Wyniki NBA: 50 punktów Tatuma, Celtics w Play-Offach! Wizards zagrają z Pacers, koniec sezonu Hornets

0
5733

Pierwsze mecze historycznego turnieju play-in za nami. Boston Celtics pokonali Washington Wizards po kapitalnym występie Jaysona Tatuma i kończą tym samym sezon zasadniczy na 7. miejscu na wschodzie. W pierwszej rundzie play-offów podopieczni Brada Stevensa zmierzą się z Brooklyn Nets. W meczu drugiej szansy stołeczni „Czarodzieje” zagrają z Indianą Pacers. Zespół Nate’a Bjorkgrena całkowicie zdemolował Charlotte Hornets, dzięki czemu zachował szanse na ósme miejsce w konferencji.


INDIANA PACERS – CHARLOTTE HORNETS 144:117

Statystyki na PROBASKET

  • Zmagania w turnieju play-in rozpoczął pojedynek Indiany Pacers z Charlotte Hornets. Szerszenie podeszły do tego spotkania osłabione nieobecnością Gordona Haywarda, jednego z najważniejszych elementów układanki trenera Jamesa Borrego. Goście z Indianapolis znaleźli się jednak w dużo gorszym położeniu. Oprócz kontuzjowanych od dłuższego czasu Mylesa Turnera, TJ Warrena i Jeremy’ego Lamba w składzie Pacers zabrakło dziś Carisa LeVerta. Występy Malcolma Brogdona, Edmonda Sumnera i Aarona Holidaya do samego końca stały pod znakiem zapytania, ale ostatecznie zostali oni dopuszczeni do gry.
  • Mimo poważnych braków kadrowych Pacers lepiej rozpoczęli to spotkanie. Podopieczni Nate’a Bjorkgrena byli w pierwszych minutach wyjątkowo skuteczni zza łuku (5/6), głównie za sprawą Douga McDermotta (3/3), dzięki czemu szybko objęli 13-punktowe prowadzenie (20:7). Przerwa na żądanie gości nie odmieniła obrazu gry, a Indiana w dalszym ciągu dominowała, kończąc pierwszą odsłonę z bezpieczną przewagą (40:24).
  • W kolejnej „ćwiartce” Hornets w dalszym ciągu wyglądali na nieobecnych. Po drugiej stronie świetnie prezentowali się natomiast T.J. McConnell oraz Malcolm Brogdon i pomimo chwilowych problemów strzeleckich Pacers jeszcze wyraźniej odskoczyli z wynikiem (69:45). Drugą połowę gospodarze zaczęli od serii 7:0 i wówczas prowadzili już różnicą 31 punktów. Indiana radziła sobie wyśmienicie mimo słabszego ofensywnie początku Domantasa Sabonisa, który do tamtego momentu (76:45) trafił jedynie dwukrotnie z gry. Litwin wziął się jednak za zdobywanie punktów, a przewaga Pacers do końca trzeciej kwarty oscylowała w granicy 28 oczek.
  • W ostatniej odsłonie mimo wyraźnej przewagi i bezpiecznego prowadzenia Pacers nie zwolnili tempa. Na wysokości zadania stanęli gracze rezerwowi, którzy nie mieli większych problemów z katastrofalnie dysponowanymi Szerszeniami i dowieźli ostatecznie 27-punktowe zwycięstwo. – Trafialiśmy, ale przede wszystkim graliśmy w obronie. Zmuszaliśmy ich do oddawania rzutów ze złych pozycji, przez cały mecz nie mogli odnaleźć swojego rytmu – mówił po meczu Malcolm Brogdon.
  • Najlepiej punktującym zawodnikiem Pacers był dziś Oshae Brissett, zdobywca 23 oczek. Najbardziej imponującą linijką statystyczną popisał się jednak Domantas Sabonis (14 punktów, 9 asyst, 21 zbiórek). 25-latek nie zdołał ostatecznie wywalczyć triple-double, bo całą czwartą kwartę oglądał z wysokości ławki rezerwowych. Zabójczy zza łuku Doug McDermott skompletował ostatecznie 21 punktów, T.J. McConnell dorzucił 17, a Kelan Martin i Goga Bitadze (10 zbiórek) po 14. Kluczem do zwycięstwa Indiany były dziś trafienia zza łuku. Gospodarze trafili 16 z 35 „trójek” (45,7%).
  • W ekipie pokonanych wyróżniał się przede wszystkim Miles Bridges, autor 23 punktów i 8 zbiórek. Cody Zeller zdobył 17 oczek, a Terry Rozier 16 (do tego 6 asyst i 8 zbiórek). Rozgrywający Hornets spudłował jednak wszystkie dziewięć rzutów za trzy. Problemy ze skutecznością miał też LaMelo Ball, który na swoje konto zapisał ostatecznie 14 punktów i 4 asysty (4/14 z gry).
  • Charlotte Hornets kończą tym samym swoją przygodę z sezonem 2020/21. Indiana Pacers zmierzą się natomiast z Washington Wizards, którzy w drugim pojedynku wschodniego turnieju play-in przegrali z Boston Celtics. – Szczerze mówiąc, wszystko zależy od nas, od tego, jak silni wyjdziemy na kolejny mecz – mówił o potencjalnym przeciwniku Domantas Sabonis. O tym, kto zmierzy się z Philadelphią 76ers w pierwszej rundzie play-offów, przekonamy się już w czwartek.

BOSTON CELTICS – WASHINGTON WIZARDS 118:100

Statystyki na PROBASKET

  • Podobnie jak w pierwszym starciu dzisiejszej nocy potencjał obu zespołów został ograniczony przez kontuzje. W ekipie Celtics zabrakło Jaylena Browna, który przeszedł niedawno kończącą sezon operację nadgarstka. Po stronie Washingtonu z urazem boryka się Bradley Beal, który mimo wszystko pojawił się na parkiecie, ale nie był u szczytu swoich możliwości.
  • Skutki urazu Beala od początku widoczne były gołym okiem. 27-letni obrońca Wizards, podobnie jak Russell Westbrook, zaczął mecz od jednego celnego trafienia w pięciu próbach. Po drugiej stronie wyjątkowo aktywny był natomiast Kemba Walker, co pozwoliło Celtom nieco odskoczyć z wynikiem (22:13). Skuteczny był również Ish Smith, a jego trafienia umożliwiły „Czarodziejom” zniwelowanie straty i utrzymywały ich w grze (29:31). Wraz z upływem czasu defensywa gości oraz skuteczności Beala uległy znacznej poprawie i to właśnie przyjezdni przejęli inicjatywę (46:38). W międzyczasie drobnego urazu kostki nabawił się Marcus Smart, ale po chwili wrócił na parkiet. Do przerwy podopieczni Scotta Brooksa prowadzili 54:52.
  • Tuż przed końcem drugiej odsłony po niefortunnym lądowaniu urazu nabawił się Robert Williams. Przed meczem występ 23-latka stał pod znakiem zapytania, dlatego jego ewentualna kontuzja budziła dodatkowy niepokój. Skrzydłowy o własnych siłach udał się do szatni, ale bez większych problemów wrócił do gry w trzeciej kwarcie.
  • Po przerwie Boston po kapitalnej serii 22:4 szybko odskoczył z wynikiem (74:58), a w międzyczasie czwarty faul zebrał Rui Hachimura, osłabiając tym samym swój zespół na dłuższą chwilę. W szeregi Wizards wkradła się wówczas nerwowość, co przełożyło się na niedokładność w grze. Beal, Westbrook i spółka pudłowali na potęgę (1/14 za trzy w tamtym momencie), a po drugiej stronie parkietu swoje robił Jayson Tatum. Tylko w trzeciej „ćwiartce” zdobył on 23 punkty, ale po lepszym fragmencie przyjezdnych ich strata ponownie zmalała (80:90). Czwarta kwarta znów należała jednak do Celtics. „Czarodzieje” popełniali proste błędy, wciąż nie trafiali zza łuku i do końcowej syreny nie potrafili znaleźć odpowiedzi na szalejących Tatuma i Walkera.
  • W świetle reflektorów znajdował się dziś przede wszystkim Jayson Tatum. Skrzydłowy gospodarzy zdobył ostatecznie 50 punktów oraz 8 zbiórek (14/32 z gry, 5/12 zza łuku) i poprowadził Boston do zwycięstwa. – Chciałem być najlepszy na parkiecie, zrobić wszystko, by wygrać. Powtarzałem to sobie przed meczem – skomentował swój występ Tatum. Wspierał go dobrze dysponowany Kemba Walker (29 punktów, 7 zbiórek, 6/14 za trzy). Double-double w postaci 12 oczek i 12 zbiórek zanotował Tristan Thompson. Mniej skuteczni byli Evan Fournier (8 punktów, 3/11 z gry) i Marcus Smart (7 punktów, 3/8 z gry).
  • Po stronie Wizards najwięcej punktów zdobył Bradley Beal (22 oczka; 10/25 z gry, 1/6 zza łuku). Russell Westbrook do double-double w postaci 20 oczek i 14 zbiórek dołożył 5 asyst, 3 przechwyty i 2 bloki. Rozgrywający spudłował jednak wszystkie cztery rzuty za trzy (6/18 z gry). Zdecydowanie skuteczniej rzucali Ish Smith (17 punktów; 6/8 z gry) i Daniel Gafford (12 punktów; 6/7 z gry). Mający problemy z przewinieniami Rui Hachimura skompletował jedynie 8 punktów. Wizards łącznie trafili jedynie 3 z 21 „trójek” (14,3%).
  • Boston Celtics zapewnili sobie tym samym 7. miejsce w konferencji wschodniej. Oznacza to, że w pierwszej rundzie fazy play-offs zmierzą się z Brooklyn Nets. W sezonie zasadniczym C’s przegrali z ekipą z Wielkiego Jabłka wszystkie trzy spotkania. O ósmą pozycję w meczu ostatniej szansy Washington Wizards powalczą z kolei z Indianą Pacers. Mecz ten odbędzie się już w czwartek.

Tak wygląda sytuacja po pierwszych meczach PLAY-IN (drabinka poniżej).

Wizards i Pacers zagrają w nocy z czwartku na piątek o godz. 2:00. Mecz odbędzie się w Waszyngtonie. Zwycięzca awansuje do play-offów z 8. miejsca.

Pamiętajcie też, że już dzisiaj, a więc w nocy z środy na czwartek GrizzliesSpurs o 1:30, a od 4:00 LakersWarriors!

Czy widzieliście już ostatni Podcast PROBASKET LIVE zapowiadający mecze PLAY-IN oraz PLAY-OFFY? Sprawdźcie koniecznie!





ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here