braku ochrony obręczy w ekipie z Denver. Zawodnik podkreślił, że przewaga atletyczna jego zespołu pozwala na regularne przedzieranie się w „pomalowane”, co przy braku klasycznego defensora podkoszowego po stronie Nuggets, otwierało drogę do łatwych punktów lub czystych pozycji rzutowych dla kolegów.

Jak zresztą dodał z pełnym przekonaniem sam zainteresowany: – Nie mają zawodników, którzy potrafią bronić obręczy, a nawet jeśli ktoś taki by się znalazł, i tak jesteśmy od nich bardziej atletyczni. Trzeba tylko wykańczać akcje… Jeśli wchodzisz w pomalowane, albo sam masz miejsce do rzutu, albo ktoś inny jest wolny.

Analiza przebiegu drugiego spotkania serii zdaje się w dużej mierze potwierdzać tezę postawioną przez McDanielsa. Statystyki są nieubłagane: Timberwolves zdobyli aż 52 punkty bezpośrednio z „pomalowanego”, podczas gdy Nuggets uzyskali w ten sposób jedynie 40 oczek. Sam Jaden, który rzucił 14 punktów, wszystkie swoje trafienia z gry oddał z obszaru rzutów za dwa punkty, raz po raz wykorzystując luki w obronie gospodarzy.

Co więcej, to właśnie defensywna postawa skrzydłowego i jego kolegów w decydujących momentach obnażyła problemy przeciwników. Jamal Murray, który w pierwszej połowie błyszczał, zdobywając 23 punkty, w drugiej części meczu – pilnowany właśnie przez McDanielsa – zdołał dołożyć jedynie siedem oczek. Najbardziej wymownym symbolem tej niemocy była sytuacja z samej końcówki, gdy trzykrotny MVP, Nikola Jokić, mając przed sobą otwartą drogę do oddania rzutu, zdecydował się na podanie do Christiana Brauna.

Decyzja ta okazała się kosztowna, gdyż jego kolega spudłował rzuty wolne, co ostatecznie przypieczętowało wygraną gości. Sam Joker po meczu przyznał z pokorą: – Wydawało mi się, że podanie jest lepszą opcją… zdecydowanie powinienem był oddać ten rzut.

Chociaż to słowa McDanielsa zdominowały nagłówki, atmosfera wokół serii ponownie zgęstniała również z powodu ostrych wymian zdań między trenerami. Chris Finch, szkoleniowiec Timberwolves, już po pierwszym meczu nie szczędził krytyki arbitrom, sugerując rażącą dysproporcję w przyznawanych rzutach wolnych, zwłaszcza w kontekście 16 prób Murraya. Tym razem trener przyjezdnych poszedł jeszcze o krok dalej.

– Może my też powinniśmy flopować? – rzucił z nieskrywaną ironią, sugerując, że jego zawodnicy są karani za swój fizyczny styl gry. Na te zarzuty odpowiedział pełniący obowiązki trenera Nuggets David Adelman, który zauważył, że „politykowanie” po meczach play-off jest rzeczą naturalną. 44-latek bronił swoich graczy, twierdząc, że rzuty wolne były wynikiem twardej gry, a nie symulowania.

Mimo tych zakulisowych gierek, to Minnesota Timberwolves, napędzani 30 punktami Anthony’ego Edwardsa i bezkompromisową postawą McDanielsa czy – choć czyste statystyki tego nie oddają – Rudy’ego Goberta, odzyskali przewagę własnego parkietu. Seria przenosi się teraz do Minneapolis, gdzie Nuggets będą musieli udowodnić, że etykieta „słabych obrońców” była tylko gadką rywala, a nie początkiem poważnego problemu.


Wspieraj PROBASKET

  • Sprawdź najlepsze promocje NIKE i AIR JORDAN w Lounge by Zalando
  • W oficjalnym sklepie NIKE znajdziesz najnowsze produkty NIKE i JORDAN oraz dobre promocje.
  • Oficjalny sklep marki adidas też ma dużo do zaoferowania.
  • Oglądasz NBA? Skorzystaj z aktualnej oferty - kup dostęp do NBA League Pass.
  • Lubisz buty marki New Balance? W ich oficjalnym sklepie znajdziesz coś dla siebie.
  • Oryginalne perfumy i kosmetyki z dużymi rabatami znajdziesz w sklepie FLACONI.PL



  • Subscribe
    Powiadom o
    guest
    10 komentarzy
    najstarszy
    najnowszy oceniany