Advertisement

Miami Heat dokonali w poprzednim sezonie rzeczy wielkiej. Wielu obserwatorów zdawało sobie sprawę, że jest to drużyna mocna, wyrównana, z dobrymi zadaniowcami. Jednak mało kto typował, że zespół, w którym najlepszym zawodnikiem jest Jimmy Butler, będzie w stanie pokonać wszystkich na Wschodzie. I mimo tego, że kontuzje odegrały istotna rolę w finałowej porażce z Los Angeles Lakers, to było widać, że Heat brakuje jeszcze, a być może tylko, jednego zawodnika ze ścisłego topu.


W ostatnich kilku tygodniach wiele mówiło się o tym, że Heat poważnie zainteresowani są sprowadzeniem Giannisa Antetokounmpo. Nie ulega wątpliwości, że Grek w dalszym ciągu pozostaje ich głównym celem transferowym. Oczywiście transakcja ta miałaby zostać zrealizowana dopiero po zakończeniu rozpoczynającego się wkrótce sezonu, wtedy 25-latek może zostać niezastrzeżonym wolnym agentem.

Sprawa nie jest jednak prosta. Po pierwsze, Giannis w dalszym ciągu może podpisać maksymalne przedłużenie umowy ze swoim obecnym pracodawcą, Milwaukee Bucks. Po drugie, Heat porozumieli się z Bamem Adebayo w sprawie „maksa”, co znacznie ogranicza ich ruchy w przyszłorocznym offseason. Oczywiście kwestie finansowe można ominąć, w grę zapewne mogłoby wejść sign-and-trade. Jednak Heat nie liczą na to, że wszystkie okoliczności będą im sprzyjać.

Giannis nie jest jedyną gwiazdą, która znajduje się na radarze Pata Rileya, prezydenta Heat. Kolejnym zawodnikiem ma być Bradley Beal, który ma się stać celem numer jeden jeśli sprawy z Grekiem nie pójdą po myśli klubu. Napisał o tym Barry Jackson z Miami Herald. Według dziennikarza, Heat są bardzo mocno zainteresowani usługami Beala, stanie się on ich priorytetem z chwilą gdy będzie dostępny na rynku.

Żeby wymiana z udziałem Beala wypaliła, Heat będą musieli oddać Tylera Herro, Duncana Robinsona, Preciusa Achiuwa’ę,wybór pierwszej rundy z 2025 roku i prawdopodobnie Kylly’ego Olynyka. Jednak nawet taka oferta może okazać się niewystarczająca. Jeśli wymiana za Beala również nie wypali, wtedy Heat postarają się o Victora Oladipo. Pod jednym warunkiem – zawodnik wróci na poziom All-Stara – napisał Jackson.

Z całej trójki to Giannis jest najlepszym graczem, co do tego nie ma wątpliwości. Z drugiej strony to Beal może lepiej wpasować się w koncepcje Heat i w ich aktualny skład. Pozycja środkowego jest zabezpieczona w osobie Adebayo, na niskim skrzydle gra Jimmy Butler. Nie jestem pewny czy startowa piątka z Adebayo, Giannisem i Butlerem byłaby efektywna. Z pewnością świetnie wyglądaliby w defensywie, ale czy już tak imponująco po atakowanej stronie parkietu? Nie wiem, żaden z nich nie potrafi rozciągnąć gry rzutem z dystansu, a to dzisiaj jedna z podstaw.

Z kolei Beal to typ zawodnika, którego Heat potrzebują. Jest poważnym zagrożeniem z dystansu, a przy tym potrafi samemu wykreować pozycję do rzutu. Największym problemem jest z pewnością to, że nie będzie on wolnym agentem, w grę wchodzi jedynie wymiana. Oznacza to mniej więcej tyle, że Heat będą musieli oddać sporo, żeby pozyskać gracza tego kalibru. A to i tak pod warunkiem, że Washington Wizards będą w ogóle chcieli o tym rozmawiać.

Na ten moment można jedynie gdybać. Giannis nie podpisał kontraktu, a Wizards twierdzą, że nie zamierzają handlować swoim najmocniejszym ogniwem, bo chyba w ten sposób należy postrzegać Beala. W Waszyngtonie w ogóle zapowiadają się ciekawe czasy. Po dwóch latach przerwy wraca John Wall, nikt nie wie w jakiej formie. Zapewne w stolicy już porzucili plany budowania drużyny wokół rozgrywającego. Wydaje mi się, że to jego chętniej pozbyliby się działacze, Beal może okazać się nie do ruszenia.

Advertisement

Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments