Kevin Porter Jr. ma nie narzekać na brak zainteresowania ze strony kilku klubów NBA po tym, jak Milwaukee Bucks podziękowali mu tuż przed startem sezonu zasadniczego. Wśród klubów, które chciałyby u siebie rozgrywającego, są m.in. Sacramento Kings. Zespół z Kalifornii wciąż nie znalazł zastępcy dla Bena Simmonsa, który na ostatniej prostej zerwał ścięgno Achillesa i w trwających rozgrywkach na parkiecie już raczej się nie pojawi.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Dziennikarze Marc Stein i Jake Fischer donoszą, że Kevin Porter Jr. wzbudza zainteresowanie władz Sacramento Kings i Denver Nuggets. Obie te drużyny wciąż „badają swoje zestawy zawodników na pozycjach obwodowych” i mogą zdecydować się na wprowadzenie zmian. Stein i Fischer dodali, że Porter z optymizmem podchodzi do poszukiwań nowego pracodawcy, wierząc, że znajdzie się dla niego miejsce w NBA. Zdaje sobie jednak sprawę, że z racji, iż nie może podpisać kontraktu two-way, powrót do ligi nie musi nastąpić natychmiast.
Porter Jr. trafił do NBA w 2019 r. i dał się poznać jako gracz, który nie ma trudności ze zdobywaniem punktów. Znacznie większe problemy miał z utrzymaniem dyscypliny i spraw pozaboiskowych. Występował w Cleveland Cavaliers, Houston Rockets, Los Angeles Clippers i Bucks. Zaliczył też epizod w greckim PAOK-u.
W poprzednim sezonie w barwach Bucks notował średnio 17,4 punktu, 7,4 asysty, 5,2 zbiórki oraz 2,2 przechwytu na mecz. Trafiła 46 proc. prób z gry i 32 proc. rzutów zza łuku. Ze względu na problemy z kolanem, które zakończyły się operacją, wystąpił jednak w zaledwie 38 spotkaniach.
Kings szukają rozgrywającego, który wypełniłby lukę po kontuzjowanym Benie Simmonsie. Australijczyk tuż przed startem nowych rozgrywek zerwał ścięgno Achillesa i ten sezon ma już z głowy. Wchodzący z ławki Porter mógłby zapewnić solidną liczbę zdobywanych punktów, które są istotne w kontekście gry rezerwowych ustawień.
Nuggets z kolei nie wyglądają na początku sezonu dobrze — zanotowali jedno zwycięstwo w trzech pierwszych spotkaniach, i to po dogrywce z New Orleans Pelicans. Z pewnością nie pogardziliby zawodnikiem, który byłby w stanie odciążyć nieco Nikolę Jokicia i Jamala Murraya po atakowanej stronie parkietu.
Dodaj PROBASKET do preferowanych źródeł w wyszukiwarce Google!
Czy wiesz, że PROBASKET ma swój kanał na WhatsAppie?










