W tytule jest pytanie retoryczne. Ma ono jednak zwrócić uwagę na fakt, że w coraz większym stopniu zespoły tudzież sami koszykarze skupiają swoją energię na ofensywnej produktywności kosztem postawy po bronionej stronie parkietu. Bieżący sezon znacząco ten trend podkreślił.

Jak zauważył Brian Windhorst z ESPN, w przekroju ostatnich pięciu lat ofensywna rokrocznie zyskiwała na znaczeniu w planach trenerów oraz zawodników. Okazuje się jednak, że sezon regularny 2020/21 przebił wszelkie rekordy. W poprzednim sezonie najlepszą ofensywą dysponowali Dallas Mavericks notując 116,7 punktu na sto posiadań. Był to nota bene najlepszy wynik w historii. Tymczasem w rozgrywkach 2020/21 rekord ten poprawiło… siedem drużyn. 

Najlepszy atak mieli Brooklyn Nets notując 118,3 punktu na sto posiadań. Co więcej – był to również najlepszy strzelecko sezon pod kątem rzutów za dwa punkty (53%), rzutów za trzy punkty (36,7%) oraz rzutów z linii wolnych (77,8 FT) biorąc pod uwagę całą ligę. Z jednej strony powinniśmy się cieszyć, bo to ofensywa buduje widowisko, z drugiej jednak nie możemy lekceważyć argumentu, że te wysokie liczby i pobite rekordy wynikają przede wszystkim z faktu, że rywale w obronie po prostu na więcej sobie pozwalają.

Zmiana ligowego krajobrazu na bardziej zorientowany wokół ataku wynika z wiele czynników. Jednak w play-offach sytuacja wcale nie musi być taka sama. Gdy masz przed sobą serię meczów przeciwko jednemu konkretnemu przeciwnikowi, poświęcasz mu znacznie więcej uwagi i poprzez swoją defensywę starasz się ograniczać jego najskuteczniejsze rozwiązania. Natomiast w trakcie sezonu regularnego, gdy w siedem dni grasz z pięcioma różnymi rywalami, znacznie więcej uwagi poświęcasz sobie, kładąc nacisk na produktywność w ataku. 

Gra w play-offach spowalnia – powtarzają trenerzy. Jednak Erik Spoelstra uważa, że w play-offach wcale nie musi być inaczej niż było w sezonie regularnym. – To był bardzo interesujący rok, bo musieliśmy przygotować plan, by odeprzeć ogromną siłę ognia i ogromny ofensywny talent, z jakim obecnie mierzysz się każdej nocy. Defensywa stała się rzeczą względną – twierdzi, starając się w ten sposób podkreślić, że nigdy wcześniej nie było w NBA takiego strzeleckiego potencjału. 

Miami Heat mieli w tym sezonie 10. defensywą w NBA zatrzymując rywala na 111,2 punktach na sto posiadań. Jeszcze trzy lata temu byłaby to 28. obrona ligi. Właśnie to Spoelstra ma na myśli mówiąc, że “defensywna jest w NBA rzeczą względną”. Nawet Gregg Popovich zmienił swój styl, bowiem kiedyś większość posiadań w ataku San Antonio Spurs opierało się na przygotowanych zagrywkach, teraz dzieje się to w jednym przypadku na dziesięć, ponieważ gra toczy się za szybko. 

“Read and react” to obecnie podstawowa filozofia w ataku. Musisz jak najszybciej przeczytać, co daje ci obrona rywala i w odpowiedni sposób na to zareagować agresywnym wjazdem, podaniem uwalniającym pozycje czy rzutem. Jednak play-offy rządzą się swoimi prawami, a po takiej ofensywnej bonanzie w sezonie regularnym, ciekawie będzie obserwować, jak zachowają się trenerzy i jak na ich polecenia zaczną reagować gracze.









2 KOMENTARZE

  1. Dziwnym nie jest. Skoro liga nastawiła się na jak największe ograniczenie obrony i tak zbudowała przepisy by stworzyć „show”, to i zespoły się nastawiają na atak, bo przecież głupi ludzie tam nie pracują.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj