W największym mieście stanu Wisconsin nadeszły czasy wielkich zmian. Po latach dominacji Giannisa Antetokounmpo, Milwaukee Bucks stanęli u progu zupełnie nowego rozdziału w swojej historii. Centralną postacią tej transformacji stał się Tyler Herro, 26-letni obrońca, dla którego przenosiny to nie tylko zmiana barw klubowych, ale przede wszystkim sentymentalny powrót do korzeni. Wychowanek liceum Whitnall w Greenfield, wraca w rodzinne strony jako fundament przebudowy zespołu, który po raz pierwszy od dziewięciu lat nie zdołał awansować do fazy play-off. Pytanie tylko czy już teraz można w nim widzieć nowego lidera popularnych „Kozłów”?
Transakcja, w ramach której Tyler Herro trafił do Milwaukee Bucks, została okrzyknięta jednym z najbardziej spektakularnych ruchów tego lata. Wymiana, w której wzięli udział Giannis Antetokounmpo oraz Bobby Portis, sprowadziła do Wisconsin grupę utalentowanych zawodników, takich jak Jaime Jaquez Jr., Kel’el Ware czy Kasparas Jakucionis, a także znaczący kapitał w postaci wyborów w drafcie. Z kolei sam zainteresowany z właściwym sobie humorem skomentował skalę tego wydarzenia, nazywając wymianę „Tyler Herro za Giannisa” najbardziej szalonym ruchem okresu międzysezonowego.
Mimo luźnego podejścia do medialnego szumu, Herro zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Po frustrującym sezonie w Miami Heat, naznaczonym kontuzjami, które ograniczyły jego występy do zaledwie 33 meczów, przybył do Milwaukee z ogromną motywacją. Podczas wizyty w ośrodku treningowym nie krył entuzjazmu, stwierdzając krótko: – Ale to jest sztos. Naprawdę świetne uczucie.
Pod wodzą nowego trenera, Taylora Jenkinsa, Bucks będą się starali wykreować nową tożsamość zespołu. Tyler, który jeszcze w sezonie 2024-25 notował średnio blisko 24 punkty na mecz, w zamierzeniu ma stać się liderem formacji obwodowej, mimo dużej konkurencji w składzie.
Czy to jest jednak realny scenariusz? Po odejściu Giannisa w teorii to właśnie 26-letni obrońca wyrasta na centralną postać nowej ofensywy. Jego doświadczenie, umiejętność kreowania gry z piłką, skuteczność w pick-and-rollu i instynkt strzelecki potencjalnie dają trenerowi Jenkinsowi solidne fundamenty do budowania zespołu wokół nowego podopiecznego. Po siedmiu sezonach na Florydzie, zwieńczonych udziałem w zeszłorocznym Meczu Gwiazd, Herro ma teraz szansę, by po raz pierwszy w karierze zostać twarzą całej organizacji. Sam podkreślił jednak, że jego ambicje wykraczają poza indywidualne statystyki — chce pomóc drużynie odzyskać zwycięską mentalność i stworzyć nową kulturę w Milwaukee.
– Chyba jeszcze nigdy w karierze nie miałem takiej motywacji, jak teraz, gdy przychodzę do Milwaukee. Wiele już przeszliśmy. Możliwość rozpoczęcia tutaj wszystkiego od nowa – z zupełnie nowym zespołem, nową organizacją i nowym sztabem szkoleniowym – naprawdę wiele dla mnie znaczy – stwierdził nowy nabytek Bucks, cytowany przez Steve’a Magargee z „The Associated Press”.
– Wszyscy mamy coś do udowodnienia. Sam trener Jenkins ma coś do pokazania, podobnie jak chłopaki, którzy przyszli tu razem ze mną w ramach wymiany. Tu nie chodzi tylko o mnie. Myślę, że każdy w tej drużynie ma w sobie ten głód – dodał.
Z drugiej strony projekt pod tytułem „Herro liderem” nie będzie łatwy również z czysto koszykarskiego punktu widzenia. Obwód Milwaukee jest mocno obsadzony — Kevin Porter Jr. zdobywał w poprzednim sezonie 17,4 punktu na mecz, Ryan Rollins 17,3, a z numerem 10 tegorocznego draftu Bucks wybrali Braydona Burriesa. Wprawdzie były zawodnik Heat ma w tej grupie największe doświadczenie i najbardziej ugruntowaną pozycję, ale aby w pełni wykorzystać swój potencjał, potrzebuje piłki w rękach oraz odpowiednio dopasowanych do siebie partnerów. Podział ról i znalezienie właściwej hierarchii na obwodzie może więc okazać się jednym z pierwszych wyzwań nowego Milwaukee.
W tle sportowej rywalizacji pozostaje także kwestia przyszłości finansowej zawodnika. Herro wchodzi w ostatni rok swojej obecnej umowy, co rodzi pytania o ewentualne przedłużenie kontraktu z Bucks. Brak porozumienia przed zakończeniem nadchodzącego sezonu może sprawić, że w 2027 roku stanie się on niezastrzeżonym wolnym agentem. Sam zainteresowany podchodzi jednak do tego tematu ze spokojem, stawiając dobro drużyny ponad indywidualne negocjacje.
– Na razie nie zaprzątam sobie tym głowy. Dla mnie, trenerów i całej organizacji to nowy rozdział. Nie ma sensu, żeby ktokolwiek nakładał na siebie dodatkową presję – wyznał szczerze 26-latek.
Ta postawa wpisuje się w szerszy plan budowy nowej kultury zwycięstwa w Milwaukee. Herro jest najwyraźniej przekonany, że mimo sceptycyzmu ekspertów, Bucks mogą zaskoczyć ligę. Jak sam podkreślił: – Chcemy wygrać jak najwięcej spotkań i od pierwszego dnia zbudować odpowiednią kulturę w zespole.
Choć powrót do domu nie uchronił go od żartobliwych docinków ze strony dawnych kolegów z parkietu – jak choćby porównania do „Jedenastki”, bohaterki serialu „Stranger Things” ze strony Jeffa Teague’a – obrońca wydaje się w pełni skoncentrowany na celu. Milwaukee Bucks, choć bez swojej największej gwiazdy ostatnich lat, mogli właśnie zyskać lidera, który gra dla swojego miasta i z największą determinacją w karierze.









